3 gole w meczu o "6 punktów", wstrząs w pierwszej połowie. Szansa dla Legii Warszawa
Niedziela w PKO BP Ekstraklasie zaczęła się od starcia 13. w tabeli Korony Kielce z 15. Arką Gdynia. Dorobek obu drużyn różnił się tylko o trzy punkty, co oznaczało, że jest to tzw. spotkanie o "6 punktów", ważne w kontekście walki o utrzymanie. Kibice przy ulicy Ściegiennego obejrzeli 3 gole. Końcowy wynik oznacza, że wieczorne starcie Legii Warszawa z Rakowem Częstochowa będzie dla stołecznego zespołu okazją na wyjście ze strefy spadkowej.

Arka Gdynia to zespół dwóch twarzy - domowej i wyjazdowej. W tabeli meczów na własnym stadionie jest druga w lidze, zdobyła tam 26 punktów, tyle samo co "liderująca" w tym zestawieniu Pogoń Szczecin. Z kolei w delegacjach ma koszmarny bilans 1-1-10 dający tylko cztery oczka. Pierwszą wiktorię odniosła dopiero dwa tygodnie temu przeciwko Wiśle Płock.
W niedzielę grała w Kielcach. Korona przeżywa kryzys, przegrała 3 z 4 ostatnich meczów (wygrała tylko z ostatnią w tabeli Termalicą) oraz 4 z 6. Żaden z zespołów nie podtrzymał passy - gdynianie nie zdołali wygrać poza swoją ziemią drugi raz z rzędu, a kielczanie wrócili na zwycięską ścieżkę.
Przyjezdnymi wstrząsnęły wydarzenia z minut 22-24, kiedy stracili dwa gole. Asystami popisał się Dawid Błanik. Najpierw dośrodkował na głowę Marcela Pięczka, następnie pomógł w rozprowadzeniu kontry. Oddał futbolówkę Stjepanowi Davidoviciowi, który precyzyjnym strzałem lewą nogą zza pola karnego tuż przy słupku podwyższył prowadzenie. Odnotować w tej drugiej akcji trzeba ważny odbiór Slobodana Rubezicia.
Arka Gdynia z kolejną porażką na wyjeździe. Bilans wynosi teraz 1-1-11
Tuż przed przerwą zrobiło się 3:0. Gola do szatni strzelił Mariusz Stępiński. Spokojnie wykorzystał rzut karny podyktowany po faulu Patryka Szysza na Konstantinosie Sotiriou. Podopieczni Dawida Szwargi leżeli na deskach i trudno było spodziewać się zwrotu akcji w drugiej połowie. Trener nie zamierzał jednak czekać z założonymi rękami i przed nią postanowił dokonać trzech zmian.
Jego piłkarze w dalszym ciągu mieli jednak problemy, rywale łatwo wychodzili spod pressingu. Arce nie było łatwo regularnie przedzierać się w ofensywną tercję, ale dała radę w 51. minucie trafić do siatki - był jednak spalony. Cały czas do gry pokazywał się Błanik, jakby był chętny na wpisanie się samemu na listę strzelców.
W szeregach "Arkowców" najgroźniejszy był Nazarij Rusyn. Jego bardzo dobre uderzenia w 57. i 66. minucie świetnie wybronił jednak Xavier Dziekoński. W ostatnich fragmentach rywalizacji ekipa Jacka Zielińskiego mogła trochę spuścić z tonu, Błanik zszedł z boiska zmieniony przez Marcina Cebulę. Goście coraz częściej utrzymywali się przy futbolówce, ale nie przełożyło się to nawet na jedną bramkę.
Korona awansowała na razie na 8. miejsce w tabeli (choć wiadomo, że w stawce panuje duży ścisk), ma 36 punktów, a Arka pozostaje z dorobkiem 30 oczek. 16. Legia Warszawa posiada ich 29, czyli wieczorem zagra przeciwko Rakowowi o wyjście ze strefy spadkowej.











