Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy 20. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

Ekstraklasa wróciła po zimowej przerwie i to z wielkim hukiem! Może pierwszy mecz Zawiszy Bydgoszcz z Górnikiem Łęczna nie powalił, ale potem nie zabrakło emocji! Porażka lidera, gol obrońcy w 93. minucie, nieuznana bramka w doliczonym czasie gry, udany debiut 18-letniego bramkarza i bezbarwna Wisła - działo się w 20. kolejce naszej ligi.

Asy:

Maciej Gajos (Jagiellonia Białystok)

Posłał na deski Legię w Warszawie. Strzelił jej dwa gole i cały czas stąpał po ziemi. - Walczymy o utrzymanie w Ekstraklasie - mówił.

Piotr Grzelczak (Lechia Gdańsk)

W czasie okresu przygotowawczego wygrał walkę o miejsce w składzie z Bartłomiejem Pawłowskim i Bruno Nazario. Dobrą formę potwierdził w meczu z Wisłą. Grzelczak strzelił zwycięskiego gola, ale tym razem nie z woleja.

Grzegorz Kuświk (Ruch Chorzów)

Napastnik "Niebieskich" ma "to coś", czego potrzebuje napastnik. Potrafi dobrze się ustawić, przepchnąć, wyczuć odpowiedni moment i co najważniejsze, wykorzystać sytuację. Wszystkie te atuty pokazał przy golu strzelonym Piastowi.

Maciej Iwański (Podbeskidzie Bielsko-Biała)

Iwański w starciu z GKS-em Bełchatów wykazał się instynktem killera. Wykorzystał rzut karny, a potem dokładnie przymierzył z rzutu wolnego. Dwie bramki Iwańskiego i trzy punkty pojechały do Bielska-Białej.

Paulus Arajuuri (Lech Poznań)

Obrońca "Kolejorza" solidnie zaprezentował się w defensywie, ale najważniejszą akcję przeprowadził w doliczonym czasie gry. Przebiegł sprintem całe boisko, dostał podanie od Lovrencsicsa, pokonał Janukiewicza i uratował Lechowi remis.

Jakub Wrąbel (Śląsk Wrocław)

18-letni bramkarz Śląska wskoczył do składu z powodu kontuzji Mariusza Pawełka. Popisał się kilkoma dobrymi interwencjami, miał trochę szczęścia, kilka razy piłkarze Cracovii po prostu w niego trafili i tym sposobem został jednym z bohaterów spotkania.

Mateusz Wdowiak (Cracovia)

Spotkanie Śląska z Cracovią było prezentacją młodych, obiecujących piłkarzy. Oprócz Wrąbla swoją szansę wykorzystał także Wdowiak. 18-letni skrzydłowy zaliczył asystę przy bramce Budzińskiego.

Reklama

Bartosz Frankowski (sędzia meczu Cracovia - Śląsk)

Niesamowicie trudną decyzję musiał podjąć Frankowski w meczu Cracovii ze Śląskiem. Tomasz Hołota w doliczonym czasie gry zdobył bramkę. Piłkarze z Wrocławia oszaleli ze szczęścia, ale po chwili radości nadeszło niedowierzanie. Sędzie Frankowski po konsultacji z liniowym nie uznał gola. Jak pokazały powtórki, miał rację. Hołota był na minimalnym spalonym.

Sergiusz Prusak (Górnik Łęczna)

W pierwszym meczu po zimowej przerwie nie zobaczyliśmy goli. Spora w tym zasługa Prusaka, który obronił dwa groźne strzały Zawiszy.

Szymon Skrzypczak (Górnik Zabrze)

Potrzebował zaledwie czterech minut od wejścia na boisko, żeby strzelić gola i uratować jeden punkt zabrzanom.

Cieniasy:

Inaki Astiz (Legia Warszawa)

Fatalny występ całej defensywy Legii w meczu z "Jagą", a w szczególności Inakiego Astiza. Wolny, zagubiony, niepewny. Inna sprawa, że Hiszpan nie powinien dotrwać do końca spotkania, ale nie wiedzieć czemu, sędzia Jarosław Przybył był dla niego wyjątkowo łaskawy, za co też trafił do niechlubnego grona Cieniasów.

Jarosław Przybył (sędzia meczu Legia - Jagiellonia) 

Zastanawialiśmy się, czy na Łazienkowskiej z gwizdkiem nie biegał jeden z członków fanklubu Inakiego Astiza. Stoper z Hiszpanii powinien dostać dwie czerwone kartki za faule na zawodnikach wychodzących na czyste pozycje.

Radosław Murawski (Piast Gliwice)

Pomocnik Piasta w meczu z Ruchem popełnił szkolny błąd. Wybił piłkę na środek pola karnego, wprost na głowę Jakuba Kowalskiego, któremu nie pozostało nic innego, jak zdobyć drugą bramkę dla Ruchu.

Radosław Janukiewicz (Pogoń Szczecin)

Janukiewicz przez ponad 90 minut bronił bardzo dobrze. Czubkami palców odbił groźny strzał głową Tomasza Kędziory oraz zatrzymał strzał Dariusza Formelli, który zmierzał pod poprzeczkę. Bramkarz Pogoni pewnie trafiłby do Asów, gdyby nie błąd w 93. minucie. Janukiewicz miał na ręce strzał Arajuuriego i właściwie sam wbił sobie piłkę do bramki.

Łukasz Garguła (Wisła Kraków)

Ciężko było wybrać najsłabszego piłkarza Wisły w starciu z Lechią. Właściwie do Cieniasów nadawali się wszyscy z wyjątkiem Głowackiego, Buchalika i może Guzmicsa. Ostatecznie wybór padł na Łukasza Garguły, który był tak niewidoczny, że ciężko napisać o jego jakimkolwiek dobrym, czy złym zagraniu.

Paweł Brożek (Wisła Kraków)

Snajper "Białej Gwiazdy" w meczu z Lechią nie stworzył żadnego zagrożenia pod bramką Mateusza Bąka. Dreptał w środku polu, najczęściej będąc na spalonym.

Paweł Baranowski (GKS Bełchatów)

Obrońca GKS-u chyba naoglądał się filmów z Dalekiego Wschodu, bo ciosem karate powalił w polu karnym Piotra Malinowskiego i sprokurował rzut karny, wykorzystany (trochę szczęśliwie) przez Macieja Iwańskiego.

Flavio Paixo (Śląsk Wrocław)

Wicelider T-Mobile Ekstraklasy wywiózł z Krakowa remis, ale zaprezentował się słabiej od będącej w dolnej części tabeli Cracovii. Szczególnie Śląsk zawiódł w ataku, bo akcji bramkowych stworzył sobie jak na lekarstwo. Przy prowadzeniu 1-0 goście mogli jednak "zabić" mecz, jednak Flavio Paixo strzelił niecelnie, a powinien podawać do lepiej ustawionego Tomasza Hołoty. "Straciliśmy piłkę i gola po kontrze" - powiedział Tadeusz Pawłowski, trener wrocławian.

Lukas Klemenz (Korona Kielce)

Nowy piłkarz Korony nie zaliczył udanego debiutu. W 66. minucie zobaczył drugą żółtą kartkę i osłabił zespół. Górnik nie zmarnował takiej okazji i doprowadził do remisu.


Autor: Grzegorz Zajchowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje