Wielkie zaskoczenie w derbach. Wisła Kraków długo była bezsilna
Jeszcze niedawno Wieczysta Kraków rozbijała się po lokalnych boiskach, a w czwartkowy wieczór była o krok od pokonania 13-krotnych mistrzów Polski. Prowadzenie Wieczystej dał Stefan Freitag, a remis Wiśle uratował w doliczonym czasie Wiktor Biedrzycki. Pierwszoligowe derby Krakowa zakończyły się wynikiem 1:1.

W czwartkowy wieczór wszystko w Krakowie stanęło na głowie. Derby rozgrywane był przy Reymonta, ale to nie Wisła była gospodarzem, a jej rywalem nie - jak przez wiele poprzednich lat - Cracovia, ale Wieczysta. A jakby tego było mało, to piłkarze Mariusza Jopa wcale nie byli murowanymi faworytami. Przemysław Cecherz, trener Wieczystej otwarcie mówił, że to w jego drużynie grają lepsi piłkarze i być może miał nawet rację, skoro to w Wieczystej, a nie w Wiśle, występują najlepiej opłacani zawodnicy na całym zapleczu Ekstraklasy.
Jeśli przed meczem wiele stanęło na głowie, to po pierwszej połowie wariactwo niemal osiągnęło apogeum. Zaczęło się raczej zgodnie z przewidywaniami, bo to Wisła rzuciła się na rywali. Przez dobrych kilka minut zawodnicy Wieczystej nie byli w stanie wyjść ze swojej połowy i wydawało się, że 13-krotni mistrzowie Polski szybko pokażą im miejsce w szeregu.
Remis uratowany w doliczonym czasie
Z czasem jednak mecz zaczął się wyrównywać, a wypady zawodników z ul. Chałupnika były coraz groźniejsze. Ogólnie jednak spotkanie stało się bardzo nieciekawe i dopiero jedna z ostatni akcji poderwała kibiców, tyle że Wieczystej.
Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę głową uderzył Stefan Feiertag i to Wieczysta prowadziła. Już do końca pierwszej połowy trener Cecherz wzdłuż linii biegał za swoimi zawodnikami, a do szatni schodził z zaciśniętą pięścią. Wiedział, że od sprawienia wielkiej niespodzianki i wygrania derbów, jakich pod Wawelem nie było od lat, dzieli go już tylko 45 minut.
Kolejną rzeczą niezwykle rzadko spotykaną na stadionie Wisły była skuteczność Angela Rodado. Już na początku pierwszej części Hiszpan znalazł się w świetnej okazji, ale kopnął w bramkarza. Chwilę później Rodado znów był minimalnie spóźniony, a potem znów przegrał sam na sam z Antonim Mikułko. Te sytuacje przedzielił jeszcze strzał w poprzeczkę Juliusa Ertlthalera i wraz z biegiem czasu coraz bardziej realne wydawało się, że to Wieczysta zgarnie pełną pulę.
Wisła jednak do końca próbowała doprowadzić do remisu. Sędzia doliczył siedem minut i w samej końcówce Wiktor Biedrzycki wpakował piłkę do siatki i uratował Wiśle punkt. - Byliście lepsi - taki okrzykami pożegnali wiślaków kibice.
Wisła wciąż jest liderem tabeli, ale druga Wieczysta traci do niej cztery punkty.
Z Krakowa Piotr Jawor











