Bayern już w finale, teraz nadeszło kluczowe rozstrzygnięcie. To z nimi zagrają
W pierwszym półfinale Pucharu Niemiec Bayern Monachium wygrał z Bayerem Leverkusen 2:0 i w czwartkowy wieczór czekał jedynie na swoich rywali w wielkim finale. O to miejsce walczyły ekipy Stuttgartu i Freiburga. Emocji nie brakowało od samego początku, co przerodziło się w gole dla obu ekip i dogrywkę. Decydująca bramka padła w jednej z ostatniej akcji. Oto szczegóły.

W 28. minucie Freiburg wykonywał rzut rożny i na pierwszy rzut oka wydawało się, że Stuttgart poradził sobie z dośrodkowaniem. Niestety dla VfB, piłka spadła na głowę Matthias Ginter, a ten uderzył w kierunku bramki. Futbolówkę lekko jeszcze trącił Maximilian Eggestein myląc golkipera rywali. Stuttgart sygnalizował pozycję spaloną, ale nie było o niej mowy.
Na 5 minut przed końcem pierwszej połowy, na tablicy wyników powinno być już 1:1. Ermedin Demirovic znalazł się kilka metrów przed bramką, nieatakowany. Miał mnóstwo czasu, żeby złożyć się do woleja, ale jak przeniósł piłkę nad poprzeczką, to z pewnością wie tylko on. W ostatniej akcji pierwszej połowy również Deniz Undav próbował sił z woleja, ale jego próba została zablokowana w ostatniej chwili przez jednego z obrońców.
Kibice gospodarzy z pewnością mogli pomyśleć, że bramka rywali jest zaczarowana, bo wyśmienitej próby na gola nie zamienił także Angelo Stiller po godzinie gry. Golkiper Freiburga zatrzymał futbolówkę dokładnie na linii bramkowej. Co prawda pomocnik Stuttgartu wpadkował chwilę później piłkę do siatki wybornym trafieniem zza pola karnego, ale radość VfB była krótka - arbiter od razu odgwizdał spalonego.
Gospodarze nie złożyli jednak broni widząc, że piłka nie chce wpaść do bramki. W 70. minucie wyszli z kontrą, o mały włos unikając gola na 0:2 i zrobili to podręcznikowo. Piłka adresowana do Undava szybko została przez niego uderzona na dlugi słupek, a Florian Muller był bez szans. Na MHP Arena Stuttgart zapachniało dogrywką.
Pomimo nacisków z obu stron i dwóch "setek" Stuttagartu, ostatecznie w regulaminowym czasie nie udało się wyłonić zwycięzcy.
Kolejna kontra, w 96. minucie powinna dać gospodarzom drugą bramkę, ale Undav tym razem uderzył w słupek. Jeszcze bliżej zostania bohaterem był Bilal El Khannouss, który rozegrał na klepkę z kolegą i wpadł w pole karne, chcąc uderzyć piłkę lekko obok bramkarza. Muller sparował jednak futbolówkę na rzut rożny.
Kiedy już wszyscy szykowali się do serii rzutów karnych, Stuttagrt oszalał za sprawą Tiago Tomasa. Portugalczyk wrócił się do piłki wrzuconej w pole karne i posłał ją w kierunku lewego słupka, lekkim uderzeniem. Tyle wystarczyło, aby zwyciężczyć przed własną publicznością i pokonać Freiburg 2:1.
Finał Pucharu Niemiec odbędzie się oczywiście na Olympiastadion w Berlinie, 23 maja. VfB Stuttgart będzie bronił trofeum zdobytego przed rokiem.













