Reprezentant Polski ofiarą kłamstwa, burza w Niemczech. Prawda wyszła na jaw
Kamil Grabara po zakończeniu sezonu znalazł się w Niemczech w centrum zainteresowania mediów. Wszystko przez niemal pewne rozstanie z VFL Wolfsburg, który spadł z Bundesligi. Jakby tego było mało, reprezentant Polski padł ofiarą oskarżeń jednego z tamtejszych dziennikarzy, na co błyskawicznie zareagował Mateusz Borek. Ujawnił on, jak było naprawdę. Z jego relacji wynika, że doniesienia są kłamliwe.

Wyjątkowo przykry sezon ligowy ma za sobą Kamil Grabara. Reprezentant Polski dwoił się i troił w bramce VFL Wolfsburg, ale i tak nie zdołał uchronić swojej drużyny przed spadkiem z Bundesligi. "Wilki" ostatnią szansę na utrzymanie miały w barażach. Zmarnowały ją, przegrywając w dwumeczu z Paderborn.
Wolfsburg pożegnał się z Bundesligą. Grabara gotowy na odejście
Chociaż Polak był jednym z najlepiej ocenianych zawodników Wolfsburga, jego również spotkała krytyka. Szybko pojawiły się także plotki, iż w związku ze spadkiem 27-latek nie zostanie w drużynie i poszuka nowego pracodawcy.
Na brak zainteresowania Grabara narzekać nie może. W ostatnim czasie spotkała go jednak przykra sytuacja związana z oskarżeniami, jakie pod jego adresem wytoczył jeden z niemieckich dziennikarzy.
Niemcy skłamali ws. Grabary? Mateusz Borek ujawnił prawdę
"BILD" opublikował artykuł, z którego wynikało, że pomiędzy spotkaniami z Paderborn, które przesądziły o spadku Wolfsburga, reprezentant Polski skupiał się na przeprowadzce, by szybko pożegnać się z "Wilkami". Podważono tym samym jego zaangażowanie. Po publikacji Grabara podpadł fanom, którzy częściowo się od niego odwrócili.
Do publikacji "BILD-a" odnieść postanowił się Mateusz Borek. Wytknął autorowi publikacji - Kevinowi Schwankowi kłamstwo.
Małe śledztwo, a raczej dojście do prawdy. Dziennikarz Kevin Schwank z Bilda napisał, że Kamil Grabara zdał dom w Wolfsburgu pomiędzy meczami barażowymi z Paderbornem, sugerując, że jest mu obojętnie czy Wolfsburg spadnie, czy się utrzyma. Schwank dodał, że Grabara osobiście nosił pudełka. To kompletna bzdura, stawiająca w złym świetle naszego bramkarza
Transfer zablokowany, rozmowy wstrzymane. "Zakaz". Burza po decyzji Lewandowskiego
"Można Kamila lubić, można nie lubić. Można go cenić, albo uważać, że nie jest to kandydat na jedynkę kadry. Można lubić jego dystans i poczucie humoru, albo kompletnie tego nie czuć. Ale nie wolno nikogo deprecjonować w ten sposób" - dodał w dalszej części wpisu dziennikarz.
Borek podkreślił, że bramkarz Biało-Czerwonych nie nosił osobiście żadnych pudeł. Miał też dużo wcześniej poinformować właściciela o zdaniu domu.
"Po pierwsze, Grabara poinformował właściciela o zdaniu domu oficjalnym pismem dwa dni po spadku i meczu rewanżowym. Po drugie, Grabara nie nosił osobiście żadnych pudełek" - zakończył Borek.
Gdzie trafi Grabara? Polak najmocniej łączony jest z Premier League.












