Reklama

Reklama

Zawodnicy GKS Katowice chcą trenować indywidualnie

Piłkarze pierwszoligowego GKS Katowice po sobotnim meczu z GKS Tychy (1-0) zapowiedzieli, że z powodu braku pieniędzy do kolejnego spotkania będą się przygotowywać... indywidualnie. Trener Rafał Górak łamiącym się głosem mówił o trudnej sytuacji drużyny.

Piłkarze pierwszoligowego GKS Katowice po sobotnim meczu z GKS Tychy (1-0) zapowiedzieli, że z powodu braku pieniędzy do kolejnego spotkania będą się przygotowywać... indywidualnie. Trener Rafał Górak łamiącym się głosem mówił o trudnej sytuacji drużyny.

- Cieszymy się z wygranej, ale potem trzeba wrócić do domu, a w portfelu - pusto. Zawodnicy nie mają po prostu za co przyjeżdżać do miejsca pracy - powiedział Górak.
Przyznał, że z taką formą przygotowań się nie spotkał.
- Ja oczywiście każdemu piłkarzowi mogę przygotować indywidualną rozpiskę zajęć, ale piłka nożna to gra zespołowa. Trzeba o tym pamiętać. Apeluję o pomoc. Dzisiaj i drużyna, i kibice pokazali, że warto nam pomóc - dodał szkoleniowiec.
Na trybunach zasiadło w sobotę ponad trzy tysiące widzów. Na rozgrzewkę i prezentację gospodarze wyszli w koszulkach z żądaniem oddania klubu miastu i ustąpienia prezesa Jacka Krysiaka.
- Ciągniemy to już bardzo długo. I naprawdę nie wiem, co będzie dalej - stwierdził Górak.
We wrześniu katowiccy radni przyjęli uchwałę o objęciu nowych udziałów w GKS za 2,5 mln złotych. Ta kwota pozwoliłaby klubowi przetrwać najbliższe miesiące. Operację zablokował jednak prezydent miasta Piotr Uszok. Ma to związek z brakiem porozumienia między głównymi akcjonariuszami (samorząd ma 34 proc., a prywatna firma Trust Trading 47).
Zamieszanie wokół GKS trwa od lipca, kiedy miało dojść do fuzji klubu z warszawską Polonią, którą kupił współwłaściciel GKS Ireneusz Król. Ostatecznie fuzja nie wypaliła, m.in. w związku z protestami kibiców. Katowicki biznesmen przeniósł swoją sportową aktywność do stolicy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL