Reklama

Reklama

Zagłębie Sosnowiec uratowało remis z Podbeskidziem Bielsko-Biała w ostatniej chwili

Zagłębie Sosnowiec straciło punkty w trzecim, kolejnym meczu w I lidze. Przy innych, niekorzystnych wynikach meczów tej kolejki może spaść do strefy spadkowej. W Sosnowcu jednak nie narzekali, bo wyrównującą bramkę Zagłębie strzeliło w przedostatniej minucie

Mecz z Podbeskidziem miał być dla Zagłębia dowodem, że ostatnia porażka z Miedzią w Legnicy była wypadkiem przy pracy. W czterech ligowych meczach za kadencji Artura Skowronka sosnowiczanie zdobyli tylko jedną bramkę, więc kibice na Ludowym mieli nadzieję, że to się zmieni. Skowronek w porównaniu z ostatnim meczem dokonał czterech zmian. Na bramce zamiast Kamila Bielikowa zagra Matko Perdijić. W polu Dawid Gojny, Maksymilian Banaszewski i João Oliveira zastapili Lukáša Ďuriškę, Patryka Bryłę i Quentina Seedorfa.

Z kolei Podbeskidzie nie musi się martwić o utrzymanie, jest w tabi znacznie wyżej, choć ostatnio też rozczarowało, przegrywając u siebie z Sandecją. Był to więc mecz "rozczarowanych". 

Reklama

Zagłębie Sosnowiec z ładnym golem

Zagłębie rozpoczęło dobrze. W 21.minucie Maksymilian Banaszewski podał na prawe skrzydło do Szymona Pawłowskiego. Ten jak należy zacentrował w pole karne, a Szymon Sobczak strzałem głową pokonał z 6 metrów Martina Polacka. Początkowo nie było pewne czy gola padł prawidłowo, zachodziło podejrzenie spalonego, ale po wideoweryfikacji arbiter bramkę uznał.

Podbeskidzie jednak nie zamierzało się poddawać: w 39. minucie po zgraniu głową przez Giorgio Merebaszwiliego świetnie uderzył z dystansu Kamil Biliński i Perdijić nie dał rady sięgnąć piłki. Bielszczanie chcieli pójść za ciosem: zahaczany w polu karnym był Merebaszwili jednak sędzia po konsultacji z VAR nie zdecydował się przyznać gościom karnego. 

Frapująca końcówka na Stadionie Ludowym

W drugiej połowie obie drużyny stwarzały okazję, ale nie potrafiły ich już wykorzystać. Dopiero w 87. minucie sprytnym strzałem popisał się rezerwowy Podbeskidzia - Joan Angel Roman. Z radości ściągnął koszulkę i dostał za to żółtą kartkę, ale zbytnio tym się nie przejął. Zagłębie pokazało jednak, że walczy do końca: w przedostatniej minucie wyrównał Patryk Bryła. Jeśli nie da się wygrać, trzeba zremisować. Obie drużyny schodziły z boiska z niedosytem. - Nie spadamy z ligi, nie ma takiej opcji - krzyczeli do swoich zawodników po meczu sosnowieccy kibice. 

Zagłębie Sosnowiec - Podbeskidzie Bielsko-Biała 2-2 (1-1)

Bramki:
1-0 Sobczak (21., głową), 1-1 Biliński (39.), 1-2 Roman (87.), 2-2 Bryła (89.)

Zagłębie: Perdijić - Ambrosiewicz Ż, Jończy, Kamiński - Ryndak, Szumilas Ż (73. Dalić), Joao Oliveira (85. Korzeniecki), Gojny (64. Seedorf), Banaszewski - Sobczak, Pawłowski (64. Bryła Ż)

Podbeskidzie: Polacek - Bonifacio Ż (84. Gutowski), Wypych, Rodriguez, Kowalski-Haberek - Gach (73.Roman Ż), Scalet, Milasius Ż (84. Roginić), Frelek - Merebaszwili (73. Polkowski), Biliński

Sędziował: Myć (Lublin).

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama