Wybiła 70. minuta, gdy Kamiński został bohaterem. Niespodziewanie przekazał wielką nowinę
1.FC Koeln z Jakubem Kamińskim w składzie wciąż musi drżeć o ligowy byt. Kolejną szansą na oddalenie widma spadku z ligi była wyjazdowa potyczka z Eintrachtem Frankfurt. W drugiej połowie w przeciągu zaledwie dwóch minut wyżej notowani rywale zdołali odskoczyć na dwie bramki. Sygnał do odrabiania strat dał w 70. minucie Jakub Kamiński, strzelając kolejnego gola w tym sezonie. Tuż po trafieniu reprezentant Polski przekazał wszystkim wielką nowinę.

Dla Jakuba Kamińskiego trwający sezon jest zdecydowanie najlepszym od momentu wyjazdu z polskiej Ekstraklasy. Reprezentant Polski po trzech sezonach spędzonych w Wolfsburgu zdecydował się na zmianę otoczenia. Wybór padł na Kolonię, w której w przeszłości grali już m.in. Sławomir Peszko, Adam Matuszczyk czy Tomasz Kłos.
W przypadku byłego zawodnika Lecha Poznań ten wybór okazał się strzałem w dziesiątkę. Kamiński z miejsca stał się podstawowym zawodnikiem 1.FC Koeln, a dla reprezentanta Polski szczególnie udana była zwłaszcza pierwsza połowa sezonu. W ostatnich tygodniach tak spektakularnie już nie było, lecz bilans sześciu goli i trzech asyst może zrobić wrażenie.
Drużyna Polaka wciąż nie może być pewna ligowego bytu. Remis St. Pauli z Unionem Berlin w pierwszym niedzielnym spotkaniu sprawił, że przewaga 1.FC Koeln nad miejscem oznaczającym konieczność gry w barażu o utrzymanie wynosi już tylko jeden punkt.
Starania Jakuba Kamińskiego dały efekt. Polak dał impuls do odrabiania strat
W świątecznej kolejce drużynę Kamińskiego czekał wyjazd na trudny teren. Po drugiej stronie boiska stanęli zawodnicy Eintrachtu Frankfurt, którzy wciąż pozostają w grze o awans do europejskich pucharów w kolejnym sezonie. Pomimo zmiany trenera sytuacja Polaka nie uległa zmianie i tradycyjnie mogliśmy obserwować Kamińskiego w wyjściowym składzie Kolonii.
Od pierwszych minut reprezentant Polski znajdował się w centrum akcji. Już w 2. minucie Kamiński mógł strzelić gola, lecz wówczas z jego próbą poradził sobie golkiper Eintrachtu Michael Zetterer. W kolejnych minutach do głosu doszli miejscowi, lecz m.in. Ansgar Knauff nie był w stanie strzelić premierowego gola w tym spotkaniu.
Naprawdę niewiele zabrakło, by pod koniec pierwszej połowy Kamiński został absolutnym bohaterem swojego zespołu. W 40. minucie Kolonia wyszła z szybką kontrą, do której momentalnie pomknął reprezentant Polski. Kamiński znalazł się w sytuacji sam na sam z Zettererem, lecz finalnie zbyt mocno wypuścił sobie futbolówkę i przegrał pojedynek z golkiperem.
Po przerwie Polak wciąż pozostawał jednym z najbardziej aktywnych zawodników swojego zespołu. W drugiej części znacznie większą skutecznością popisali się jednak gospodarze. W 66. minucie po znakomitej indywidualnej akcji Faresa Chaibiego futbolówkę z bliska do opustoszałej bramki skierował Jonathan Burkardt. Zaledwie dwie minuty później drugiego gola dla Eintrachtu dołożyłArnaud Kalimuendo.
Trudy Jakuba Kamińskiego w tym spotkaniu zostały wynagrodzone w 70. minucie spotkania. Polak przyjął piłkę w środku pola, odważnie wbiegł w okolice pola karnego i oddał strzał na bramkę Eintrachtu. Futbolówka odbiła się jeszcze od pechowo interweniującego Hugo Larssona i wpadła do siatki. Tuż po strzeleniu gola Kamiński obwieścił kibicom radosną nowinę - wkrótce na świat przyjdzie jego potomek.
Trafienie Polaka wyraźnie posłużyło gościom jako bodziec do dalszej walki. Zetterer w bramce Eintrachtu momentami wspinał się na wyżyny swoich możliwości. W końcu jednak musiał skapitulować po raz drugi. W 83. minucie prostą stratę w środku pola wykorzystał Alessio Castro-Montes, który strzelił gola tuż po wejściu na boisko. Kolonia tym samym wywiozła z trudnego terenu jeden punkt, zachowując status quo sprzed tej kolejki. Za tydzień drużyna Polaka zmierzy się z sąsiadującym w tabeli Werderem Brema.
Zobacz również:













