Kibice, którzy spóźnili się na pierwszy gwizdek w meczu "Miedziowych", mogli srogo żałować, bowiem pierwsze trafienie nadeszło już w 3. minucie spotkania. Josip Corluka przejął wybijaną z pola karnego Arki piłkę, podniósł głowę i mocno dośrodkował na 11. metr od bramki rywali. Tam świetnie znalazł się Adam Radwański, który strzałem głową skierował piłkę do siatki. Damian Węglarz, bramkarz gdynian mógł tylko patrzeć, jak futbolówka mija linię bramkową.
Piłkarze Zagłębia poczuli krew i opieszałość swoich rywali w obronie, co wykorzystali już kolejne 3 minuty później. Kajetan Szmyt ruszył tym razem lewym skrzydłem i po złamaniu akcji do środka, zacentrował w pole karne. Tor lotu piłki przeciął Radwański, ale postanowił przepuścić futbolówkę między nogami, myląc całą obronę i bramkarza. Futbolówka spadła tuż po nogi nabiegającego Leonardo Rochy, który z trzech metrów wpakował ją do siatki.
Nie minęła doba od powrotu Szczęsnego. Znów gorąco wokół Polaka. Burza w Hiszpanii
4:0 do przerwy. Zagłębie dało Arce lekcję, defensywa obnażona
Obrona Arki Gdynia nie wyciągnęła wniosków z poprzednich akcji rywali, co zemściło się również w 33. minucie. Najpierw Radwański miał na tyle miejsca przed polem karnym, aby przyjąć piłkę, zrobić kilka kroków, podnieść głowę i dośrodkować, a później Michał Nalepa spokojnie przygotował się do wyskoku i uderzył tuż pod poprzeczkę. Interweniujący obrońca Arki nie miał szans, aby sparować piłkę.
To nie był jednak koniec dramatu przyjezdnych w pierwszej połowie. Adam Radwański, który bez dwóch zdań będzie śnił się po nocach defensywie gdynian, dostał świetne podanie od Rochy w uliczkę, między dwóch obrońców i pognał na bramkę rywali. Kiedy wpadł w pole karne, przymierzył w poszukiwaniu dłuższego słupka i mocnym uderzeniem pokonał golkipera. Zanim wybiła 45. minuta, na tablicy było już 4:0.
- Jesteśmy jeszcze w podróży do Lubina. Nie funkcjonuje dzisiaj nic w naszych poczynaniach. Jesteśmy cieniem samych siebie. Tak nie przystoi nam funkcjonować - mówił Dawid Abramowicz z Arki Gdynia w przerwie meczu. - Wyglądamy, jakbyśmy się pierwszy raz dzisiaj spotkali. Nie pozostaje nam nic innego jak mniej mówić, a więcej robić na boisku - dodał w C+.
Odrabianie strat mogło rozpocząć się po nieco ponad godzinie gry, kiedy Eduardo David Espiau Hernandez był faulowany w polu karnym "Miedziowych" i sędzia podyktował rzut karny. Ostatecznie jednak do niego nie doszło, bowiem na wozie VAR przeanalizowano całą sytuację, która doprowadziła do faulu. Okazało się, że biorący udział w akcji ofensywnej Marcel Predenkiewicz był na spalonym, a więc decyzję o "jedenastce" trzeba było cofnąć.
Dla Zagłębia to trzecie zwycięstwo w tym sezonie Ekstraklasy. Obecnie "Miedziowi" mają na swoim koncie 13 punktów i zajmują 8. miejsce w tabeli, jednak należy pamiętać, że to dopiero drugi mecz 10. kolejki.
Arka Gdynia z kolei zanotowała dziś piątą porażkę i ma jeden punkt przewagi nad znajdującym się pod kreską GKS-em Katowice. Ekipa z Pomorza nadal może jednak znaleźć się w strefie spadkowej. Piast ma bowiem o dwa spotkania rozegrane mniej.











