To byłaby sensacja. Niemcy piszą o wielkim powrocie Pepa. Podano dokładny termin
Gorączka wokół wyboru nowego trenera Bayernu Monachium narasta w tempie jednostajnie przyspieszonym. I wyraźnie udzieliła się niemieckim dziennikarzom, którzy... zaczęli fantazjować na temat powrotu do stolicy Bawarii samego Josepa Guardioli. Miałoby do tego jednak dojść nie najbliższego lata, lecz po zakończeniu sezonu 2024/25. Wtedy wygasa obecny kontrakt Hiszpana z Manchesterem City.

Po zakończeniu obecnego sezonu Juergen Klopp pożegna się z Liverpoolem. Uczyni to po dziewięciu latach pracy na Anfield. Wiele wskazuje na to, że dokładnie taki sam staż w Manchesterze City zaliczy Josep Guardiola.
Pep tłumaczył kiedyś przed kamerami, że może trenować jedną drużynę maksymalnie przez trzy sezony. Na więcej zabrakłoby mu energii. I konsekwentnie trzymał się tej zasady, kiedy dowodził Bayernem Monachium w latach 2013-16.
Guardiola obiecał powrót do Niemiec. Bayern 2025? Odważna prognoza
Jak widać, Guardiola po przeprowadzce do Anglii zmienił zdanie. Ale niemieccy dziennikarze nie mają mu tego za złe. Gdyby tylko zechciał wrócić do Bundesligi, byłby tam witany z honorami.
Tak wynika z materiału opublikowanego w serwisie sport1.de. "Guradiola jest ceniony i szanowany w Monachium. Za kadencji inteligentnego Katalończyka Bayern grał futbol, jakiego wszyscy pragną. Ofensywa, totalna dominacja, techniczna finezja. To budziło zachwyt u każdego kibica" - pisze Stefan Kumberger.
Przypomina jednocześnie słowa Pepa wypowiedziane w 2016 roku: "Wrócę tutaj, do Niemiec. Być może jako trener".
Wrócę tutaj, do Niemiec. Być może jako trener.
Ta deklaracja, odgrzewana po ośmiu latach, ma stanowić punkt zaczepienia do zbudowania prognozy, że Guardiola - noszący się z zamiarem pożegnania z MC - ponownie obejmie ekipę z Monachium.
Dodatkowe argumenty? Padają w tym samym tekście od razu. Hiszpan nadal jest właścicielem mieszkania w Monachium. Ma też doskonałe relacje z Uli Hoeneßem i Karlem-Heinzem Rummenigge.
"Die Roten" poszukują szkoleniowca, który latem mógłby zastąpić Thomasa Tuchela. Wydawało się, że wybór padnie na Ralfa Rangnicka, obecnego selekcjonera reprezentacji Austrii. Tyle że ten ostatecznie nie wyraził zainteresowania nawiązaniem współpracy.
Kto zatem? Najnowszy trop wiedzie niespodziewanie do Julena Lopetegui. Ale równocześnie rodzą się spekulacje, że... na stanowisku zostanie jednak Tuchel. To pozwala uwierzyć, że kolejne zwroty akcji w nadchodzących tygodniach są gwarantowane.













