Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy 9. kolejki Ekstraklasy

Kto był największym Asem, a kto Cieniasem 9. kolejki piłkarskiej Ekstraklasy? Zapraszamy na przegląd naszych kandydatów.

Asy:

Artur Sobiech (Lechia Gdańsk)

Po siedmiu latach wrócił do Ekstraklasy z przytupem. W starciu z Zagłębiem Lubin już po 24. minutach gry miał na koncie hat-tricka, a Lechia prowadziła 3-0. Jednak o tym, co stało się w drugiej połowie, gdańszczanie chcieliby jak najszybciej zapomnieć. Mecz skończył się remisem 3-3.

Adam Buksa (Pogoń Szczecin)

Snajper powrócił do składu "Portowców" po kontuzji i zrobił to w wielkim stylu. Strzelił dwa gole, zapewniając Pogoni wygraną, a niewiele brakło i ustrzeliłby hat-tricka przeciwko Wiśle Kraków, której był piłkarzem.

Reklama

Cafu (Legia Warszawa)

Legioniści pod wodzą Ricardo Sa Pinto łapią swój rytm. W sobotę pokonali 4-1 na wyjeździe beniaminka z Legnicy, a Cafu był bohaterem mistrzów Polski, zdobył dwie bramki, wywalczył karnego i uczestniczył w innych groźnych akcjach gości.

Mateusz Wdowiak (Cracovia)

Brał udział we wszystkich akcjach bramkowych "Pasów" w meczu z Wisłą Płock. Sam strzelił dwa gole, a ponadto zanotował asystę.

Sergei Zenjov (Cracovia)

Estończyk przeciwko Wiśle Płock rozegrał chyba najlepszy mecz w barwach Cracovii, odkąd do niej trafił, a Zenjov przy Kałuży pojawił się już ponad rok temu. W sobotę 29-latek nie tylko strzelił gola, ale i walczył o piłkę na całym boisku, tak jak w sytuacji na 3-1, kiedy odebrał piłkę Damianowi Rasakowi.

Luka Zarandia (Arka Gdynia)

Najjaśniejsza postać meczu Arka - Lech. Gruziński skrzydłowy zaliczył kapitalną asystę przy jedynej bramce, na wagę wygranej gdynian nad Lechem Poznań. Dostał piłkę na linii "16", w polu karnym zwiódł trzech graczy Kolejorza i spod linii końcowej idealne wyłożył piłkę niepilnowanemu Michałowi Janocie, a ten dopełnił formalności.

Pavels Szteinbors (Arka Gdynia)

W dniu 33. urodzin golkiper bronił jak w transie. Nawet zmuszany do trudnych interwencji, z każdej sytuacji wychodził obronną ręką. Bez jego skutecznych parad Arka nie przełamałaby trwającej 10 lat passy porażek z Lechem Poznań w meczach ligowych.

Wołodymyr Kostewycz (Lech Poznań)

Gdyby nie 25-letni obrońca, Lech dostałby gola z Arką już do szatni. Uratował skórę Matuszowi Putnocky'emu po tym, jak golkiper "Kolejorza" spóźnił się z interwencją za polem karnym i szarżujący Luka Zarandia celnie kopnął w kierunku bramki. Wielu już widziało piłkę w siatce, ale w ostatnim momencie ukraiński defensor w ekwilibrystyczny sposób wybił futbolówkę na rzut rożny.

Roman Bezjak (Jagiellonia Białystok)

W kolejnym meczu jest bardzo aktywny, ale przede wszystkim to on przełamał niemoc wicemistrzów Polski i, uprzedzając obrońców, doszedł do dośrodkowania Guilherme, pokonał Tomasza Loskę i doprowadził do remisu. Miał także asystę przy trafieniu Przemysława Frankowskiego.

Bartosz Kwiecień (Jagiellonia Białystok)

W pierwszej połowie meczu w Zabrzu gospodarze prezentowali się lepiej, szczególnie w środku pola. Po zmianie stron sytuacja się zmieniła, a jedną z przyczyn była postawa Kwietnia. Pomocnik Jagiellonii, który jest odpowiedzialny głównie za destrukcję, w niedzielę bardzo często angażował się również w akcje zaczepne.

Robert Pich (Śląsk Wrocław)

Jeden z bohaterów Śląska w starciu z Piastem. Bardzo aktywny, zwłaszcza w ofensywie. To on strzelił pierwszego gola w tym spotkaniu popisując się precyzyjnym strzałem z 14 metrów. Miał udział przy trzeciej i czwartej bramce dla Śląska. Sam mógł przynajmniej jeszcze raz wpisać się na listę strzelców, ale fatalnie spudłował w 74. minucie. Mimo to występ może zaliczyć do bardzo udanych.

Marcin Robak (Śląsk Wrocław)

Napastnik Śląska strzelił swojego 106. gola w Ekstraklasie i pnie się w elitarnym "Klubie 100" i za to dostaje od nas Asa. W tym sezonie Ekstraklasy ma już na swoim koncie cztery trafienia. Na jego skuteczność liczą trener Tadeusz Pawłowski, koledzy z drużyny i kibice wrocławskiego zespołu.

Cieniasy:

Rafał Augustyniak (Miedź Legnica)

Nie ustrzegł się poważnych błędów w meczu z Legią Warszawa. W pierwszej połowie przegrał walkę o pozycję przed własną bramkę, a sprytniejszy Cafu skierował piłkę do siatki. Po przerwie niepotrzebnie zatrzymał ręką strzał Cafu, a karnego zamienił na gola Michał Kucharczyk.

Piotr Stokowiec (trener Lechii Gdańsk)

Lechia w dwóch ostatnich meczach straciła osiem bramek, a w ostatnią sobotę zremisowała u siebie 3-3 "wygrany" mecz z Zagłębiem Lubin. To szkoleniowiec bierze odpowiedzialność za fakt, że drużyna nie wygrała u siebie, prowadząc 3-0 do przerwy. - Wcale nie byłem pewny zwycięstwa, nawet przy 3-0 - mówił Stokowiec.

Marcel Zapytowski (Wisła Płock)

17-letniemu bramkarzowi można zapisać na konto dwie bramki w meczu z Cracovią. Najpierw wypuścił piłkę po strzale Cornela Rapy, co wykorzystał Wdowiak, a następnie przepuścił uderzenie tego drugiego, które leciało w środek bramki.

Nico Varela (Wisła Płock)

Już na początku spotkania zobaczył żółtą kartkę. Jeszcze przed przerwą mógł zobaczyć drugą i wylecieć z boiska. Trener Dariusz Dźwigała nie miał wyjścia musiał go w przerwie zdjąć z murawy, tym bardziej, że piłkarsko zawodnik wcale się nie bronił.

Ofensywa Lecha Poznań

A dokładnie ofensywny sekstet zespołu "Kolejorza". Wątpliwej jakości koncert w Gdyni zaczęli Paweł Tomczyk, Kamil Jóźwiak i Joao Amaral, ale żaden z nich nie olśnił dyrygenta, czyli Ivana Djurdjevicia. Trener liczył na zmienników, kolejno wymienił całą trójkę, ale Christian Gytkjaer, Tymoteusz Klupś i Piotr Tomasik też grali na niezestrojonych instrumentach.

Tomasz Loska (Górnik Zabrze)

Już w pierwszej połowie pojawił się sygnał ostrzegawczy, kiedy Loska odbił piłkę przed siebie po strzale Mateusza Machaja, ale bramkarz uratował się, broniąc dobitkę z bliska Bezjaka. W drugiej części Loska już jednak nie popisał się przy uderzeniu Arvydasa Novikovasa. Litwin przymierzył z dystansu, a mokra piłka, bo padał deszcz, skozłowała tuż przed golkiperem Górnika, który nie poradził sobie z tym strzałem.

Paweł Bochniewicz (Górnik Zabrze)

Zaspał przy pierwszym golu dla Jagiellonii, choć widział przed sobą Bezjaka. Wprowadzał nerwową atmosferę, a od stopera wymaga się przede wszystkim spokoju.

Anton Kanibołocki (Miedź Legnica)

Tym razem nie był pewnym punktem między słupkami bramki beniaminka. Zawinił przede wszystkim przy ostatniej bramce, gdy "dziwnie" interweniował przy strzale z dystansu legionisty Cafu.

Patryk Dziczek (Piast Gliwice)

Piast miał szansę wskoczyć, przynajmniej na parę godzin, na fotel lidera Ekstraklasy, gdyby wygrał we Wrocławiu. Podopieczni Waldemara Fornalika przegrali jednak wysoko (1-4). Nieszczęście gliwiczan rozpoczęło się od fatalnego w skutkach błędu Dziczka, który blisko własnego pola karnego źle podawał, co skończyło się stratą gola. Na początku drugiej połowy łatwo stracił piłkę, ale tym razem rywale tego nie wykorzystali. To było jednak za dużo dla Fornalika, który chwilę później ściągnął go z boiska.

Pawo, AG, WS, RK

Ekstraklasa: wyniki, tabela, strzelcy, terminarz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje