Zagotowało się w "Kotle Czarownic". Wisła starła się z Ruchem. Thriller do ostatnich sekund
W 29. kolejce Betclic 1 Ligi Ruch Chorzów podejmował Wisłę Kraków. To wielkie piłkarskie święto w "Kotle Czarownic" miało bardzo wysoką rangę. Dla "Białej Gwiazdy" było to bowiem ważne spotkanie w kontekście walki o awans do PKO BP Ekstraklasy. W tym meczu padły tylko dwa gole, a mecz zakończył się wynikiem 1:1. Goście zdobyli jeden punkt dzięki pięknej bramce Federico Duarte.

Taki mecz w Betclic 1. Lidze zdarza się tylko raz w roku. Na Stadion Śląski, na którym domowe mecz rozgrywa Ruch Chorzów, przyjechała Wisła Kraków. "Biała Gwiazda" pewnym krokiem zmierza w kierunku Ekstraklasy, a mecz przyjaźni z Ruchem ma być kolejnym krokiem ku temu celowi.
Już na długo przed meczem wiadomym było, że w niedzielne popołudnie w Chorzowie będą działy się rzeczy wielkie. Już dzień przed meczem Ruch poinformował, że na to spotkanie sprzedano ponad 50 tys. wejściówek. Niewątpliwym celem było pobicie rekordu z poprzedniego sezonu, gdy potyczkę Ruchu z Wisła obserwowało dokładnie 53 293 widzów.
Wisła jest w tym momencie zdecydowanym faworytem do awansu - i to pomimo absencji Angela Rodado, najlepszego strzelca całej ligi. Niedzielny mecz był również kluczowym starciem dla Ruchu. Drużyna prowadzona przez Waldemara Fornalika przed tym spotkaniem plasowała się na ósmej pozycji, tracąc do strefy barażowej zaledwie punkt.
Jako pierwszy konkretniej zaatakował Ruch. Już w 3. minucie Patryk Letkiewicz musiał interweniował po mocnym uderzeniu Marko Kolara. Były zawodnik Wisły miał w tej sytuacji sporego pecha, bo pośliznął się tuż przed oddaniem strzału. Przez to piłka przez niego kopnięta nie osiągnęła takiej prędkości, jak Chorwat by sobie tego życzył.
Zdecydowanie więcej precyzji zaprezentował w 15. minucie Patryk Szwedzik. Napastnik Ruchu otrzymał świetne, prostopadłe podanie od Shumy Nagamatsu. Snajper gospodarzy z łatwością wyprzedził Raoula Gigera i pewnym uderzeniem pokonał Letkiewicza. Chwilę później mogło być już 2:0, lecz defensorom Wisły udało się w ostatniej chwili oddalić zagrożenie spod własnej bramki.
Na ogrom emocji w "Kotle Czarownic" nie można było narzekać, ale więcej goli w tym meczu już nie padło. Wisła Kraków nie potrafiła stworzyć większego zagrożenia z gry pod bramką Ruchu.
Pod koniec pierwszej połowy Wisła oddała jeszcze jeden strzał, ale niecelny. Podopieczni Mariusza Jopa mieli jeszcze całą drugą połowę na odrobienie strat i wygranie tego meczu, ale brak Rodado i tym razem był aż nadto widoczny.
Po zmianie stron Wisła Kraków ruszyła mocno do ataku. Jej starania zostały nagrodzone dopiero w 66. minucie. Właśnie wtedy Frederico Duarte wykorzystał zamieszanie w polu karnym Ruchu i posłał mocny strzał tuż pod poprzeczkę bramki. W tym momencie spotkanie "zaczęło się od nowa".
Po tym golu obie drużyny zaczęły atakować i walczyć o pełną pulę. Żadna z nich nie potrafiła jednak przez długi czas stworzyć zagrożenia pod bramką rywali.
Ten mecz zakończył się remisem 1:1. Po tym remisie Wisła Kraków jest siedem punktów nad drugim Śląskiem Wrocław i dziesięć nad strefą barażową. Przewaga "Białej Gwiazdy" jest więc nadal bezpieczna.











