Kariera Bartosza Białka poszła tropem znanym w polskiej piłce. Wejście szturmem do Ekstraklasy, udany sezon w barwach Zagłębia Lubin i transfer do dużego klubu. Dziewięć bramek strzelonych w lidze w sezonie 2019/20 przekonały niemiecki VfL Wolfsburg, by sięgnąć po młodzieżowego reprezentanta Polski.
Logicznym było, że tak młody zawodnik, który w najwyższej klasie rozgrywkowej rozegrał zaledwie jeden sezon nie wejdzie szturmem w Bundesligę. Premierowy sezon był dla Białka względnie udany. Polski napastnik tylko raz rozpoczął mecz w lidze od pierwszej minuty, lecz finalnie uzbierał 19 występów. Pierwszego gola w Bundeslidze strzelił już w swoim trzecim spotkaniu - w ostatniej akcji przypieczętował wygraną 5:3 Wolfsburga nad Werderem Brema.
Największym przeciwnikiem Białka okazało się jego zdrowie. Polaka śmiało można nazwać niebywałym pechowcem. Rzadko się zdarza, by profesjonalny piłkarz aż trzykrotnie zrywał więzadło krzyżowe w kolanie. Pierwszy raz zabrał mu pierwszą połowę sezonu 2021/22. Gdy wrócił to grał "ogony", a w kolejnej kampanii został wypożyczony do Vitesse. W Holandii Białek spisywał się naprawdę nieźle - w 25 spotkaniach tamtejszej Eredivisie zanotował pięć trafień i dwie asysty. Kolejny sezon? Znów wypożyczenie, tym razem do belgijskiego Eupen.
I tutaj zaczął się prawdziwy dramat Polaka. Zaledwie cztery dni po sfinalizowaniu transferu Białek po raz drugi zerwał więzadło krzyżowe - tym razem podczas przedsezonowego sparingu. Napastnik wrócił do gry pod koniec sezonu, jednak wyjazd do Belgii był kompletnie nieudany. Tuż po powrocie do Niemiec kolano Białka nie wytrzymało po raz kolejny. Efekt? Całkowicie stracony poprzedni sezon bez jakiegokolwiek występu w pierwszym zespole Wolfsburga.
Hajto nie wytrzymał. Wziął w obronę polskiego obrońcę. W tle wojna w Ukrainie
Przed Białkiem kluczowy sezon. Odbudować się będzie próbował w Darmstadt
Trudno się dziwić, że "Wilki" nie zdecydowały się na przedłużenie umowy z Białkiem. Polak stanął przed arcyważnym wyborem - wyborem klubu, gdzie dostanie szansę na odbudowanie swojej kariery. Pojawiły się spekulacje o powrocie do Zagłębia, jednak ostatecznie do tego nie dojdzie.
Bartosz Białek pozostał w Niemczech. Jego kolejnym klubem został drugoligowy Darmstadt - 12. drużyna poprzedniego sezonu 2. Bundesligi. Przed Białkiem bez wątpienia kluczowy sezon i być może jedna z ostatnich szans, by wrócić do gry na wysokim poziomie. Zaplecze Bundesligi jest ciekawym oknem wystawowym dla napastników, po których chętnie sięgają mocniejsze kluby.
Darmstadt podejmuje jednak spore ryzyko. Białek po raz ostatni w meczu ligowym zagrał w maju ubiegłego roku. W klubie mają jednak nadzieje, że wyjątkowy pech opuścił już polskiego napastnika. Spory wpływ na ten ruch musiało mieć CV Polaka - występy w Wolfsburgu oraz udany sezon w Eredivisie pozwalają na otrzymanie kolejnej szansy.
Sam Białek miał być bardzo zdeterminowany, by trafić do Darmstadt. W wypowiedzi udzielonej na łamach oficjalnej strony klubu Polak wyznał, że miał kilka innych ofert, jednak po usłyszeniu propozycji Darmstadt podjął zdecydowaną decyzję. Nie bez znaczenia była osoba trenera niemieckiego klubu. Jest nim Florian Kohfeldt, z którym Białek miał okazję pracować w Wolfsburgu oraz Eupen.














