Hit z Realem już za rogiem, a tu taki występ Bayernu. Zabójcze 20 minut
Przed startem 28. kolejki Bundesligi piłkarze Bayernu Monachium bez wątpienia mieli w głowie tylko jeden mecz i nie chodzi o spotkanie z Freiburgiem. Mowa rzecz jasna o hicie z Realem Madryt w Lidze Mistrzów. Wobec przewagi w tabeli Vincent Kompany mógł pozwolić sobie na nieco rotacji w rywalizacji z Freiburgiem. Te mogły okazać się fatalne w skutkach. Ostatecznie Bawarczycy wrócili ze stanu 0:2 na 3:2.

Bayern Monachium wydaje się być może największym faworytem do wygrania Ligi Mistrzów. Sprawy w Bundeslidze są bowiem względnie poukładane, w związku z czym Vincent Kompany może z dużą swobodą zarządzać składem. Choć sam podkreślał, że nie pozwala na myślenie o Lidze Mistrzów.
Skład na mecz 28. kolejki Bundesligi daleki był jednak od tego, który Belg chciałby wystawić na najbliższe hitowe spotkanie z Realem Madryt w Madrycie. Na ławce usiedli: Michael Olise, Aleksandar Pavlović, Dayot Upamecano czy Konrad Laimer. Każdego z nich można spodziewać się na Bernabeu.
Remontada Bayernu. Wielki powrót we Freiburgu
Od początku rywalizacji z Freiburgiem widać było, że zawodnicy Bayernu niekoniecznie są skupieni na tym, co działo się na Europa-Park Stadion. W pierwszej połowie kilkukrotnie do pracy zatrudniony został wracający po przerwie spowodowanej kontuzją Manuel Neuer. Niemiec ze swoich obowiązków wywiązał się wzorowo.
Ostatecznie do przerwy goli kibice zgromadzeni na trybunach nie zobaczyli. Druga część rywalizacji rozpoczęła się od mocnego "uderzenia" gospodarzy. Już w 46. minucie przepięknym strzałem z dystansu popisał się Johan Manzambi. W tej sytuacji Neuer nawet nie drgnął.
Jeszcze przed upływem 75. minuty Freiburg podwyższył prowadzenie. Tym razem swoją szansę na strzelenie gola wykorzystał Lucas Holer. Wydawało się, że Bayernowi trudno będzie odrobić straty. Wówczas Bawarczycy zaczęli coraz częściej próbować strzałów zza pola karnego.
Pierwszy raz przyniosło to efekt w 81. minucie. Na próbę kopnięcia zdecydował się Bischof. Za swoją decyzję został nagrodzony golem na 1:2, choć nieco pomógł mu bramkarz. Doliczony czas gry już całkowicie należał do zespołu gości z Monachium. W drugiej jego minucie znów na listę strzelców wpisał się Bischof.
2:2 już było niezłym wynikiem dla Bayernu i poprawieniem morale przed rywalizacją z Realem. W 99. minucie dopełnił się comeback gości. Znakomite podanie od wprowadzonego z ławki Daviesa wykorzystał Karl, wbijając z bliska piłkę do siatki. Bayern z wyniku 0:2 w niecałe dwadzieścia minut doprowadził do triumfu 3:2.











