Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy 14. kolejki Ekstraklasy

Emocjonujący mecz w Gdyni, kompromitacja we Wrocławiu, pogrom w Warszawie i koszmar w Poznaniu - tak w skrócie można opisać wydarzenia 14. kolejki Ekstraklasy. Kto zasłużył na miano Asa i Cieniasa minionego weekendu? Zagłosuj i weź udział w zabawie serwisu eurosport.interia.pl!

Asy:

Mateusz Młyński (Arka Gdynia)

Reklama

Jeżeli 17-latek wciąż będzie się tak rozwijał, to Arka będzie miała z niego sporo pożytku. W każdym meczu potrafi błysnąć czymś nieszablonowym, w tym wypadku piękną asystą przy bramce Zarandii.

Adam Buksa (Pogoń Szczecin)

Zdobył dwa cudowne gole z lewej nogi, oba strzałami sprzed pola karnego. Przeprowadzka do Szczecina wyraźnie mu posłużyła - w ostatnich sześciu meczach zdobył sześć bramek.

Tom Hateley (Piast Gliwice)

Świetny występ Anglika, który rządził w środku pola. Zanotował asystę przy golu Patryka Dziczka.

Joel Valencia (Piast Gliwice)

W tym sezonie Ekwadorczyk gra bardzo dobrze. Potwierdził to w spotkaniu z Wisłą Kraków, w którym był wszędobylski.

Michal Peszkovicz (Cracovia)

Nie miał wiele pracy, ale tym bardziej na uznanie zasługuje jego postawa, bo musiał cały czas być skupionym, kiedy bronił uderzeń z dystansu Petteriego Forsella czy Łukasza Garguły.

Anton Kanibołocki (Miedź Legnica)

Bezapelacyjnie zawodnik meczu Miedź - Cracovia. W pierwszej połowie obronił dwa groźne strzały Sergeia Zenjova i dobitkę Marcina Budzińskiego z bliska, a w drugiej niesamowitą interwencją zatrzymał Michala Sipliaka, który musiał strzelić gola, ale na drodze stanął mu ukraiński bramkarz.

Ricardinho (Wisła Płock)

Uczestniczył w akcji na 1-0 dla Wisły, kiedy rozegrał piłkę z Patrykiem Stępińskim i Damianem Szymańskim, którą wykończył ten ostatni. Brazylijczyk strzelił też drugiego gola, popisując się precyzyjnym uderzeniem z dystansu.

Dominik Furman (Wisła Płock)

Dobry mecz pomocnika, to on zagrywał do Giorgiego Merebaszwilego, który ustalił wynik spotkania na 3-0 dla "Nafciarzy".

Carlitos (Legia Warszawa)

Hiszpan powoli wraca do wysokiej formy strzeleckiej. Przeciwko Górnikowi Zabrze zdobył dwie bramki i w sumie ma już siedem.

Dominik Nagy (Legia Warszawa)

Węgier napędzał akcje gospodarzy w meczu z Górnikiem. Miał udział przy trzech z czterech bramek, a swoją dobrą grę zwieńczył asystą.

Flavio Paixao (Lechia Gdańsk)

Strzelił zwycięskiego gola w Poznaniu, gdzie Lechia wygrała w najwyższej klasie rozgrywkowej pierwszy raz od 1962 roku. Portugalczyk świetnie złożył się do woleja, a kopnięcie oddał lewą nogą, a więc teoretycznie gorszą.

Jakub Arak (Lechia Gdańsk)

Wykorzystał szansę daną mu przez Piotra Stokowca. Walczył, robił miejsce dla Paixao, zaliczył asystę, wcześniej świetnie zastawiając się przed Wołodemyrem Kostewyczem.

Karol Świderski (Jagiellonia Białystok)

Zdobył dwa gole, czym wybitnie pomógł Jagiellonii w wysokiej wygranej. Na uwagę zasługuje zwłaszcza pierwszy, zdobyty niesygnalizowanym strzałem sprzed pola karnego.

Taras Romanczuk (Jagiellonia Białystok)

Zagrał znakomite zawody w środku pola, był liderem z prawdziwego zdarzenia. Dzięki niemu Jagiellonia zupełnie zdominowała rywala. Wykonał aż 101 podań.

Arvydas Novikovas (Jagiellonia Białystok)

Do bramki rywala trafił zaledwie 23 sekundy po przerwie, a siedem minut później ograł obrońcę i wyłożył piłkę jak na tacy Świderskiemu. Gol i asysta w spotkaniu z Sosnowcem.

Matej Puczko (Korona Kielce)

Jeden z najbardziej udanych letnich transferów Korony. W sześciu ostatnich meczach zdobył aż cztery bramki.

Cieniasy:

Frederik Helstrup (Arka Gdynia)

Trudno bezpośrednio winić go za stracone gole, niemniej dwukrotnie pozwolił Buksie na oddanie strzału, a że ten trafiał wspaniale - bramkarz dwukrotnie musiał wyciągać piłkę z bramki. W końcówce trzeciego gola dorzucił Delew i dowodzona przez Helstrupa defensywa skapitulowała po raz trzeci.

Tomasz Musiał i Tomasz Kwiatkowski (sędziowie Arka - Pogoń)

Zarandia dusił Kożulja, Kożulj dusił Helstrupa, sędzia główny Tomasz Musiał i sędzia VAR Tomasz Kwiatkowski obejrzeli powtórki i uznali, że... takie zachowania nie wystarczą, by ukarać zawodników czerwoną kartką.

Vullnet Basha (Wisła Kraków)

Chyba najsłabszy mecz Albańczyka w tym sezonie. Nie był w stanie łatać dziur w środku pola, choć do pomocy miał Zorana Arsenicia, a we wcześniejszych meczach przeważnie sam wykonywał pracę defensywnego pomocnika. W przerwie meczu z Piastem słusznie opuścił murawę.

Zdenek Ondraszek (Wisła Kraków)

Napastnik "Białej Gwiazdy", który świetnie zaczął sezon, nie potrafi strzelić gola w Lotto Ekstraklasie od 15 września. W Gliwicach Czech, którego z trybun oglądał selekcjoner reprezentacji Jaroslav Szilhavy, po raz kolejny zanotował bezbarwny występ.

Marcin Budziński (Cracovia)

Pomocnik wrócił do "Pasów" z zagranicznych wojaży i to nie jest ten sam piłkarz, co przed wyjazdem do Australii. W meczu z Miedzią nie wykorzystał świetnej okazji, a poza tym nie umiał prowadzić gry zespołu.

Grzegorz Bartczak (Miedź Legnica)

Bardzo "elektryczny" na początku spotkania, popełniał proste błędy. Potem było trochę lepiej, ale bardziej wiązało się to z tym, że Cracovia z biegiem czasu miała coraz większe problemy z atakiem.

Łukasz Broź (Śląsk Wrocław)

Przy pierwszej straconej bramce tylko przyglądał się, jak Stępiński dośrodkowuje w pole karne. Z kolei przy trzecim straconym golu dał się ograć Merebaszwilemu, by w końcu po prostu stanąć i patrzeć jak rywal strzela do siatki.

Wojciech Golla (Śląsk Wrocław)

Obrona Śląska popełniała błędy, a Golla był jednym z tych, którzy "maczali" palce przy każdym trafieniu dla Wisły Płock.

Tomasz Loska (Górnik Zabrze)

- Zawaliłem w tej sytuacji, taka jest prawda - powiedział Tomasz Loska o bramce na 1-0 dla Legii. Bramkarz Górnika przepuścił piłkę pod brzuchem przy strzale Carlitosa.

Kacper Michalski (Górnik Zabrze)

Nagy był dla niego nie do upilnowania. Poza tym przy golu na 3-0 dla Legii się potknął, co mistrzowie Polski oczywiście wykorzystali.

Thomas Rogne (Lech Poznań)

To on tak niefortunnie wybijał piłkę, że przejął ją Arak i podał do Flavia Paixao, który zdobył jedyną bramkę dla Lechii.

Arkadiusz Jędrych (Zagłębie Sosnowiec)

Kolejny bardzo kiepski mecz defensywy Zagłębia, a w szczególności Jędrycha. Przy trzeciej bramce stracił piłkę jak junior, co wykorzystał Novikovas.

Piotr Polczak (Zagłębie Sosnowiec)

Jeżeli przeciwnik trzykrotnie strzela gole do pustej bramki, to znaczy, że z obroną drużyny coś jest mocno nie w porządku. Para Polczak - Jędrych zanotowała kolejne fatalne spotkanie. Zagłębie ma już 31 straconych goli - najwięcej w lidze.

Filip Starzyński (Zagłębie Lubin)

"Miedziowi" w ofensywie praktycznie nie istnieli. Starzyński nie potrafił wykreować kolegom żadnej sytuacji.

Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Pawo, WG

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje