Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy 9. kolejki PKO Ekstraklasy

Najciekawsze mecze 9. kolejki PKO Ekstraklasy odbyły się w Warszawie i Gliwicach. W tym pierwszym meczu Legia miała sporo sytuacji, ale nie sprostała Rakowowi Częstochowa. W drugim Pelle van Amersfoort poprowadził Cracovię do zwycięstwa i wyszedł na czoło klasyfikacji strzelców.

ASY:

Duszan Kuciak (Lechia Gdańsk)

W kilku sytuacjach dobrze się spisał. Górnik Łęczna, mimo że grał w dziesiątkę, miał kilka dobrych sytuacji. Defensywa nie pomagała Kuciakowi, ale Slowak prezentował się dobrze i zachował czyste konto.

Flavio Paixao (Lechia Gdańsk)

Na początku sezonu miał problemy z grą. Po zmianie trenera zacząć częściej pojawiać się na boisku i od razu widać różnicę.

Świetny mecz przeciwko Górnikowi Łęczna. Dwa gole i asysta.

Jesus Imaz (Jagiellonia Białystok)

Reklama

Najlepszy strzelec Jagiellonii i bez wątpienia najlepszy piłkarz drużyny Ireneusza Mamrota w ofensywie. W polu karnym czuje się, jak ryba w wodzie, co udowodnił w meczu z Lechem, wykorzystując błąd Bartosza Salamona.

Dominik Hładun (Zagłębie Lubin)

Ma duży wkład w zwycięstwo Zagłębia. Oczywiście, to jego koledzy zdobywali bramki, ale Warta miała sporo sytuacji i bez jego fenomenalnych interwencji "Miedziowi" nie zdołaliby sięgnąć po trzy punkty.

Ivi Lopez (Raków Częstochowa)

W meczu z Legią pokazał to, co potrafi najlepiej - stałe fragmenty. Najpierw trafił z rzutu karnego, później z wolnego i zapewnił Rakowowi zwycięstwo.

Piotr Wlazło (Bruk-Bet Termalica Nieciecza)

Niespodziewanie piłkarz 17. drużyny PKO Ekstraklasy jest najlepszym polskim strzelcem w naszej lidze. Ma już na koncie pięć goli. Przeciwko Górnikowi Zabrze dołożył dwa trafienia z rzutów karnych. Szczególnie trzeba docenić, że przy pierwszej "jedenastce", która była powtórzona, utrzymał nerwy na wodzy i zdobył bramkę, mimo że pierwsza próba nie była udana.

Robert Pich (Śląsk Wrocław)

Motor napędowy ofensywy Śląska. Słowak również zdobył dwa gole z rzutów karnych i już nie pierwszy raz pociągnął Śląsk do zwycięstwa.

Jean Carlos Silva (Pogoń Szczecin)

Gdy przeciwko Wiśle Kraków gra jej były piłkarz, zazwyczaj strzela gola. Można powiedzieć, że jest to program obowiązkowy. Tak było też tym razem. Brazylijczyk zdobył zwycięską bramkę dla Pogoni.

Michal Siplak (Cracovia)

W defensywie się nie popisał. Niefortunnie odbiła się od niego piłka i trafiła do Damiana Kądziora, który dał Piastowi prowadzenie.

Słowak jednak odkupił swój błąd i to z nawiązką. Świetnie wykonywał rzuty wolne. Po jego idealnych dośrodkowaniach padły dwie bramki dla Cracovii, które napędziły zespół.

Pelle van Amersfoort (Cracovia)

Strzelił hat-tricka i poprowadził Cracovię do zwycięstwa w meczu z Piastem Gliwice. Jest liderem klasyfikacji strzelców, z siedmioma golami na koncie.

CIENIASY:

Janusz Gol (Górnik Łęczna)

W dwie minuty dostał dwie żółte kartki. Najpierw w 33. minucie, a w 35. nadepnął na stopę Łukasza Zwolińskiego i wyleciał z boiska. Lechia szybko wykorzystała grę w przewadze i jeszcze przed przerwą strzeliła dwa gole.

Bartosz Salamon (Lech Poznań)

Popełnił bardzo kosztowny błąd. Bardzo źle wybijał głową. Piłka trafiła do Imaza, który skorzystał z "prezentu".

Filip Majchrowicz (Radomiak)

Ma pecha. Ogólnie broni dobrze, ale nie potrafi ustrzec się pojedynczych błędów, które rzutują na wyniki spotkań Radomiaka.

W poprzedniej kolejce pomylił się, wychodząc aż przed pole karne i został minięty przez Exposito, który zdobył gola. Tym razem Fabian Piasecki nie zdołał go minąć, ale tylko dlatego, że został sfaulowany przez Majchrowicza i sędzia odgwizdał rzut karny.

Jan Grzesik (Warta Poznań)

Wydawało się, że ma piłkę w bezpiecznej strefie - okolice środka boiska, przy linii bocznej. Stracił jednak futbolówkę. Dał się ograć Filipowi Starzyńskiemu, który ruszył z kontrą i zagrał do Patryka Szysza, a ten pięknym strzałem przypieczętował zwycięstwo Zagłębia.

Mateusz Kupczak (Warta Poznań)

Nie wykorzystał rzutu karnego, który pozwoliłby Warcie wyjść na prowadzenie. Wtedy mecz mógłby ułożyć się inaczej, a tak poznaniacy nie mogą wygrać już ponad dwa miesiące. Ostatni raz zwyciężyli 6 sierpnia, gdy pokonali Górnika Łęczna 4-0, w 3. kolejce PKO Ekstraklasy.

Cezary Miszta (Legia Warszawa)

Zastąpił Artura Boruca, który narzekał na uraz. Miszta nie zapamięta jednak dobrze tego występu. Sprokurował rzut karny, faulując Sebastiana Musiolika. "Jedenastkę" pewnie wykorzystał Ivi Lopez i dał Rakowowi prowadzenie.

Alasana Manneh (Górnik Zabrze)

Sprokurował rzut karny. Źle skakał do główki. Podniósł wysoko rękę i został w nią trafiony. Nie zostawił sędziemu wyboru. Musiał być rzut karny i tak też się stało.

Lukas Podolski (Górnik Zabrze)

Na razie jego transfer do Górnika sportowo niewiele daje. Pojawiają się porównania, choć to zupełnie inny kaliber, do Lionela Messiego w PSG, który również nie zapisał jeszcze liczb na swoim koncie.

W tej kolejce Podolski się nie zapisał. Zazwyczaj, gdy napastnik pojawia się we własnym polu karnym, źle się to kończy. Tak było też tym razem, bo "Poldi" faulował rywala i spowodował rzut karny.

Piotr Tomasik (Wisła Płock)

Przy prowadzeniu Śląska 2-1 zagrał ręką na skraju pola karnego. Wtedy "Nafciarze" mieli jeszcze nadzieję na wywalczenie remisu. Pich jednak wykorzystał rzut karny i przypieczętował zwycięstwo Śląska.

Konrad Gruszkowski (Wisła Kraków)

Słaby mecz, jak całego zespołu. To jednak Gruszkowski znalazł się w Cieniasach, ponieważ po podaniu Jakub Bartkowskiego dotknął piłki i trafiła ona do Jeana Carlosa, który trafił do siatki. Był na pozycji spalonej, ale gwizdek sędziego milczał, właśnie z powodu zagrania Gruszkowskiego i gol został uznany.

Michał Przybycień

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy