Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy 24. kolejki Ekstraklasy

Niespodziewanie w miniony weekend porażki zaliczyły drużyny Cracovii i Lechii Gdańsk, które przerwały swoje znakomite serie. Wygrała za to ostatnia w tabeli drużyna beniaminka Zagłębia Sosnowiec. Kto zasłużył na miano Asa, a kto Cieniasa 24. kolejki Ekstraklasy?

Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Asy:

Joel Valencia (Piast Gliwice)

Rozkręcił się w tym sezonie na całego. Ze Śląskiem najpierw zanotował asystę, a potem sam podwyższył wynik meczu na 2-0. Do tego czarował dryblingami, aż miło było popatrzeć.

Piotr Parzyszek (Piast Gliwice)

Jesienią był raczej zmiennikiem Papadopulosa, ale na wiosnę to on jest pierwszym wyborem trenera Fornalika i odpłaca się za to bardzo dobrą grą. Mecz ze Śląskiem - podobnie jak Valencia - skończył z golem i asystą. To już drugi taki dublet w tej rundzie.

Reklama

Iuri Medeiros (Legia Warszawa)

Wypożyczony z Genoi CFC skrzydłowy po raz pierwszy rozpoczął spotkanie w wyjściowym składzie i pokazał się z bardzo dobrej strony. Kilkukrotnie zagroził bramce rywala, a do tego zdobył ładną bramkę strzałem zza pola karnego.

Żarko Udoviczić (Zagłębie Sosnowiec)

To był znakomity mecz 31-letniego Serba. Zaliczył dwie kapitalne asysty przy bramkach swoich kolegów (O. Nowaka i Mygasa), a także sam trafił do bramki Korony. W dodatku po faulu na nim Marquez obejrzał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę.

Olaf Nowak (Zagłębie Sosnowiec)

Jeszcze jesienią grał w trzeciej lidze, a w miniony weekend strzelił ważnego gola dla beniaminka w kontekście walki o utrzymanie. 21-latek pokazał, że ma nos snajpera.

Guilherme (Jagiellonia Białystok)

Niespodziewanie został ustawiony na lewym skrzydle i poradził sobie bardzo dobrze. Zwieńczeniem dobrego występu była pewnie wykonana "jedenastka".

Igor Angulo (Górnik Zabrze)

Tym razem wystąpił w roli dżokera. Wszedł na boisko z ławki i niesamowitym strzałem głową zapewnił Górnikowi bardzo ważny punkt.

Dominik Furman (Wisła Płock)

W meczu z Cracovią był prawdziwym liderem swojego zespołu. Dzielił i rządził w środku pola, a w doliczonym czasie gry wziął na siebie odpowiedzialność i zamienił rzut karny na zwycięskiego gola. Kilkakrotnie postraszył groźnymi strzałami i zaliczył kilka świetnych podań otwierających drogę do bramki - m.in. po jego asyście "setki" nie wykorzystał Grzegorz Kuświk.

Ariel Borysiuk (Wisła Płock)

Strzelił cudownego gola w meczu z Cracovią! Właśnie dla takich chwil kibice płacą za bilety i marzną na stadionie. Wisła wprawdzie straciła dwa gole, ale miała sposób na rozpędzoną Cracovię i ją zatrzymała. Borysiuk razem z Furmanem rządzili w drugiej linii.

Kamil Drygas (Pogoń Szczecin)

W meczu z Wisłą w Krakowie potwierdził, że zasługuje na powołanie do reprezentacji Polski. Jest filarem drugiej linii "Portowców". Po jego rajdzie strzałem pod poprzeczkę gościom zapewnił prowadzenie Radosław Majewski.

Vullnet Basha (Wisła Kraków)

"Biała Gwiazda" przegrała 2-3 z Pogonią, ale trzeba docenić defensywnego pomocnika Wisły. W końcówce meczu Basha strzelił dwa piękne gole z dystansu i przy odrobinie szczęścia Wisła mogła jeszcze zremisować z Pogonią.

Christian Gytkjaer (Lech Poznań)

Jeśli kogoś można pochwalić po słabym widowisku, jakim był mecz Lecha z Arką, to właśnie Duńczyka. Jest zawodnikiem, którego jeden błysk wystarczy do zainkasowania trzech punktów. W klasyfikacji najlepszych strzelców ustępuje jedynie Angulo i Paixao.

Bartosz Slisz (Zagłębie Lubin)

Dopiero za kilkanaście dni skończy 20 lat, a w meczu z liderem Ekstraklasy był najlepszym zawodnikiem spotkania. Wywalczył rzut karny, zdawał się być wszędzie na boisku.

Cieniasy

Wojciech Golla (Śląsk Wrocław)

To od jego straty rozpoczęły się nieszczęścia Śląska. Był głównym winowajcą przy stracie pierwszego gola, a przy drugim przegrał ważny pojedynek główkowy z Parzyszkiem.

Igor Tarasovs (Śląsk Wrocław)

Wolny, mało zwrotny i niepewny w defensywie jest łotewski obrońca. Zdecydowanie zbyt łatwo przy drugiej bramce dał się ograć Valencii, a stracony gol pogrzebał szanse wrocławian.

Petteri Forsell (Miedź Legnica)

To nie był mecz Fina. Choć Miedź momentami potrafiła dłużej utrzymać się przy piłce, to wystawienie Forsella na pozycji numer "dziewięć" znów nie zdało egzaminu. Nie radził sobie w fizycznych starciach z obrońcami.

Ivan Marquez (Korona Kielce)

Był źle ustawiony przy pierwszej straconej bramce, a w drugiej połowie wyleciał z boiska z czerwoną kartką, co definitywnie przekreśliło szanse Korony w spotkaniu z Zagłębiem Sosnowiec.

Bartosz Rymaniak (Korona Kielce)

Gdzie był, gdy Żarko Udoviczić strzelał drugiego gola dla Zagłębia? Chyba zapomniał, że obrońca powinien przede wszystkim bronić dostępu do swojej bramki.

Boris Sekulić (Górnik Zabrze)

To jego faul na Arseniciu kosztował Górnik stratę pierwszego gola. W dobie VAR-u nawet takie przewinienia nie mogą zostać niezauważone.

Jesus Imaz (Jagiellonia Białystok)

Nie wyszło mu spotkanie z Górnikiem. Był chaotyczny i niedokładny. Być może potrzebuje czasu, by zgrać się z kolegami z nowej drużyny.

Ołeksij Dytjatjew (Cracovia)

Jego bezsensowny faul w doliczonym czasie gry zmusił arbitra do odgwizdana karnego dla Wisły. "Jedenastkę" wykorzystał Furman i Cracovia poniosła porażkę po serii siedmiu kolejnych zwycięstw. Jest też współwinnym utraty pierwszego gola - zamiast wybić piłkę kopniętą przez Nico Varelę, wyłożył ją Grzegorzowi Kuświkowi.

Cezary Stefańczyk (Wisła Płock)

Pociągnął z grzywy sędziemu Bartoszowi Frankowskiemu. Nerwy nerwami, ale nic nie tłumaczy jego zachowania, zwłaszcza że nie jest już nastolatkiem targanym burzą hormonów. Osłabił zespół w ważnym momencie i wszystko wskazuje, że długo nie pomoże Wiśle w walce o utrzymanie w Ekstraklasie.

Mateusz Lis (Wisła Kraków)

Na ogół jest podporą wiślaków, ale spotkanie z Pogonią mu się nie udało. Przy pierwszej bramce mógł dojść do piłki, przy trzeciej, strzelonej z jeszcze większej odległości, również nie zachował się optymalnie.

Nabil Aankour (Arka Gdynia)

W ofensywie Arka nie miała z niego zbyt wiele pożytku. Do tego dał ograć się Jóźwiakowi w polu karnym i kilka sekund później Lech strzelił zwycięskiego gola.

Błażej Augustyn (Lechia Gdańsk)

W pierwszej połowie spóźnionym wślizgiem sprokurował rzut karny. Tym razem nie ustrzegł się błędów, choć rozgrywa bardzo solidny sezon.

Artur Sobiech (Lechia Gdańsk)

Tylko w dwóch meczach tego sezonu potrafił trafiać do bramki rywala, a to bardzo mało jak na piłkarza z przeszłością w Bundeslidze. Przeciwko Zagłębiu zmarnował dwie dobre sytuacje.

WG, MZ, MiBi

Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Dowiedz się więcej na temat: asy i cieniasy | kamil drygas | Dominik Furman | Ariel Borysiuk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje