Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy piłkarskiej ekstraklasy

Sobotnie spotkanie Kolportera Korony z Legią mogło się podobać nawet najbardziej wybrednym. Były emocji, wiele sytuacji, gole (jeden nawet w 93. minucie), no i ten piękny stadion....

Podopieczni Dariusza Wdowczyka zremisowali w Kielcach 2:2 i do pięciu punktów zmalała ich przewagą nad "Białą Gwiazdą", która w piątek wygrała na wyjeździe z Amiką. Czyżby nie koniec emocji?

Reklama

ASY

Piotr Włodarczyk (Legia Warszawa)

To prawda, że popularny "Włodar" nie może zaliczyć rundy wiosennej do specjalnie udanych. Jednak Asa przyznajemy mu za to, że potrafił przełamać swoją strzelecką niemoc wówczas, gdy było to najbardziej potrzebne.

- Wiedziałem, że Edson świetnie bije rzuty wolne. Było ślisko, a w takich warunkach często piłka gdzieś tam się odbije, dostanie poślizgu. Czaiłem się pod bramką i wyczaiłem - tak tłumaczył sytuację z doliczonego czasu gry napastnik Legii, który wszedł na murawę w Kielcach w 46. minucie.

Ryszard Wieczorek (trener Kolportera Korony Kielce)

Nie sposób nie docenić pracy tego szkoleniowca. Po trudnym początku rundy wiosennej, Wieczorek nie stracił spokoju i konsekwentnie realizował swój plan. Efekt: zespół jest w czołówce tabeli ze stratą tylko dwóch "oczek" do trzeciego Zagłębia Lubin.

To dzięki niemu na ligowej scenie błyszczą takie nazwiska jak Piechna, Bonin czy Mielcarz. Niech pracuje w Kielcach jak najdłużej!

Marcin Wachowicz

Napastnik Lecha Poznań otrzymuje od nas Asa za fantazję, bo trzeba takową dysponować, aby decydować się na strzał spod bocznej linii boiska. Wachowicz szarżując po lewym skrzydle wpadł na pomysł, aby uderzyć z około 30 metrów i pomysł wypalił. Bramarz Groclinu nawet nie drgnął jak piłka lądowała w jego bramce.

Wachowicz oprócz Asa wywalczył sobie tym meczem prawo gry w osławionym już nowym Lechu Poznań. Dodajmy, że napastnik "Kolejorza" zdobył w tym spotkaniu jeszcze jedną bramkę, ale ta pierwsza była piękniejsza, dlatego zadedykował ją tacie.

CIENIASY

Piłkarze Wisły Płock

Niestety panowie, w tym podsumowaniu oceniamy dokonania w lidze, a nie w Pucharze Polski. Wiemy, że w meczu z GKS-em Bełchatów trzeba było nieco oszczędzać siły, ale bez przesady!

Piąta ligowa porażka z rzędu chluby nie przynosi, rywale z dołu tabeli zbliżają się w szybkim tempie.

A tak przy okazji, kto by pomyślał, że nieźle ustawiona finansowo drużyna z Płocka będzie pod koniec rozgrywek wyprzedzać biednego Górnika Zabrze o zaledwie dwa punkty! Pieniądze nie grają, lecz mimo wszystko trochę wstyd...

Sebastian Przyrowski

Jeszcze rok temu Sebastian Przyrowski był w orbicie zainteresowań Pawła Janasa. Mało tego, bramkarz Groclinu zaliczył nawet debiut w reprezentacji (17.08.2005 w meczu z Izraelem) popełniając wówczas fatalny błąd, po którym rywale zdobyli bramkę. Od tego momentu Przyrowski grał już coraz gorzej, a to co wyprawiał w meczu z Lechem stawia go w bardzo kłopotliwej sytuacji. Obawiamy się, że obecnie tak źle grającego bramkarza w polskiej lidze nie ma. Czas, aby ten zdolny chłopak zszedł z obłoków i wziął się za rzetelną pracę.

Napastnicy Arki Gdynia

- Byłem przekonany, że wygra ten, kto strzelił pierwszego gola. No i niestety miałem rację - mówił po meczu z Górnikiem Zabrze opiekun Arki, Wojciech Wąsikiewicz. Jak można się domyślać to nie jego podopieczni pierwsi strzelili bramkę i to nie oni wygrali. A mogło być tak pięknie, bo w pierwszej części meczu to gdynianie powinni trafić do siatki Górnika. Niestety dla kibiców Arki, zespół ten nie dysponuje klasowymi napastnikami, którzy potrafiliby z zimną krwią wykorzystywać doskonałe okazje. Bez takich napastników Arka nie ma co marzyć o pozostaniu w gronie pierwszoligowców.

Dowiedz się więcej na temat: napastnik | korony | Kielce | asy i cieniasy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje