Reklama

Reklama

200 złotych za głowę prezesa

Źle się dzieje w Pogoni Szczecin i to nie tylko dlatego, iż zespół został właśnie "czerwoną latarnią" Orange Ekstraklasy.

Radosław Majdan, bramkarz "Portowców", a także członek rady nadzorczej MKS Pogoń Szczecin SSA, w niedzielnym programie Liga+ Extra emitowanym w Canal+, skrytykował prezesa Jana Miedziaka.

Reklama

- Nie zajmuje się tym, do czego został powołany. Zamiast załatwiać pieniądze na wyjazdy, podczas zajęć chodzi po murawie udając fachowca, a nie zna się na piłce nożnej - mówił Majdan. - To kompletnie niepoważny facet. Na mecz każe nam jechać w dniu spotkania, a zamiast obiadu kazał nam dać bułki. Wszyscy tak mają go dość, że chłopaki urządzają sobie konkursy: kto trafi piłką w prezesa, ten wygrywa 200 złotych. Jako członek rady nadzorczej wystąpię o odwołanie pana Miedziaka - dodał.

Czarę goryczy u golkipera przelała sytuacja, jaka miała miejsce w tygodniu poprzedzającym spotkanie Legii Warszawa z Pogonią, w którym ostatecznie nie wystąpił. - Prezes przez cały tydzień insynuował, że mam kontuzję łokcia i z tego powodu nie powinienem grać na Łazienkowskiej. Nie wiem skąd miał wiedzę na temat mojego zdrowia, bo nic mi nie dolega. Prezes chodzi w okularach, więc może przez nie więcej widzi - ironizował bramkarz Pogoni.

- W dniu meczu byłem świadkiem rozmowy telefonicznej, podczas której Miedziak nalegał na trenera Bogusława Baniaka, abym usiadł na ławce. Miał zagrać Gu, dla którego byłaby to wspaniała promocja. Tym zachowaniem całkowicie zdyskredytował się w moich oczach - dodał Majdan.

Dowiedz się więcej na temat: bramkarz | Szczecin | Majdan

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje