Reklama

Reklama

Zagłębie Sosnowiec. Marcin Jaroszewski: Celem szóste miejsce

- Celem jest szóste miejsce - zadeklarował prezes Zagłębia Sosnowiec, spadkowicza z piłkarskiej ekstraklasy, Marcin Jaroszewski. Po 20 kolejkach sosnowiczanie zajmują 10. lokatę. Szósta da im prawo gry w barażu o powrót do najwyższej klasy rozgrywkowej.

- Jestem siódmy rok prezesem i w tym czasie cztery razy zmieniliśmy klasę rozgrywkową. To jakiś obłęd i szaleństwo. To rozwala wszystko, i umysły, i konta. Chciałbym trochę spokoju. Ale nie byłbym sobą, gdybyśmy sobie jakiegoś celu nie wyznaczyli. Muszę widzieć, że o coś gramy, dla kibiców, którzy chcą do nas wrócić - i wierzę, że wrócą - dodał prezes.

Wiosną 2019 roku sosnowiczanie pożegnali się z elitą po rocznej grze.

- Nie jesteśmy nijacy. Do wybudowania nowego stadionu musimy przekonać ludzi, że jesteśmy klubem regionu, a nie miasta. Frekwencję będzie determinował wynik. Gdyby nie ustabilizowała się na poziomie 6-7 tysięcy w ekstraklasie, czy pięciu tysięcy w 1. lidze, to byłaby nasza porażka - podkreślił Jaroszewski podczas konferencji prasowej, w której uczestniczyli też kibice.

Reklama

Przypomniał, że Zagłębie jest klubem miejskim, a rolą samorządu w pierwszej kolejności jest zadbanie o inne potrzeby mieszkańców miasta niż rozrywka.

- Uważam, że optymalnym rozwiązaniem byłoby hybrydowe właścicielstwo z większościowym prywatnym kapitałem. Szukam od wielu lat zewnętrznego inwestora. Dwa razy było bardzo blisko, cały czas temat jest "na tapecie" - wyjaśnił prezes.

Zaznaczył, że Zagłębie ma płynność finansową, wszystkie pensje są wypłacane na bieżąco, premie - w 95 proc. Realizowana jest też regularnie od września 2016 - ugoda z ZUS, podobnie jak pozostałe należności publiczne.

- Po spadku z ekstraklasy mieliśmy bardzo duże zaległości w stosunku do zawodników, którzy odeszli z klubu. Te zobowiązania zostały spłacone do końca listopada - powiedział Jaroszewski.

Przyznał, że dwusekcyjny klub (piłka nożna i hokej) i akademia piłkarska dla ok. 400. dzieci wymaga dużych nakładów.

- Zagłębie zaczyna powoli wychodzić na prostą, a w czasie największego kryzysu pracownicy praktycznie go nie odczuli. Nie można zawsze iść do góry. Przez wiele lat byliśmy dziećmi szczęścia, a teraz tak nie jest. Jest nam przykro z tego powodu, naszą rolą jest wypić to piwo, które nawarzyliśmy. Aby mocno wystartować, klub musi mieć zdecydowanie większe środki. One są do zdobycia na bazie doświadczenia, jakiego nabyliśmy - podsumował.

Jego zdaniem oddanie do użytku nowego stadionu spowoduje, że dzień meczowy będzie wyczekiwanym świętem, a nie przekleństwem, z racji deficytu przy organizacji spotkań.

O wsparcie, zamiast internetowego hejtu, apelował do kibiców trener Dariusz Dudek.

- My byliśmy w ekstraklasie przypadkowo, na wycieczce. Trzeba za to zapłacić rachunki, nie zapominajmy o tym. Jesteśmy w trudnym momencie, na kolanach, ale wstaniemy. Jeżeli się nie jest przygotowanym do ekstraklasy, lepiej do niej nie wjeżdżać. Tam trzeba mieć pieniądze - stwierdził szkoleniowiec.

Jego podopieczni rozpoczęli już przygotowania do wiosennych meczów. W lutym pojadą na zgrupowanie do chorwackiego Medulina.

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę 1. ligi

Autor: Piotr Girczys

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje