Reklama

Reklama

"Bobo": Nie jestem koronnym

- Nie jestem świadkiem koronny w sprawie korupcji. Gość, który to powiedział, przeczytał w nocy pod kołdrą cztery rozdziały science fiction - zapewnia "Gazetę Wyboroczą" były asystent Leo Beenhakkera Bogusław Kaczmarek.

Popularny "Bobo" wyjaśnił dlaczego po dwóch dniach zrezygnował z prowadzenia Arki Gdynia. Powodem tej decyzji był protest kibiców Arki, którzy w liście rozesłanym do gazet zarzucają mu przywiązanie do barw lokalnego konkurenta - Lechii Gdańsk. Kaczmarek podkreślił, że trenerowi Arki, która jest w ciężkiej sytuacji (ciągle nie wiadomo, w której lidze klub zagra), wyjątkowo jest potrzebny komfort pracy. - A ja takiego komfortu bym nie miał, bo musiałbym się boksować z ludźmi, którzy próbują mnie atakować - tłumaczył trener w "GW".

Reklama

Kaczmarek zastanawia się, czy autorów listu nie pozwać do sądu w związku z fragmentem o próbie zatrudnienia trenera, o którym fani Arki "nie mają dobrego zdania, a i jego przeszłość nie jest do końca wyjaśniona".

- Nie mam żadnej wiedzy na temat korupcji. Przecież gdybym był w nią zamieszany, to czy ktoś pozwoliłby mi pracować z reprezentacją? - dowodzi "Bobo".

Kaczmarek dosyć sceptycznie wypowiada się o nowym asystencie Leo Beenhakkera - Rafale Ulatowskim, którzy dla poprzedniego sztabu robił obserwację meczu Finlandia - Serbia. - Ulatowski ma małe doświadczenie. Wydawało mi się, że większe szanse na pracę przy Leo ma Dziekanowski - nie kryje. - Mam nadzieję, że nowy trener nie będzie dochodzącym, bo tak się mówi. Dochodzącym to jest listonosz, czy opiekun do dziecka.

Więcej w "GW".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL