Szalony początek roku w Bundeslidze. Grad bramek i huśtawka nastrojów w Dortmundzie
Niemiecka Bundesliga w nowy 2025 rok weszła z przytupem, bo pierwszym meczem w tych zbliżających się 12 miesiącach był hit między Borussią Dortmund i Bayerem Leverkusen, w którym to mistrzowie Niemiec chcieli zbliżyć się do Bayernu Monachium. Oba zespoły stworzyły niesamowite widowisko, ale ostatecznie ze zwycięstwa cieszyć mogli się piłkarze Bayeru, którzy wygrali 3:2.

Bayer Leverkusen pierwszy raz w swojej historii rozpoczynał sezon w roli obrońcy tytułu mistrza Niemiec. Zespół prowadzony przez Xabiego Alonso zdobył tytuł, nie przegrywając, choćby jednego meczu w całych rozgrywkach ligowych, co jest absolutnie epokowym osiągnięciem.
W tym sezonie ekipie Hiszpana idzie nieco gorzej, choć wciąż jest to poziom absolutnie najwyższy z możliwych, bo drużyna z Leverkusen bije się o tytuł z Bayernem Monachium. Po piętnastu rozegranych spotkaniach "Aptekarze" zgromadzili na swoim koncie 32 punkty, ledwie cztery mniej niż Bayern.
Udana inauguracja roku dla Bayeru Leverkusen. Borussia pokonana
Wobec tego Bayer podchodził do drugiej części sezonu z wielkimi nadziejami na obronę tytułu i walkę na wszystkich frontach. W gorszej sytuacji była zaś Borussia Dortmund, która uzbierała o siedem punktów mniej. Obie te ekipy mierzyły się ze sobą w hitowym starciu na otwarcie rundy wiosennej.
Rozpoczęło się w sposób zjawiskowy. Już w 1. minucie spotkania bowiem Bayer otworzył wynik tej rywalizacji, a pięknego gola z dystansu strzelił Nathan Tela. Siedem minut później było już 2:0 dla gości, podwyższył Patrick Schick, po strzale z bliska.
Borussia już w 12. minucie odpowiedział golem Gittensa z bliska, a to wciąż nie był koniec strzelania w tej połowie. W 19. minucie na 3:1 podwyższył Schick po podaniu Frimponga i Bayer doskonale uwydatnił wszelkie braki, jakie miała od pierwszych minut Borussia, a to wszystko bez Floriana Wirtza.
Gdy wydawało się, że goście mają absolutnie wszystko pod pełną kontrolą, fatalnie zachował się Emond Tapsoba, który uderzając rywala łokciem w polu karnym sprokurował stały fragment, który z wielką pewnością na gola zamienił Guirassy i stadion automatycznie odżył. Trybuny ostatecznie nie były w stanie ponieść swoich piłkarzy do wygranej i to Bayer wróci do domu z trzema punktami.











