Wielkie przełamanie Wisły. W Krakowie szykuje się feta
Wisła Kraków pokonała w Rzeszowie Stal 2:1 i tym samym wygrała pierwsze wyjazdowe spotkanie od listopada. Bohaterem został Frederico Duarte, który zdobył obie bramki. Zwycięstwo sprawia, że w najbliższym meczu Wiśle wystarczy remis, by przypieczętować awans do Ekstraklasy.

Niespełna dobę przed meczem piłkarze Wisły dowiedzieli się, że w niedzielny wieczór w Rzeszowie na pewno nie będą mieli szansy na przypieczętowanie awansu. Krakowianie mieli jednak także inne cele - walczyli o pierwszą wyjazdową wygraną od blisko pięciu miesięcy, do tego wciąż uciekają w tabeli drugiemu Śląskowi Wrocław.
Okazja na wyjazdowe przełamanie wydawała się idealna, bo Stal Rzeszów przegrała ostatnie cztery spotkania, z czego trzy na swoim boisku. Tyle tylko, że to właśnie w potyczce z 13-krotnymi mistrzami Polski ekipa z Podkarpacia chciała odwrócić złą kartę.
Z każdym meczem jesteśmy bliżej awansu i jedziemy do Rzeszowa po to, żeby wygrać – zapowiadał Mariusz Jop, trener Wisły.
Na początku spotkania jego słowa jeszcze miały pokrycie, bo goście rzeczywiście częściej utrzymywali się przy piłce i próbowali stwarzać okazje, ale brak kontuzjowanego Angela Rodado był jednak bardzo widoczny.
W 26. minucie błysnęła za to ofensywa Stali. Kapitalne podanie posłał Karol Łysiak, również ładnie piłkę przyjął Szymon Kądziołka i za moment posłał ją obok bezradnego Patryka Latkiewicza.
Wisła przegrywała i niespecjalnie wiedziała, co z tym fantem zrobić. Krakowianie próbowali dośrodkowań, uderzali z dystansu, ale w sumie Swiatosław Waniwskij nie miał wiele pracy.
Stal Rzeszów - Wisła Kraków. Mocne rozpoczęcie drugiej połowy
Drugą połowę goście zaczęli jednak tak, jak na lidera przystało. Piłkarze Mariusza Jopa musieli dostać jasne wytyczne, bo od początku rzucili się na rywali. Efektem były dobre sytuacje Frederico Duarte. W pierwszej Portugalczyk minimalnie przestrzelił, ale w drugiej najlepiej zachował się w podbramkowym zamieszaniu i od 49. minuty był remis.
Od tego momentu Stal w ofensywie niemal nie istniała. To Wisła prowadziła grę, choć z czasem jej ofensywne zapędy trochę zmalały. Okazało się jednak, że goście czekali na błąd rywali i doczekali się w 71. minucie. Jordi Sanchez odebrał piłkę, wyłożył ją do Duarte, a 27-letni pomocnik zdobył drugą bramkę w meczu i 10. w sezonie.
Stal dopiero w końcówce wzięła się za odrabianie strat. Najlepszą okazję miał Oliwier Sławiński, ale jego dośrodkowanie zostało zablokowane.
Dzięki wygranej Wisła powiększyła przewagę na drugim Śląskiem Wrocław do pięciu punktów i nad trzecią Wieczystą Kraków do dziewięciu. To oznacza, że w piątkowym spotkaniu przy Reymonta z Chrobrym Głogów, Krakowianom do przypieczętowania awansu wystarczy remis.
PJ













