Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy 36. kolejki Ekstraklasy

W 36. kolejce Ekstraklasy wielu piłkarzy się wyróżniło. Jednak kandydatów do Cieniasów też nie brakowało. Kilku zawodników popełniło wręcz rażące błędy. Tak było m.in. z defensywą Lecha Poznań.

Asy:

Samu Corral (Łódzki Klub Sportowy)

Autor bardzo nietypowego hat-tricka. Zaczął mecz od trafienia samobójczego, ale w drugiej połowie zrehabilitował się z nawiązką. Jego dwa gole pozwoliły ŁKS-owi na odniesienie pierwszego zwycięstwa pod wodzą Wojciecha Stawowego.

Reklama

Dawid Kocyła (Wisła Płock)

Oby jak najwięcej takich młodzieżowców. Ma dopiero 17 lat, ale gdy gra, jest ważną częścią drużyny. Ma patent na Koronę. Swoją debiutancką bramkę w PKO Ekstraklasie zdobył przeciwko temu zespołowi. Teraz dołożył kolejne dwa trafienia.

Alan Czerwiński (Zagłębie Lubin)

W swoim ostatnim meczu w barwach Zagłębia na stadionie w Lubinie dawał z siebie wszystko. Pożegnał się z "Miedziowymi" w kapitalnym stylu - zanotował asystę i niezmordowanie pokonywał kolejne kilometry, biegając przy linii bocznej.

Filip Starzyński (Zagłębie Lubin)

W starciu z Wisłą strzelił gola i zanotował asystę. Czego chcieć więcej?

Alon Turgeman (Wisła Kraków)

Wiślacka ofensywa była bez niego kompletnie bezradna. Jest autorem pięciu ostatnich trafień "Białej Gwiazdy". W meczu z Zagłębiem kolejny raz błysnął instynktem, lecz niestety boisko opuścił na noszach. Oby nie była to poważna kontuzja! 

Mateusz Lis (Wisła Kraków)

Zmiana w bramce wyszła wiślakom na zdrowie. Młody bramkarz błysnął też w Lubinie. Uchronił swój zespół przed pogromem. Bez jego interwencji "Biała Gwiazda" mogła mieć na koncie strat nawet pięć-sześć bramek. Przyszłość należy do niego.

Mario Malocza (Lechia Gdańsk)

Był nie do przejścia dla młodych zawodników Legii. Za każdym razem wygrywał pojedynki w polu karnym gdańszczan.

Dante Stipica (Pogoń Szczecin)

Udało mu się zachować czyste konto i w samej końcówce obronił rzut karny. Jego występ byłby niemal bezbłędny, gdyby nie to, że... sam go spowodował. 

Ricardo Nunes (Pogoń Szczecin)

Rozgrywał swoje ostatnie spotkanie na stadionie w Szczecinie i przez to został pożegnany szpalerem. Mógł również za grę. Asystował przy jedynym golu w meczu i póki był na boisku, to brał udział w większości groźnych akcji Pogoni. 

Michał Skóraś (Lech Poznań)

Wszedł z ławki i rozruszał poczynania ofensywne Lecha. Przy drugiej bramce ograł Floriana Loshaja i dobrze dograł do Filipa Marchwińskiego.

Xavier Dziekoński (Jagiellonia Białystok)

"A ty, co robiłeś w wieku 16 lat" - zdaje się pytać wszystkich golkiper "Jagi". On zadebiutował na boiskach PKO Ekstraklasy, prezentując kilka świetnych interwencji, odwagę i niezłą grę nogami. Jeśli będzie rozwijał się harmonijnie, w Białymstoku będą mieć z niego sporą pociechę.

Taras Romanczuk (Jagiellonia Białystok)

W starciu ze Śląskiem nie tylko zdobył ważną bramkę, ale też ciężko pracował w środku pola, zaliczając kilka ważnych przechwytów.

Michał Koj (Górnik Zabrze)

Na obiekcie Artki zaliczył premierowego gola w bieżącym cyklu. Ale za to jakiego! Fenomenalnym strzałem w okienko dał zabrzanom prowadzenie. A i w defensywie poczynał sobie bez zarzutu.    

Alasana Manneh (Górnik Zabrze)

Z każdym tygodniem staje się zawodnikiem coraz bardziej dojrzałym. W Gdyni znów był centralną postacią środka pola. I co najistotniejsze - zdobył zwycięską bramkę. To jego pierwsze trafienie w polskiej Ekstraklasie!

Dowiedz się więcej na temat: asy i cieniasy | Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje