Kamil Grabara ma za sobą kolejny sezon w którym grał pierwsze skrzypce w bramce VfL Wolfsburg. Niestety mimo starań reprezentanta Polski i jego kolegów z drużyny "Wilki" nie zdołały utrzymać się w Bundeslidze, przegrywając w barażu kluczowy dwumecz z SC Paderborn 07.
Golkiper od dłuższego czasu jest jednocześnie przypisywany do transferu z klubu - w trakcie większości sparingów przed nową kampanią był on poza składem "Die Wolfe" i sytuacja nie uległa zmianie również po inauguracji rozgrywek zaplecza niemieckiej ekstraklasy.
Wielki pech Lewandowskiego, aż trudno uwierzyć. "Wieczór nieskuteczności"
Astronomiczne warunki Wolfsburga. Grabara wciąż w "zawieszeniu"
Obecne położenie Grabary jest jednak o tyle skomplikowane, że choć są chętni na jego wykupienie, to zarząd Wolfsburga miał postawić tu zaporowe warunki - szczegóły przedstawił Roman Kołtoń w "Programie Piłkarskim" na kanale "Meczyki".
Kołtoń, powołując się na relacje niemieckich mediów, wskazał, że Club Brugge proponował "Wilkom" 10 mln euro za Polaka, ale te miały obstawać przy kwocie... dokładnie dwukrotnie większej, czyli 20 mln.
To oczywiście dość zaporowe warunki, z których niemiecka drużyna najprawdopodobniej już niedługo zejdzie. Portal Transfermarkt wycenia obecnie futbolistę na 12 mln euro, więc można się spodziewać, że oczekiwania VfL "podryfują" przynajmniej w stronę tej kwoty.
Co ciekawe obecnie w bramce Wolfsburga bryluje jeszcze inny Polak - 18-letni Jakub Zieliński, który za swe występy przeciwko Kaiserslautern i Hannoverowi 96 zdążył zebrać już naprawdę pozytywne oceny. Na razie można to postrzegać jako swoiste przekazanie pałeczki...













