Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy 17. kolejki Ekstraklasy

Ważne punkty zdobyła prowadząca Lechia Gdańsk, ale goniące je Legia Warszawa i Jagiellonia Białystok także nie spuściły z tonu. Zapunktowały też drużyny z dołu tabeli - Górnik Zabrze, Miedź Legnica i Cracovia. Wyłamało się jedynie Zagłębie Sosnowiec, zakopujące się na dnie tabeli. Kto zasłużył na miano Asa, a kto Cieniasa 17. kolejki? Zagłosuj i weź udział w zabawie Interii!

Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Reklama

Wybierz Asa i Cieniasa 17. kolejki Ekstraklasy!

Asy:

Tomasz Makowski (Lechia Gdańsk)

19-latek dostał zaufanie od Piotra Stokowca i pokazał się z dobrej strony. Rozegrał cały mecz, wytrzymał presję i pomógł swojej drużynie w wywalczeniu kompletu punktów.

Lukasz Haraslin (Lechia Gdańsk)

Najlepszy drybler całej ligi, zawodnik na którego grę patrzy się z przyjemnością. Do tego pokazał naprawdę dobrą szybkość, przy drugiej bramce zostawiając daleko w tyle Piotra Celebana.

Martin Pospiszil (Jagiellonia Białystok)

Szczególnie w drugiej połowie pokazał się ze znakomitej strony. Najpierw świetnym podaniem obsłużył Novikovasa, ale Litwin spudłował w dobrej sytuacji. W kolejnej akcji asystował przy bramce Świderskiego.

Karol Świderski (Jagiellonia Białystok)

Ostatnie cztery mecze - pięć bramek i asysta. Przeciwko Arce 21-letni napastnik zanotował dublet, strzelając w ważnych momentach - najpierw na remis, a potem dając "Jadze" prowadzenie.

Jesus Jimenez (Górnik Zabrze)

Początek w Górniku miał kiepski, ale w ostatnich meczach prezentuje się coraz lepiej. Z "Nafciarzami" asystował dwukrotnie - najpierw przy bramce Zapolnika, a potem Angulo. Mógł mieć też trzecią asystę, ale Urynowicz głową strzelił prosto w bramkarza.

Igor Angulo (Górnik Zabrze)

Występ bliski perfekcji. Dwa gole i asysta, wszystkie - palce lizać. Pierwsza bramka to idealny mierzony strzał w okienko, druga - precyzyjne uderzenie tuż przy słupku. I w końcu asysta, której nie powstydziliby się Xavi z Iniestą.

Henrik Ojamaa (Miedź Legnica)

Właściwie w pojedynkę załatwił Wisłę Kraków. Już po stu sekundach otworzył wynik meczu, a później przeprowadził akcję po której samobója zaliczył Sadlok.

Michał Kucharczyk (Legia Warszawa)

Można mieć do niego pretensje za ewidentną "symulkę" na którą w pierwszej połowie dał się nabrać sędzia Musiał, ale trzeba docenić jego wkład w zwycięstwo Legii. Przeprowadził akcję po której padła pierwsza bramka, strzelił drugą, a na dodatek po faulu na nim czerwoną kartkę obejrzał Ivan Marquez.

Sebastian Szymański (Legia Warszawa)

Z Koroną wreszcie zagrał na miarę swojego potencjału. Najpierw miał udział przy golu Cafu, później sam ustalił wynik spotkania. Nie radzili sobie z nim gracze Korony, często uciekając się do brutalnych fauli.

Bartłomiej Pawłowski (Zagłębie Lubin)

Podobnie jak Ojamaa Wisłę Kraków, tak Pawłowski pogrzebał Zagłębie Sosnowiec. Najpierw wykorzystał świetne dogranie Tuszyńskiego, a potem po podaniu Bohara "posadził" na ziemi Cichockiego i Kudłę, dzięki czemu strzelał niemal do pustej bramki.

Bartosz Slisz (Zagłebie Lubin)

19-latek zagrał po raz drugi w wyjściowym składzie i wypadł znakomicie, co potwierdzają statystyki. Przebiegł aż 12,5 km, najwięcej w drużynie. Do tego stoczył najwięcej pojedynków (75 proc. wygranych), miał aż 11 odbiorów (najwięcej) i 96 proc. celnych podań (najwięcej, 54 celne z 56 podań).

Mateusz Wdowiak (Cracovia)

W tym sezonie jest chyba najjaśniejszym punktem "Pasów", choć aż sześciu skrzydłowych musiał wypróbować Probierz, nim sięgnął po 22-letniego wychowanka. Był bliski strzelenia dwóch goli, ostatecznie stanęło na jednym, ale to i tak wystarczyło, by zupełnie zepsuć debiut Adamowi Nawałce.

Frantisek Plach (Piast Gliwice)

Był znakomity w bramce Piasta. Zachwyt wzbudził zwłaszcza, gdy obronił dwa strzały Majewskiego z bliskiej odległości.

Tomasz Jodłowiec (Piast Gliwice)

Jodłowiec gra już 12 lat w Ekstraklasie, ale do poniedziałku nie miał jeszcze na swoim koncie dubletu. To zmieniło się w meczu z Pogonią, kiedy Jodłowiec dwukrotnie pokonał Łukasza Załuskę.

Cieniasy:

Jakub Wrąbel (Śląsk Wrocław)

Zupełnie zaskoczył go strzał Nalepy. Choć uderzenie było mocne, to leciało niemal w środek bramki i Wrąbel powinien je zatrzymać.

Damian Gąska (Śląsk Wrocław)

Główny winowajca drugiej straconej bramki. Zbyt krótko podał piłkę do Celebana, tego z łatwością ograł Haraslin i wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem.

Roman Bezjak (Jagiellonia Białystok)

Wszedł na boisko kwadrans przed końcem, ale i tak nie dokończył spotkania. W doliczonym czasie gry brutalnie sfaulował Marcusa Viniciusa i obejrzał bezpośrednią czerwoną kartkę.

Adam Danch (Arka Gdynia)

Nie radził sobie z Novikovasem - najpierw złamał linię spalonego, przez co Litwin znalazł się w sytuacji sam na sam. Dał się także nabrać na zwód skrzydłowego, gdy ten strzelał bramkę na 3-1.

Adam Deja (Arka Gdynia)

Imponował po przyjściu do Arki, ale z Jagiellonią znów bliżej mu było do tego Dei z Cracovii i Podbeskidzia, niż z obecnego sezonu. Przegrywał walkę z Pospiszilem i Romanczukiem, do tego to właśnie jego uprzedził Świderski po rzucie rożnym, gdy strzelał drugiego gola.

Adam Dźwigała (Wisła Płock)

Koszmarne zachowanie przy pierwszej bramce, gdy zostawił Zapolnika samemu sobie. Przy trzeciej dał się łatwo ograć Wolsztyńskiemu.

Ala Uryga (Wisła Płock)

Razem z Dźwigała stworzył najgorszy duet stoperów 17. kolejki. Krycie na radar Angulo i pozostałych zawodników kosztowało "Nafciarzy" stratę aż czterech bramek.

Tibor Halilović (Wisła Kraków)

Drugi raz dostał szansę od pierwszej minuty, ale nie daje drużynie tyle co Vullnet Basha, ani Dawid Kort. Drugi z nich zmienił go w Legnicy i zaprezentował się znacznie lepiej.

Ivan Marquez (Korona Kielce)

Można dyskutować, czy czerwona kartka nie była zbyt surową karą, ale faktem jest, że ryzyko wślizgu na Kucharczyku nie opłaciło się. Osłabił swój zespół, a dowodzona przez niego defensywa wcześniej straciła dwa gole.

Jakub Żubrowski (Korona Kielce)

Tuż po starcie meczu zobaczył żółtą kartkę (przy próbie naprawienia błędu Rymaniaka), a swoją grał zirytował trenera Gino Lettieriego na tyle, że ten ściągnął go z boiska już w 35. minucie.

Mateusz Cichocki (Zagłębie Sosnowiec)

Pawłowski nie musiał nawet robić zwodu, by "posadzić" Cichockiego na ziemi przy drugiej bramce. Kiepsko wyglądają wszyscy stoperzy z Sosnowca - niemal co mecz któryś prezentuje rywalom gola.

Dejan Vokicz (Zagłębie Sosnowiec)

Wyszedł na boisko w wyjściowym składzie, ale opuścił je już w 22. minucie. Na razie nie wnosi nic do gry beniaminka.

Marcin Wasielewski (Lech Poznań)

Kolejny kiepski mecz prawego defensora Lecha. Wydawało się, że ma już pod kontrolą Wdowiaka, ale skrzydłowy "Pasów" urwał się i zdobył zwycięską bramkę.

Christian Gytkjaer (Lech Poznań)

3. minuta - Gytkjaer pudłuje po podaniu Jóźwiaka, 65. minuta - Gytkjaer strzela w bramkarza z kilku metrów, 93. minuta - Gytkjaer z kilku metrów nie trafia czysto w piłkę głową. Gdyby choć jedną sytuację zamienił na bramkę - Lech uniknąłby porażki.

Łukasz Załuska (Pogoń Szczecin)

Za utratę bramek nie ponosi większej winy, ale osłabił swoją ekipę na przyszłe spotkania. Dostał bezsensowną czerwoną kartkę, gdy losy meczu były już rozstrzygnięte. Ostatnie 10 minut w bramce Pogoni zagrać musiał nominalny napastnik - 18-letni Adrian Benedyczak.

Mariusz Malec (Pogoń Szczecin)

Miał trochę pecha, gdy zahaczył Papadopulosa w polu karnym, ale kontakt był ewidentny. Druga bramka mocno podcięła skrzydła "Portowcom".

Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

WG

Dowiedz się więcej na temat: asy i cieniasy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama