Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy piłkarskiej ekstraklasy

Po 26. kolejce Orange Ekstraklasy niewielu jest takich, którzy wciąż zastanawiają się, kto zdobędzie tytuł. Legia wygrała z Zagłębiem, a Wisła poległa w Kielcach, czyli strata "Białej Gwiazdy" wynosi już 7 punktów.

Doprawdy, trudno spodziewać się, że podopieczni Dariusza Wdowczyka zmarnują taką szansę...

Reklama


ASY

Dickson Choto (Legia Warszawa)

Statystyki pokazują wyraźnie: to defensywa wygrywa Legii mecze, a filarem obrony jest bez wątpienia piłkarz z Zimbabwe. Kolejne potwierdzenie tych faktów mieliśmy w sobotę przy Łazienkowskiej, gdzie nawet grający w "10" podopieczni Dariusza Wdowczyka potrafili wygrać z lubińskim Zagłębiem 1:0.

Choto grał wcześniej w Górniku Zabrze i Pogoni Szczecin, ale dopiero w stolicy nadszedł jego czas. Gra twardo, ofiarnie, a kiedy trzeba ostro. Właśnie dzięki takim zawodnikom Legia traci średnio tylko 0,5 gola na mecz i... pewnie zmierza po mistrzowski tytuł.

Maciej Mielcarz (Kolporter Korona Kielce)

Prawdziwy bohater piątkowego meczu Korony z Wisłą Kraków. Bronił strzały z bliska i z daleka, napastników, pomocników i obrońców, bronił strzały z akcji i z rzutów wolnych - łapał każdą piłkę, która leciała w jego stronę. To głównie jemu Korona zawdzięcza trzy punkty z mistrzem Polski, bo gdyby nie interwencje Mielcarza, to bramka Krzysztofa Gajtkowskiego byłaby tylko honorowym trafieniem kielczan.

Golkiper Korony zasłużył na miano bohatera meczu i otrzymuje Asa od redakcji INTERIA.PL. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że to właśnie Mielcarz pozbawił Wisłę Kraków złudzeń co do tytułu mistrzowskiego i wskazał im miejsce w szyku. Drugie miejsce...

Bartosz Ława (Arka Gdynia)

Z bramki tego piłkarza cieszymy się podwójnie. Ława z powodu poważnych kontuzji mógł już zakończyć karierę, a tymczasem wygrał z urazami i z powodzeniem biega po ligowych boiskach.

Tym razem to właśnie jemu Arka zawdzięcza już 14. (swoisty rekord w Orange Ekstraklasie) remis w tym sezonie. Już w czwartej minucie doliczonego czasu gry w meczu z Odrą Wodzisław (1:1), Ława zakręcił obrońcami gości i po profesorsku wyrównał. As należy się jak najbardziej!

CIENIASY

Ensar Arifovic (Polonia Warszawa)

Mecz z Groclinem Grodzisk Wlkp. był spotkaniem "o życie" dla Polonii Warszawa. "Czarne Koszule" musiały wygrać, żeby przedłużyć nadzieję na pozostanie w gronie pierwszoligowców.

No i wszystko układało się po myśli podopiecznych Jana Żurka. Poloniści objęli prowadzenie i mieli jeszcze kilka dogodnych okazji do strzelenia kolejnych bramek. Sam Ensar Arifović mógł trzykrotnie pokonać Sebastiana Przyrowskiego. Stare porzekadło piłkarskie mówi, że niewykorzystane sytuacje się mszczą i tak też się stało w niedzielę.

Gole Piotra Piechniaka sprawiły, że Polonia praktycznie jest już w drugiej lidze. Żal było patrzeć na rozpacz warszawian po ostatnim gwizdku sędziego. Ambicji nie można im odmówić, ale sami są sobie winni i teraz już tylko cud może ich uratować...

Tomasz Kłos (Wisła Kraków)

- Chodzi mi po głowie myśl, żeby po mistrzostwach świata zakończyć karierę reprezentacyjną - powiedział Tomasz Kłos. Oby tylko ta dobra myśl nie uciekła z głowy obrońcy Wisły Kraków, a że różne rzeczy lubią chodzić parami, to życzymy panu Tomkowi, aby do jego głowy weszła druga myśl - o zakończeniu kariery również w piłce ligowej.

Jego koszmarny błąd w spotkaniu z Koroną kosztował Wisłę utratę trzech punktów oraz stratę nadziei na obronienie tytułu mistrza Polski. Jak widać występy Kłosa na boisku przynoszą jego drużynie same straty i naprawdę apelujemy do Pawła Janasa, żeby nie zabierał p. Tomasza na mistrzostwa świata i spisał go już na ...straty.

Andrzej Kubica (Górnik Łęczna)

Nieskuteczność Ensara Arifovica miała opłakane skutki dla Polonii Warszawa. Fatalnie nastawiony celownik miał także Andrzej Kubica z Górnika Łęczna. Na szczęście dla Kubicy, jego koledzy z drużyny potrafili pokonać bramkarza Wisły Płock i po ponad pięciu miesiącach Górnik znów wygrał przed własną publicznością.

Cienias dla Kubicy należy się głównie za sytuację z 84. minuty, kiedy to napastnik Górnika z kilku metrów trafił wprost w Roberta Gubca. Napastnik z Łęcznej wybrał rozwiązanie siłowe, a wystarczyło trochę pomyśleć...

Dowiedz się więcej na temat: Orange | Legia Warszawa | Wisła | Warszawa | asy i cieniasy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama