Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy 2. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

Na szczycie tabeli Ekstraklasy po 2. kolejce Pogoń Szczecin i GKS Bełchatów. Nic więc dziwnego, że po dwóch zawodników z tych klubów znalazło miejsce w Asach. Na dnie na razie Korona Kielce i nie widać szans na szybką poprawę, szczególnie, że w 3. kolejce jej rywalem będą "Portowcy". Niewiele lepiej prezentuje się Cracovia, która nie radzie sobie w defensywie, nawet przeciwko przeciętnej jak dotąd Legii. Oczywiście w Cieniasach nie mogło zabraknąć bramkarskich "klopsów" z 2. kolejki.

Asy

Michał Mak (PGE GKS Bełchatów)

Druga kolejka i druga nominacja do Asów skrzydłowego PGE GKS-u Bełchatów. Michał Mak najpierw wywalczył karnego, a potem zaliczył asystę do swojego bliźniaka. Z taką grą może wyczekiwać na telefon od Adama Nawałki.

Tomasz Jodłowiec (Legia Warszawa)

Dyrygował grą Legii Warszawa w środku pola. Co więcej zdobył bardzo ważnego gola na 2-1 dla mistrzów Polski, który ustawił dalszy przebieg meczu.

Maciej Makuszewski (Lechia Gdańsk)

Od początku spotkania był najaktywniejszym zawodnikiem. Zdobył bramkę na wagę trzech punktów dla Lechii Gdańsk. Nieważne, że Makuszewski w zasadzie został trafiony piłką przez Zajaca - był w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie.

Reklama

Adam Frączczak (Pogoń Szczecin)

Przesunięcie Frączczaka bliżej bramki przeciwnika było strzałem w "10". Pomocnik Pogoni miał udział w każdej bramce "Portowców" w spotkaniu ze Śląskiem. Napędzał akcję podopiecznych Dariusza Wdowczyka, a na swoim koncie zapisał bramkę i asystę.

Mateusz Piątkowski (Jagiellonia Białystok)

Piątkowski nie grał w pierwszej kolejce. Mecz z Zawisza Bydgoszcz był jego premierowym w tym sezonie i każdy życzyłby sobie takiego otwarcia. Dwie bramki napastnika Jagiellonii Białystok dały "Jadze" pewne trzy punkty.

Tomasz Nowak (Górnik Łęczna)

Beniaminkowie Ekstraklasy zadziwiają. GKS Bełchatów jest wiceliderem, a Górnik Łęczna w dwóch meczach zgromadził cztery punkty. Siłą Górnika jest przede wszystkim Tomasz Nowak, który rządzi i dzieli w środku pola. W spotkaniu z Ruchem Chorzów świetnym podaniem obsłużył Miroslava Bożoka. Gdy nie widzie lepiej ustawionych partnerów sam potrafi zakończył akcję strzałem, jak w 1. kolejce przeciwko Wiśle Kraków.

Błażej Telichowski (PGE GKS Bełchatów)

Jedynym klubem Ekstraklasy, który w dwóch meczach nie stracił gola, jest GKS Bełchatów. Sporą zasługę ma w tym stoper - Błażej Telichowski. W Bielsku-Białej chyba żałują, że nie gra on już w barwach Podbeskidzia.

Łukasz Zwoliński (Pogoń Szczecin)

Chyba wszyscy w Szczecinie cieszą się z doskonałej dyspozycji snajpera Pogoni - Łukasz Zwolińskiego. Wszyscy, oprócz Marcina Robaka. Król strzelców poprzedniego sezonu miał wyjechać do Chin. Transfer jednak nie doszedł do skutku i Robak chciałby negocjować nową umowę z Pogonią. Nie będzie to łatwe, kiedy na boisku biega i strzela bramki Zwoliński.

Cieniasy

Krzysztof Nykiel (Cracovia)

Drugi raz w Cieniasach. Nykiel nie może odnaleźć się w nowym ustawieniu na boisku. Zawinił także przy pierwszej bramce dla Legii, kiedy nie upilnował Jakuba Koseckiego.

Bartosz Rymaniak (Cracovia)

Ściągany do Cracovii jako przyszła podpora defensywny, okazał się jednak zmorą. Przy pierwszej bramce dał się minąć Helio Pinto, który do najbardziej błyskotliwych zawodników nie należy. Rymaniak nie wykorzystał też stuprocentowej sytuacji. Po rzucie rożnym strzelił w boczną siatkę.

Richard Zajac (Podbeskidzie Bielsko-Biała)

Bramkarz Podbeskidzia ma ciężki początek sezonu. Gdyby nie jego błędy "Górale" mieliby teraz dwa punkty. Dzięki Zajacowi mają jednak zero. Richard musi zrozumieć, że nie ma techniki Messiego czy Ronaldo i sztuczki techniczne we własnym polu karnym mogą źle się zakończyć.

Ryszard Tarasiewicz (Korona Kielce)

Korona rozpoczęła sezon fatalnie. Na razie to zbiór bardzo przeciętnych, anonimowych obcokrajowców, których nie potrafi poustawiać ich trener - Ryszard Tarasiewicz. Zero zdobytych goli i cztery stracone. Nie wróży to dobrze przed konfrontacją z liderem ze Szczecina.

Wojciech Pawłowski (Śląsk Wrocław)

Zawodnicy o nazwisku "Pawłowski" słabo rozpoczęli sezon. W pierwszej kolejce Cieniasem był Bartłomiej, teraz przyszła kolej na Wojciecha. Bramkarz Śląska niepotrzebnie naoglądał się mundialu i chciał być taki jak Neuer. Jego brawurowe wyjście z bramki nie zakończyło się jednak efektowną interwencją, a czerwoną kartką po zagraniu piłki ręką.

Adrian Klepczyński (Piast Gliwice)

Wydawać by się mogło, że nie ma nic prostszego niż podanie piłki z rzutu wolnego do najbliżej stojącego kolegi. Nie dla Adriana Klepczyńskiego, który podał wprost pod nogi Macieja Jankowskiego. Zawodnik Wisły nie trafił z 35 metrów do pustej bramki i gdyby nie to, że jego gol dał Wiśle remis, też pewnie wylądowałby w Cieniasach.

Semir Stilić (Wisła Kraków)

Cieniasów nie uniknął za to Semir Stilić. Bośniak miał być reżyserem gry Wisły, ale w meczu z Piastem był niewidoczny. Film nakręcony przez takiego reżysera to co najwyżej klasa B, ale może dlatego, że budżet jest bardzo, bardzo niski...

Paweł Golański (Korona Kielce)

Dokładne dośrodkowania i dobrze ułożona stopa do uderzeń z rzutów wolnych - to atuty Golańskiego. Obrońcę rozlicza się jednak przede wszystkim za grę w defensywie. Golański miał pecha, bo naprzeciwko niego ustawiono Michał Maka. Przebojowy skrzydłowy Bełchatowa nie miał problemów z minięciem prawego obrońcy Korony, co poskutkowało kilkoma groźnymi sytuacjami, a przede wszystkim rzutem karnym dla GKS-u Bełchatów.

Sprawdź wyniki i terminarz Ekstraklasy!

Autor: Grzegorz Zajchowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama