Na inaugurację Wisła rozbudziła nadzieje kibiców. Pewnie pokonała na wyjeździe Stal Mielec 4:0 i po raz pierwszy od czterech lat zaczęła sezon od wygranej. - Ten udany początek bardzo mnie cieszy - przyznaje Mariusz Jop, trener "Białej Gwiazdy".
Dobry start podziałał także na kibiców, którzy od poniedziałku ruszyli do kas po bilety na dzisiejsze spotkanie z ŁKS-em. Klub co jakiś czas informował o kolejnych tysiącach wykupionych wejściówek i w piątek o godz. 22 licznik wskazywał już 25 tys. W tej sytuacji można spodziewać się, że na trybunach zasiądzie ok. 30 tys. widzów. "To jest niesamowite" - pisze klub w mediach społecznościowych.
W tej sytuacji może się okazać, że w tej kolejce najwyższa frekwencja będzie nie na stadionie ekstraklasowym, ale właśnie na I-ligowym meczu Wisły. Więcej kibiców niż przy Reymonta może bowiem zasiąść tylko na obiekcie Lechii Gdańsk, która dziś gra z Lechem Poznań.
Wisła Kraków podejmuje ŁKS w hicie I ligi
Spotkanie Wisła - ŁKS zapowiadane jest jako hit I ligi, bo oba zespoły nie kryją ekstraklasowych aspiracji.
Na inaugurację ze Zniczem Pruszków (ŁKS wygrał 1:0 – przyp. red.) mieli różne momenty. Na pewno jest to zespół solidny w defensywie i groźny przy stałych fragmentach. Należy pamiętać, że jest tam też kilku piłkarzy z przeszłością ekstraklasową. Ich kadra została zamknięta dosyć szybko, więc ta grupa funkcjonowała ze sobą już w okresie przygotowawczym. Na pewno będzie to wymagający rywal
Magnesem dla kibiców jest nie tylko rywalizacja o punkty, ale też benefis Henryka Kasperczaka. To właśnie dziś, przy okazji meczu, szkoleniowiec będzie miał swój dzień przy Reymonta.
- To wybitna postać, nie tylko jako piłkarz, ale też jako trener. Należy pamiętać o jego fantastycznym okresie w Wiśle, chyba najlepszym w historii klubu. Mam z nim bardzo miłe wspomnienia - zaznacza Jop.
Mecz Wisła - ŁKS dziś o godz. 15.














