Reklama

Reklama

Zagłębie Sosnowiec - Widzew Łódź 3-0 w 23. kolejce Fortuna 1 Ligi

Zagłębie desperacko walczy o utrzymanie. Desperacja pomaga. I bratanek Clarence'a Seedorfa.

Wydawało się, że Zagłębie gra z GKS-em Katowice, bo goście zagrali w żółtych koszulkach i czarnych spodenkach. Goście zagrali osłabieni, bo w ostatnim meczu poważnej kontuzji kolana doznał Przemysław Kita, ważny piłkarz tej drużyny.

Reklama

Zagłębie ruszyło i od razu wydawało się, że szybko strzeli gola. Gonzalo Gregorio trafił jeszcze w słupek ale potem nastąpiły trzy wystrzałowe minuty Quentina Seedorfa. Bratanek Clarence'a wykorzystał z zimną krwią aż dwie sytuacje sam na sam!

To wydarzenie, bo dotychczas Holender dla Zagłębia zdobył tylko jedną bramkę... samobójczą.

Druga połowa to pełna kontrola, luz i kolejna bramka Zagłębia. Widzew rozczarował, nie oddał nawet jednego groźnego strzału. Od dziennikarzy zajmujących się tym klubem słyszę, że to był najsłabszy mecz łódzkiej drużyny wiosną.

Zagłębie Sosnowiec - Widzew Łódź 3-0 (2-0)

Bramki: 1-0 Seedorf (22.), 2-0 Seedorf (25.), 3-0 Joao Oliveira (56.)

Zagłębie: Frankowski - Turzyniecki, Duriska, Polczak, Gojny - Misak (89. Radkowski), Ambrosiewicz, Joao Oliveira, Karbowy (71. Korzeniecki), Seedorf (83. Ryndak) - Gregorio (90. Popczyk).

Widzew: Wrąbel - Stępiński, Tanżyna,  Grudniewski, Gach - Michalski (81. Fundambu), Poczobut (60. Hanousek), Mucha (60. Możdżeń), Ameyaw (60. Samiec-Talar) - Tomczyk (38. Kun), Robak.

Paweł Czado

Dowiedz się więcej na temat: Zagłebie Sosnowiec | widzew łódź | Quentin Seedorf

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama