Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy 1. kolejki PKO Ekstraklasy

Po pierwszej kolejce liderem PKO Ekstraklasy jest Wisła Kraków, która efektownie pokonała Zagłębie Lubin, choć nie popisał się sędzia. Legia Warszawa, pomimo rezerwowego składu, też wygrała. Kto jeszcze zasłużył na wyróżnienie, a kto zaliczył bolesny falstart?

ASY:

Mikael Ishak (Lech Poznań)

Zdecydowanie najlepszy piłkarz Lecha w meczu z Radomiakiem. Napastnik ekipy z Poznania stwarzał największe zagrożenie pod bramką rywali. Raz udało mu się nawet trafić do siatki, choć gol nie został uznany przez spalonego. Później obił jeszcze poprzeczkę i popisał się efektownym podaniem piętą.

Filip Majchrowicz (Radomiak)

Młodzieżowiec w bramce Radomiaka spisał się bardzo dobrze. Golkiper niejednokrotnie popisywał się dobrymi interwencjami, zwłaszcza gdy wybronił sytuację sam na sam z Jakubem Kamińskim.

Reklama

Przemysław Banaszak (Górnik Łęczna)

Atakujący - podobnie jak Śpiączka - często brał udział w ofensywnych akcjach Górnika. Popisał się dobrym uderzeniem na początku meczu, a także asystował przy jedynej bramce dla swojej drużyny.

Bartosz Śpiączka (Górnik Łęczna)

Napastnik Górnika był bardzo aktywny w starciu z Cracovią, co skutkowało zdobytym golem. Śpiączka najpierw dobrze odebrał piłkę, a chwilę potem pewnie wpakował ją do bramki.

Thiago (Cracovia)

Skrzydłowy zakończyłby ten mecz z asystą, gdyby nie fatalny błąd Pelle van Amersfoorta. Były gracz m.in. Sandecji wprowadził wiele dobrego w grę Cracovii.

Marcos Alvarez (Cracovia)

Napastnik ożywił grę Cracovii i popisał się efektownych - choć sytuacyjnym - golem zdobytym piętą. Alvarez odpowiadał za większość groźnych akcji "Pasów" i pozostawił po sobie dobre wrażenie.

Ernest Muci (Legia Warszawa)

Albański zawodnik popisał się bardzo ładną bramką z dystansu, która dała Legii upragnione zwycięstwo. Później nieco zgasł, lecz często był pod grą.

Vladan Kovaczević (Raków Częstochowa)

Zaliczył trzy interwencje na fantastycznym poziomie. Jeszcze w pierwszej połowie zatrzymał piłkę na linii bramkowej. Później obronił rzut karny Patryka Lipskiego, a na koniec strzał głową Patryka Sokołowskiego z bliskiej odległości.

Wiktor Długosz (Raków Częstochowa)

Niespodziewany bohater Rakowa. Zaczął fatalnie, bo od sprokurowanego rzutu karnego. "Jedenastki" nie wykorzystał jednak Lipski, a kilkadziesiąt sekund później Długosz zrehabilitował się, strzelając gola na 2-2. Wkrótce skrzydłowy sam wywalczył rzut karny, po którym Ivi Lopez zdobył zwycięską bramkę dla Rakowa.

Kacper Kozłowski (Pogoń Szczecin)

Na Euro 2020 polskiej reprezentacji nie poszło. Kozłowski jednak zapamięta tę imprezę bardzo dobrze. Wchodził z ławki w meczach z Hiszpanią oraz Szwecją i zaprezentował się bardzo korzystnie, zostając najmłodszym debiutantem w historii mistrzostw Europy. 

Świetnie się też pokazał w inauguracyjnej kolejce sezonu 2021/22. Zaraz po wejściu na boisko strzelił ładnego gola, pieczętując zwycięstwo Pogoni.

Yaw Yeboah (Wisła Kraków)

W poprzednim sezonie był himeryczny. Widać było, że ma spore umiejętności, ale czasami nie potrafił ich sprzedać. Tym razem pokazał cały swój arsenał. Nie miał litości dla rywali. Potrafił przejść dwóch, a nawet trzech rywali. Dodatkowo pewnie wykorzystał rzut karny.

Michal Szkvarka (Wisła Kraków)

Bardzo dobry debiut. Nie był tak efektowny, jak Yeboah, ale za to efektywny. Zanotował dwie asysty.

Najnowsze informacje z igrzysk olimpijskich - Sprawdź

CIENIASY:

Adam Hlouszek (Bruk-Bet Termalica Nieciecza)

Od 2016 do 2019 roku bardzo dobrze prezentował się w Legii Warszawa. W Bruk-Becie zaliczył gorszy debiut. W 24. minucie powinien lepiej rozwiązać kontrę i wcześniej podać do Ernesta Terpiłowskiego. Za długo czekał z zagraniem i skończyło się tym, że jego kolega był na spalonym.

Muris Meszanović (Bruk-Bet Termalica Nieciecza)

W pierwszej połowie miał dwie bardzo dobre okazje. W pierwszej, w sytuacji sam na sam, uderzył w Gliwę. Później nie trafił nawet w bramkę.

Michał Gliwa (Stal Mielec)

Bronił przyzwoicie. W końcówce pierwszej połowy popełnił jednak bardzo kosztowny błąd przy wyprowadzaniu piłki, który skończył się golem. Po jego zagraniu piłkę przejął Adam Radwański. Podał do Terpiłowskiego, który oddał strzał, ale piłka długo leciała w kierunku bramki. Było to jednak na tyle szybko, że Gliwa nie zdążył wrócić.

Bartosz Salamon (Lech Poznań)

Defensor Lecha w jednej sytuacji niemal nie złapał czerwonej kartki po zdecydowanym faulu na Karolu Angielskim to jeszcze po chwili - niczym Ciro Immobile na Euro 2020 - odżył pomimo wcześniej okazywanego bólu, aby... "rzucić" się do swojego rywala.

Mateusz Radecki (Radomiak)

Pomocnik Radomiaka prezentował się bardzo słabo i dodatkowo w fatalny sposób zepsuł jeden z lepszych kontrataków swojej drużyny. Radecki oddał lekki strzał z dystansu, gdy o wiele lepszym pomysłem zdawało się zagranie do lepiej ustawionego partnera z zespołu.

Otar Kakabadze (Cracovia)

Gruzin nie może natomiast zaliczyć swojego debiutu w Cracovii do najlepszych. Grał bardzo nerwowo i często agresywnie. Otrzymał żółtą kartkę i został zmieniony. Rapa sprawiał o wiele lepsze wrażenie.

Sergiu Hanca (Cracovia)

W poprzednim sezonie był czołową postacią Cracovii. W nowych rozgrywkach, to głównie na nim oraz van Amersfoorcie, jako najbardziej doświadczonych, miała opierać się gra ofensywna Cracovii. Obaj jednak kompletnie zawiedli. Hanca był kompletnie niewidoczny i już w przerwie został zmieniony.

Pelle van Amersfoort (Cracovia)

Nie był to najlepszy mecz dla gracza Cracovii. Jego wkład w grę "Pasów" był nikły i oddał bardzo słaby strzał po dobrej kontrze Thiago.

Krzysztof Kamiński (Wisła Płock)

Ciężko jednoznacznie ocenić czy bramkarz Wisły Płock mógł zrobić coś więcej przy bramce, lecz ogólnie nie był to jego dzień. Często wybijał piłki na aut, a w końcówce meczu przed czerwoną kartką za faul poza swoich polem karnym uratował go spalony.

Patryk Lipski (Piast Gliwice)

Miał na nodze piłkę meczową, gdy przy stanie 2-1 dla Piasta wykonywał rzut karny. Mógł zamknąć mecz, ale oddał bardzo słaby strzał i zamiast wyniku 3-1, wkrótce zrobiło się 2-3.

Filip Starzyński (Zagłębie Lubin)

Fatalny mecz. Gdy jest w formie, ciągnie w górę całą drużynę. Tym razem zaczął źle, od zmarnowania rzutu karnego, a w kolejnych minutach był całkowicie bezproduktywny.

Piotr Lasyk (sędzia meczu Wisła Kraków - Zagłębie Lubin)

Duży błąd przy rzucie karnym dla Zagłębia. Dał się nabrać Adamowi Ratajczykowi, który przewrócił się w polu karnym. Co ciekawe, gdy Konrad Gruszkowski nadepnął mu na nogę, piłkarz Zagłębia zdołał zrobić jeszcze krok i dopiero upadł, już bez kontaktu z rywalem. Komiczna sytuacja, ale tym razem wystarczyła, by wywalczyć rzut karny.

W tej sytuacji arbiter nie podchodził do monitora. Co ciekawe jego decyzji nie cofnęli też sędziowie VAR. Ten system pomógł jednak kilka chwil później. Piotr Lasyk, w dość łatwej sytuacji, musiał posiłkować się obrazem z monitora, aby przyznać rzut karny gospodarzom.

Studio Ekstraklasa na żywo w każdy poniedziałek o 20:00 - Sprawdź!

Michał Przybycień, PA, WG

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama