Reklama

Reklama

30 czy 37 kolejek w Ekstraklasie? „Piłkarze mają grać, a nie patrzeć na pieniądze”

Jedni chcą 30 meczów i narzekają na brak ducha fair-play. Inni wolą grać więcej i zasłaniają się liczbami. Sprawa jest delikatna i nie chce jej przesądzać nawet Zbigniew Boniek, prezes PZPN. – A ja bym to wszystko jeszcze trochę inaczej poukładał – mówi Interii Mariusz Śrutwa, był piłkarz i działacz, a dziś kibic.

Były spotkania prezesów, wymiany poglądów i dyskusje kibiców. Wszystko po to, by ustalić, jak Ekstraklasa będzie grała w przyszłym sezonie. Do wyboru: 30 meczów i wygrywa najlepszy lub 30 meczów, po nich podział punktów i dodatkowych siedem spotkań.

Nieoficjalnie wiadomo, że rewolucji nie będzie i wygra druga opcja, ale sprawa cały czas budzi emocje.

- Widzę, że np. jednego dnia trenerzy narzekają na reformę. Oni by pewnie chcieli 25 drużyn w lidze, żeby było spokojnie, czyli był duży i bezpieczny środek tabeli. Wówczas mogliby bez stresu pracować - podkreśla w rozmowie z Interią prezes Zbigniew Boniek, ale nie chce się jednoznacznie opowiedzieć za jedną z opcji.

Argumenty za dłuższą ligą to m.in. frekwencja, lepsze przygotowanie zawodników do dużego wysiłku, a także więcej emocji. Przeciwnicy podkreślali za to, że podział punktów jest niesprawiedliwy, a granie meczów trzy dni przed Wigilią (z powodu napiętego terminarza) - bezsensowne.

Reklama


- Ale ja pamiętam, że kiedyś grałem w śniegu. A dziś? Klimat jest łagodniejszy, mamy podgrzewane murawy. Śnieg nie przeszkadza, jest komfortowo. Kiedyś dochodziło do parodii, że do rundy wiosennej przygotowywaliśmy się dwa miesiące, a graliśmy trzy. To było bez sensu, a dziś piłkarze nie mają prawa narzekać. Choć ostatnio słyszałem jednego trenera, który mówił, że jego zespół przegrał, bo słabo gra w grudniu. Czyli 30 listopada gra dobrze, ale dobę później już nie potrafi? - uśmiecha się Mariusz Śrutwa, który w polskiej Ekstraklasie strzelił ponad 100 bramek.

Nie tylko część trenerów narzeka na zreformowaną Ekstraklasę, ale również piłkarze. Niektórzy chcieliby mieć dłuższe urlopy, a inni twierdzą, że skoro grają 37, a nie 30 meczów, to powinni też więcej zarabiać, bo "klub zyskuje na tym, że organizuje więcej spotkań".

- Piłkarz ma grać, a nie w taki sposób patrzeć na pieniądze. Powinien się cieszyć, że częściej może o coś walczyć, a nie tylko trenować. Piłkarz dostaje kontrakt, ma być gotowy do meczu i kropka - podkreśla Śrutwa.

Były reprezentant Polski po skończeniu kariery był także w zarządzie Ruchu Chorzów, ale dziś jest przede wszystkim kibicem. Często bywa na stadionie przy Cichej, ale również jeździ za klubem po Polsce. Ostatnio zjawił się w sektorze kibiców Ruchu na meczu z Piastem w Gliwicach. 

Pogoda wówczas nie rozpieszczała. W internecie można znaleźć film, gdzie widać, że Śrutwa jest w puchowej kurtce i czapce. Dziś zapewnia, że temperatury kibicowi nie przeszkadzają.

Czytaj dalej





- Część osób przychodzi bez względu na pogodę, a pozostali mogą obejrzeć spotkanie w domu lub w pubie i też fajnie spędzą czas. Naprawdę, grajmy jak najwięcej, bo tak robią najmocniejsze ligi w Europie - podkreśla Śrutwa.

Jest jednak jeden argument, który najmocniej dzieli piłkarskie środowisko w Polsce - podział punktów. 

Najwięcej mogą powiedzieć o tym w Legii. W poprzednim sezonie po 30 kolejkach warszawianie mieli dwa punkty więcej niż Lech, ale po podziale - tylko jeden. I właśnie tego punktu zabrakło im, by zostać mistrzem Polski (tytuł świętował Lech).


- No tak, i to jest mój główny zarzut w sprawie tej reformy. Ciężko uznać za sprawiedliwe odbieranie punktów. To czasem przewraca tabelę, różnice się niwelują. Wiem, że to uatrakcyjnia rywalizację, ale sprawiedliwe nie jest. Może w tej sytuacji lepiej dzielić ligę na grupy, ale nie dzielić punktów? - zastanawia się Śrutwa.

Inne zdanie ma prezes Boniek: - Nie można zarzucić temu systemowi, że jest niesprawiedliwy, bo jest znany i taki sam dla wszystkich. Czasami w krytyce uciekamy do haczyków, które są śmieszne. W Polsce w koszykówce. piłce ręcznej czy siatkówce są play-offy, do których w ogóle nie bierze się pod uwagę punktów, zdobywanych w sezonie zasadniczym. Drużyna, która uzbiera nawet 100 punktów i tak w I rundzie play-off musi wygrać trzy mecze i nikt nie marudzi, że zabierają mu punkty.

Michał Białoński, Piotr Jawor


Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy