Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy 24. kolejki Ekstraklasy

300. bramka dla Jagiellonii Białystok w najwyższej klasie rozgrywkowej, jej strzelcem Konstantin Wasiljew, 300. mecz w Ekstraklasie Michała Probierza, uwieńczony wysokim zwycięstwem Jagiellonii nad Śląskiem 4-1 - to wydarzenia, które zasługują na Asa. Z kolei do Cieniasów zachowanie piłkarzy Lechii Gdańsk, którzy w Poznaniu nie umieli utrzymać nerwów na wodzy.

Asy

Jacek Kiełb (Korona Kielce)

Reklama

Po raz kolejny w tym roku uratował skórę swojej drużynie. W meczu z Górnikiem Łęczna strzelił w końcówce dwa gole, dzięki czemu Korona mogła cieszyć się ze zwycięstwa.

Vadis Odjidja-Ofoe (Legia Warszawa)

Ten zawodnik ciągnie teraz grę mistrzów Polski. W Lubinie Belg był zdecydowanie najlepszym legionistą. W pierwszej połowie spokojnie ograł bramkarza Zagłębia i podał do nadbiegającego Thibault Moulina, a pod koniec meczu zagrał do Sebastiana Szymańskiego.

Maciej Dąbrowski (Legia Warszawa)

W meczu ze swoim byłym klubem trafił w zamieszaniu podbramkowym. To był ważny gol, bo dawał Legii prowadzenie w spotkaniu na trudnym terenie w Lubinie.

Jaroslav Mihalik (Cracovia)

Przeciwko Arce Gdynia strzelił swojego pierwszego gola w Lotto Ekstraklasie. Słowak przymierzył głową po dośrodkowaniu Deleu.

Przemysław Trytko (Arka Gdynia)

Napastnik Arki zdobył pierwszą bramkę po powrocie do Polski. Trytko wykorzystał dokładne podanie Mateusza Szwocha i uderzeniem piłki między nogami pokonał Grzegorza Sandomierskiego.

Libor Hrdliczka (Ruch Chorzów)

Został bohaterem "Niebieskich" w Niecieczy. Przede wszystkim obronił rzut karny wykonywany przez Wojciecha Kędziorę, ale też groźne strzały Vladislavsa Gutkovskisa, Davida Guby czy Samuela Sztefanika.

Tomasz Cywka (Wisła Kraków)

Bardzo dobry mecz prawego obrońcy "Białej Gwiazdy", który dobrze spisywał się w obronie, a także stwarzał zagrożenie pod bramką przeciwnika.

Petar Brlek (Wisła Kraków)

Zapewnił strzałem głową swojemu zespołowi trzy punkty w Gliwicach. To było pierwsze wyjazdowe zwycięstwo Wisły od 1 października.

Przemysław Frankowski (Jagiellonia Białystok)

Świetnie się czuł w meczu ze Śląskiem Wrocław. To zresztą jego ulubiona "ofiara" w tym sezonie. Frankowski zdobył w nim siedem bramek, w tym cztery właśnie ze Śląskiem, a dwa w sobotę.

Konstantin Wasiljew (Jagiellonia Białystok)

Reprezentant Estonii brał udział we wszystkich akcjach bramkowych swojego zespołu. Strzelił też pięknego gola, który okazał się 300. dla Jagiellonii w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Michał Probierz (trener Jagiellonii Białystok)

Spotkanie ze Śląskiem było jego 300. na ławce trenerskiej w Ekstraklasie. Dokonał tego w wieku 44 lat. Mimo że Jagiellonia przegrywała 0-1, to potem strzeliła cztery gole i piłkarze z Białegostoku uczcili jubileusz szkoleniowca.

Marcin Robak (Lech Poznań)

Tym razem wyszedł w wyjściowej jedenastce "Kolejorza" i choć gola nie strzelił, to świetnie rozgrywał, a spotkanie uwieńczył asystą.

Radosław Majewski (Lech Poznań)

Strzelił zwycięskiego gola dla Lecha i po raz kolejny rozegrał bardzo dobre zawody.

Szymon Marciniak (sędzia meczu Lech - Lechia)

Podejmował słuszne decyzje odnośnie wykluczeń z boiska, a w sumie były ich cztery licząc też to Nenada Bjelicy. Jedyne do czego można się przyczepić to żółta kartka dla Tomasza Kędziory.

Adam Gyurcso (Pogoń Szczecin)

Rozpoczął spotkanie na ławce rezerwowych i po wejściu na boisko chciał pokazać trenerowi na co go stać. Z nim na boisku Pogoń wyglądała zdecydowanie lepiej, a skrzydłowy zaliczył asystę przy wyrównującej bramce Jarosława Fojuta.

Cieniasy

Javi Hernandez (Górnik Łęczna)

Wyleciał z boiska za dwie żółte kartki, ale tak po prawdzie jego faul na Kiełbie, kiedy zobaczył drugie "żółtko", nadawał się do natychmiastowego wykluczenia.

Paweł Raczkowski (sędzia meczu Korona - Górnik)

W doliczony czasie zauważył przewinienie Gersona na Ilijanie Micanskim, którego nie było. Trudno się dopatrzeć nawet w powtórkach telewizyjnych faulu obrońcy Górnika.

Diego (Cracovia)

Przy golu dla Arki nie trzymał linii spalonego, mimo że całą sytuację miał jak na dłoni, dzięki czemu Trytko znalazł się w sytuacji sam na sam z Sandomierskim, którą wykorzystał.

Sędziowie mecz Cracovia - Arka

Paweł Gil i spółka nie zauważyli, jak piłka po strzale Marcina Budzińskiego  z dystansu przekroczyła linię bramkową. Być może z ich perspektywy (sędzia liniowy nie mógł być na linii końcowej, gdyż musiał trzymać linię z piłkarzami Arki) było to nie do wychwycenia, ale wielki niesmak pozostał, ponieważ kilka chwil później cały stadion już wiedział, co się stało.

Wojciech Kędziora (Bruk-Bet Termalica Nieciecza)

Niedługo po wejściu na murawę mógł zapewnić swojemu zespołowi gola, w być może w konsekwencji trzy punkty. Strzelił jednak słabo i sygnalizowanie, że nie zaskoczył bramkarza Ruchu.

Mariusz Pawełek (Śląsk Wrocław)

Przepuścił trzy gole, a potem jeszcze zobaczył czerwoną kartkę za zaatakowanie przed polem karnym Fiodora Czernycha.

Piotr Celeban (Śląsk Wrocław)

Nie umiał zorganizować gry obronnej Śląska, która pozwoliła się zaskoczyć cztery razy piłkarzom Jagiellonii.

Urosz Korun (Piast Gliwice)

Obrońca zaliczył kilka poważnych błędów, w tym jeden przy bramce Zdenka Ondraszka, kiedy nie zdołał zablokować czeskiego napastnika.

Sławomir Peszko (Lechia Gdańsk)

To od niego zaczęła się awantura przy Bułgarskiej. W przerwie wytargał za ucho Kędziorę, a w drugiej połowie uderzył go łokciem. I wtedy pożegnał się już z murawą.

Vanja Milinković-Savić (Lechia Gdańsk)

Rezerwowy bramkarz chciał wyzwać sędziego na pojedynek na pięści i słusznie zobaczył czerwoną kartkę.

Grzegorz Kuświk (Lechia Gdańsk)

Nie dość, że grał słabo, to jeszcze w ciągu dwóch minut zostały mu pokazano dwie żółte kartki i musiał opuścić murawę.

Nadir Ciftci (Pogoń Szczecin)

W pierwszej połowie Pogoń miała ponad 61 proc. posiadania piłki, ale mimo tego nie oddała ani jednego celnego strzału. Bezproduktywny Ciftci zmarnował jedyną dobrą okazję w pierwszej części, a swoją grą na tyle zirytował trenera "Portowców" Kazimierza Moskala, że ten zdjął go z boiska już w przerwie.

Mate Cincadze (Pogoń Szczecin)

Podobnie jak Ciftci został zmieniony już w przerwie spotkania, a po jego zejściu gra Pogoni wyglądała zdecydowanie lepiej. Najlepszym podsumowaniem słabego występu Cincadze była dobra zmiana Mateusza Matrasa, który na boisku pojawił się w jego miejsce.

Seweryn Kiełpin (Wisła Płock)

Niepewna gra nogami mogła przyczynić się do straty gola przez "Nafciarzy", a spowodowała tylko kontuzję bramkarza, który ratując sytuację został przypadkowo trafiony kolanem w twarz przez Spasa Delewa.

Paweł Pieprzyca

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę Lotto Ekstraklasy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje