Reklama

Reklama

Bartosz Bosacki nie zamierza jeszcze kończyć kariery

Niedługo minie rok odkąd były reprezentant Polski Bartosz Bosacki rozegrał ostatni oficjalny mecz i przestał być zawodnikiem Lecha Poznań. 36-letni piłkarz na razie nie zamierza kończyć kariery i rozważa możliwość powrotu na boisko.

29 maja ubiegłego roku Bosacki zagrał ostatni mecz ligowy w barwach Kolejorza, który na zakończenie sezonu 2010/11 pokonał u siebie Koronę Kielce 4:0. Wszystko wskazywało, że 20-krotny reprezentant kraju przedłuży z Lechem kontrakt na kolejny sezon. Tymczasem ówczesny trener poznańskiej drużyny Jose Maria Bakero nie do końca chciał pracować z doświadczonym obrońcą i zrezygnował z jego usług.

Mimo propozycji z innych klubów, Bosacki zawiesił buty na kołku. Także w trakcie zimowego okienka transferowego nie znalazł zatrudnienia w nowym zespole. Po blisko rocznej przerwie piłkarz wciąż myśli o kontynuacji kariery.

Reklama

"Zdaję sobie sprawę, że pograłbym jeszcze z rok, góra dwa, a ja w ostatnim czasie zaangażowałem się w swoje projekty i musiałbym z tego na jakiś czas zrezygnować. Z drugiej strony oglądałem w środę mecz Borussii Dortmund z Bayernem Monachium i nie ukrywam, że ciągnęło strasznie na boisko. Mam dwa zapytania z klubów 2. Bundesligi i nie mówię na razie nie. Ale też nic nie chcę robić za wszelką cenę" - powiedział Bosacki.

Były lechita wyklucza raczej możliwość powrotu na boiska polskiej ekstraklasy. "Miałem propozycje z Jagiellonii Białystok, ŁKS Łódź i Zagłębia Lubin. Nie skorzystałem, nikt też już nie pyta. Chyba się utarło, że poza Lechem, w Polsce już nigdzie indziej nie zagram" - dodał.

Mimo braku kontaktu z zawodowym futbolem, wciąż stara się utrzymywać w dobrej dyspozycji fizycznej. "O przygotowanie fizyczne jestem spokojny. Może potrzebowałbym trochę więcej czasu na kwestie przemieszczania się na boisku, wyczucia odległości. Myślę jednak, że po tylu latach grania nie byłoby z tym większych problemów. Cały czas mam z piłką do czynienia, od czasu do czasu gram rekreacyjnie, ale głównie kładę nacisk na przygotowanie fizyczne, m.in. biegam, jeżdżę na rowerze" - wyjaśnił.

Bosacki jest jednym z poznańskich ambasadorów Euro 2012 i angażuje się w promocję miasta przed piłkarskim świętem. Wystąpił też w krótkim spocie reklamowym, który będzie emitowany m.in. w stacjach telewizyjnych w Chorwacji, Włoszech i Irlandii - krajach, których reprezentacje zagrają na mistrzostwach w stolicy Wielkopolski.

"Poznań zyska na tym turnieju nie tylko pod względem sportowym. Najważniejszy jest ten efekt po Euro. Na pewno wzrośnie rozpoznawalność miasta w Europie. Podobnie rzecz miała miejsce podczas mistrzostw świata w Norymberdze (Bosacki był wówczas piłkarzem FC Nuernberg). Niemcy to Berlin, Hamburg czy Monachium, a Norymberga, choć ma fajną historię, to zawsze była gdzieś z boku. Z tego, co mówią mieszkańcy, to te mistrzostwa bardzo im pomogły w promocji. A po mundialu frekwencja na meczach ligowych FC Nuernberg na zmodernizowanym stadionie wzrosła o 20-30 procent" - przyznał.

36-letni Bosacki jest wychowankiem Lecha. Występował również w Amice Wronki oraz w niemieckim FC Nuernberg. W polskiej ekstraklasie zaliczył 352 występy i zdobył 10 goli. W 2010 roku wywalczył z Lechem mistrzostwo kraju, czterokrotnie sięgał po Puchar Polski. W reprezentacji Polski rozegrał 20 spotkań i strzelił dwie bramki - obie podczas mundialu w Niemczech w meczu przeciwko Kostaryce (wygranym przez biało-czerwonych 2:1).

Dowiedz się więcej na temat: Bartosz Bosacki | Lech Poznań

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama