Reklama

Reklama

Bogusław Kaczmarek: Odpowiem jak Sokrates - wiem, że nic nie wiem

Bogusław Kaczmarek przez trzy dekady niósł ligowy krzyż z przerwą na kadrową pracę u Leo Beenhakkera. Ósmy krzyżyk na karku tuż-tuż, jednak doświadczony szkoleniowiec nie myśli wychodzić z formy.

Maciej Słomiński, Interia: Stęsknił się pan za ligą?

Reklama

Bogusław Kaczmarek, trener: - Od piłki nie da się uciec, tyle lat byłem zaangażowany w ligę i reprezentację. Czuję raczej nadzieję niż tęsknotę. Nadzieję, że wiosna będzie początkiem odnowy polskiej piłki.

Odnowy? Najlepszym polskim strzelcem Ekstraklasy jest 37-letni Paweł Brożek. Reszta wyjechała. Może chodzi panu o to, by tę ligę ułożyć od nowa?

- Jeśli wliczyć Chicago jesteśmy narodem ponad 40-milionowym, podniecamy się że ktoś poszedł za cztery miliony. Nie tędy droga. Z całym szacunkiem dla MLS, ale ton w niej nadają przebrzmiałe gwiazdy typu Zlatan Ibrahimović czy Bastian Schweinsteiger. Czy był jakiś transfer z Ameryki do znaczącego klubu europejskiego? Chciałbym się mylić, ale czy dla Jarka Niezgody MLS to optymalny kierunek? Ablacja serca to nie wyrostek robaczkowy ani nie hemoroidy. Trzeba uważać.

Jednak eksport piłkarzy to jedyna droga naszych klubów na przetrwanie.

- Trudno się nie zgodzić, choćby częściowo. Trochę pracowałem w piłce młodzieżowej i wiem, gdzie tkwi największy problem w procesie szkolenia. Na samym dole piramidy. Tam gdzie pracują nie trenerzy, a jak ich nazywam, animatorzy piłki nożnej. Tylko trener, którego słucha piłka, zademonstruje dzieciom o co chodzi. Trening indywidualny jest u nas niesłusznie niedoceniany. Komu najwięcej zawdzięcza Robin van Persie? Śp. Włodzimierzowi Smolarkowi i pośrednio byłemu trenerowi Lechii Ricardo Monizowi. To oni poświęcili mu setki godzin czasu i ćwiczyli różne elementy do upadłego. Inny przykład holendersko-polski. Dlaczego Arkadiusz Milik jest dziś tam, gdzie jest? Odpalony z Leverkusen, w Augsburgu też szału nie zrobił. Poszedł do Ajaksu, tam trenował z kim? Z Dennisem Bergkampem, czasem z Markiem Overmarsem. Pan premier z tych 126 milionów, które obiecał, powinien połowę przeznaczyć na płace dla trenerów najmniejszych dzieci.

Ile meczów Ekstraklasy daje pan rade obejrzeć w weekend?

- Piłka to moja pasja i całe życie. To mnie nie nudzi, ale w naszej lidze brak mi piłkarskiego smaku, odrobiny estetyki. Czytam, że jeden trener mówi o "waleczności i zaangażowaniu". To chyba hasła ze sztandaru na 1 maja. To powinno być w pakiecie. Jak nie ma nic więcej, to potem przychodzi siedem tysięcy widzów na 40-tysięczny stadion. Odpowiadając na pytanie: wszystkiego nie oglądam, skupiam się na Arce i Lechii, na kierunku trójmiejskim - jest mi najbliższy.

Tak jak za pana czasów na turecki obóz zimowy z Lechią pojechało wielu nastolatków.

- Przy tych wszystkich perturbacjach uważam, że mój były podopieczny Piotrek Stokowiec ma komfortową sytuację. Ma doświadczenie. W Polonii Warszawa było jeszcze gorzej i dojechał na szóstym miejscu. Popatrzyłem w dwóch meczach sparingowych na Łotysza Kristersa Tobersa, to może być ważne ogniwo Lechii, tylko trzeba go trzymać w pomocy nie na stoperze. Z nim na pozycji nr "6", Malocza i Nalepa mogą być najlepszą parą stoperów w lidze. Odejścia też nie są zbyt dotkliwe. Rafał Wolski to ciekawy piłkarz, ale zawodnik-usterka. Poza tym biologia ma swoje prawa. Artur Sobiech nie może być panem młodym na dwóch weselach. Weekendowy mąż to najwyżej połowa piłkarza jakim mógłby być.

18-zespołowa Ekstraklasa - jest pan za czy przeciw?

- Za miesiąc kończę 70 lat, przeżyłem już kilka reform. Pamiętam takie spotkanie przedświąteczne w gronie trenerskim zimą 2012 roku, gdzie jeden z architektów reformy i wprowadzenia podziału punktów i tabeli tłumaczył nam, że to wzbudzi emocje. Pomyślałem, że powinien zobaczyć "Ptaki" Hitchcocka, wtedy będzie miał i dreszcze, i emocje. Od początku trenerzy ligowi oraz ówczesny selekcjoner Waldemar Fornalik mówili że to gniot i pogłębi stagnację. Nie posłuchano nas.

U nas w kraju najbardziej trwałe są zmiany.

- Najbardziej kuriozalna liga to ta z sezonu 2001/02, gdy wprowadzono podział na grupy. Niedawno koledzy-trenerzy z Holandii pytali mnie: dzielicie ligę, dzielicie punkty, gole też dzielicie? Tak, na ładne i brzydkie. Dałem kiedyś wywiad redaktorowi Szpakowskiemu na temat podziału ligi, że pantofelek to jednokomórkowy organizm, który rozmnaża się przez podział. Ciekawe, ilu widzów załapało.

Kto będzie mistrzem Polski?

- Odpowiem jak Sokrates: wiem, że nic nie wiem. Albo słowami piłkarskiego klasyka ligowego:  "ten, kto zdobędzie największą liczbę punktów". Czy ktoś postawił złamany grosz na Piasta, który we wcześniejszych rozgrywkach utrzymał się w ostatniej kolejce wygrywając z Termalicą 4-0? Po tym spotkaniu trener Waldemar Fornalik pakując rzeczy na urlop dowiedział się, że jest zwolniony. Ktoś poszedł po rozum do głowy, a może zadecydował czynnik ekonomiczny, zostawił Waldka na stanowisku i w nagrodę Piast Gliwice został mistrzem kraju. Pytanie, komu ta nagroda się należała? Temu, co chciał Fornalika zwolnić?

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę PKO Ekstraklasy

Rozmawiał Maciej Słomiński

Dowiedz się więcej na temat: Bogusław Kaczmarek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje