Zrobił to po otrzymaniu powołania. Błysk Polak w hicie Bundesligi. Urban będzie dumny
20 marca poznaliśmy długo wyczekiwaną listę piłkarzy, których Jan Urban zdecydował się powołać na zbliżające się baraże. Jednym z graczy, którzy pomogą reprezentacji w walce o awans na MŚ 2026, będzie Jakub Kamiński. Dzień po oficjalnym ogłoszeniu składy "Biało-czerwonych" 23-latek postanowił udowodnić wszystkim, dlaczego to właśnie on zasługuje na miejsce w drużynie narodowej.

Już za kilka dni reprezentacja Polski stanie przed najważniejszym wyzwaniem tego roku - ostatnią próbą wywalczenia awansu na MŚ 2026. 26 marca na PGE Narodowym "Biało-czerwoni" zmierzą się z Albanią. W przypadku wygranej, rozegrają oni kilka dni później finał baraży, w którym staną naprzeciw lepszej ekipy z pary Szwecja - Ukraina.
20 marca kibice z kraju nad Wisłą wreszcie poznali ostateczny skład, który Jan Urban wytypował do tego piekielnie ciężkiego wyzwania. Wśród powołanych znalazł się między innymi Jakub Kamiński, co obserwatorów talentu 23-latka nie powinno przesadnie dziwić. Już od pewnego czasu polski pomocnik błyszczy bowiem w barwach FC Koeln. W 26 meczach Bundesligi Kamiński zanotował dotychczas 6 goli oraz 2 asysty.
Jakub Kamiński znów błysnął. Polak w gronie bohaterów Koeln
Dzień po ogłoszeniu składy na baraże, FC Koeln mierzyło się w ligowym starciu z Borussią Moenchengladbach. Dla ekipy z Kolonii, która wciąż próbuje oddalać od siebie widmo spadku, był to bardzo istotny mecz.
Strzelanie zaczęło się już w 1. minucie, kiedy to do bramki Koeln trafił Jens Castrop. Niespełna 3 minuty później futbolówka trzepotała już w siatce Borussii, a to za sprawą gola Saida El Mali. Kamiński uznał jednak, że wynik 1:1 to stanowczo za mało, nawet jak na tak wczesną fazę rywalizacji.
Niespełna 3 minuty po bramce swojego kolegi, Polak otrzymał podanie, które pokierowało go niemalże do linii końcowej boiska. Kamiński nie miał w tej sytuacji zbyt wiele czasu na analizę. Zdecydował się więc "wstrzelić" piłkę do nadbiegającego Ragnara Ache, który znalazł się dzięki temu sam na sam z golkiperem rywali. Wykończenie tej akcji było już tylko formalnością.
Remis ponownie zagościł na tablicy wyników już w 20. minucie. Autorem czwartego gola w tym meczu był Philipp Sander. W drugiej połowie prowadzenie Borussii podwyższył wspomniany wcześniej Jens Castrop, natomiast chwilę przed końcowym gwizdkiem arbitra ponowny stan równowagi wprowadził Eric Martel. Ten sam gracz chwilę później obejrzał czerwony kartonik po drugim napomnieniu. Ostatecznie szalony mecz w Kolonii zakończył się wynikiem 3:3, a Jakub Kamiński stał się jednym z bohaterów tego przedstawienia.












