Wieczysta wydała za niego fortunę, ten nie może grać. Absurdalny powód
Wielkanocna kolejka nie potoczyła się zgodnie z planem Wieczystej Kraków. Mający ambitne plany beniaminek przegrał na swoim terenie 0:2 z ŁKS-em Łódź. Była to kolejna porażka drużyny Kazimierza Moskala. Prócz niestabilnej formy swojego zespołu doświadczony szkoleniowiec musi mierzyć się z jeszcze jednym problemem. Sprowadzony zimą za ogromne pieniądze zawodnik od dwóch miesięcy nie zagrał choćby minuty w barwach nowego zespołu. Powód takiego stanu rzeczy jest absurdalny.

Wojciech Kwiecień inwestując w Wieczystą Kraków jako swój główny cel postawił wprowadzenie osiedlowego klubu na poziom Ekstraklasy. Poprzedni sezon, zakończony historycznym awansem do Betclic 1. Ligi, znacząco przybliżył ich do tego celu. Premierowa kampania na zapleczu elity pokazała jednak, że nie będzie to łatwym zadaniem.
Po bardzo udanym początku sezonu w Wieczystej mocno zawrzało. Seria kilku słabszych spotkań spowodowała, że ze swoją posadą pożegnał się Przemysław Cecherz. Jego następca Gino Lettieri nie wytrzymał w Wieczystej nawet miesiąca - po zdobyciu w trzech spotkaniach jednego punktu został zwolniony.
Misję dokończenia sezonu z Wieczystą podjął Kazimierz Moskal, wieloletni trener Wisły Kraków oraz ŁKS-u Łódź. Nowy rok nie przyniósł w Wieczystej pożądanej stabilizacji. Dobre mecze zakończone wygranymi z Puszczą Niepołomice i Górnikiem Łęczna, a także remisem w derbach z Wisłą, były przeplatane takimi wpadkami, jak porażka z walczącą o utrzymanie Stalą Mielec.
Wieczysta wydała 600 tysięcy euro za obrońcę. Ten dotychczas jeszcze nie zadebiutował
W Wielką Sobotę do Sosnowca, gdzie domowe spotkania rozgrywa Wieczysta, przyjechał ŁKS Łódź. Moskal tego starcia ze swoim poprzednim pracodawcą nie może zaliczyć do udanych. Łodzianie na wyjeździe zaprezentowali się bardzo dobrze, bezlitośnie wykorzystując błędy defensywy Wieczystej.
Porażka 0:2 sprawia, że strata Krakowian do drugiego Śląska Wrocław zwiększyła się do siedmiu "oczek". To niepowodzenie po raz kolejny poddało w wątpliwość przyszłość trenera Moskala. Wszyscy mają w pamięci wydarzenia z ostatnich miesięcy i skłonność Kwietnia do nagłych zmian szkoleniowców.
- Wiedziałem, gdzie przychodzę. Jeśli ktoś daje własne pieniądze, oczekuje wyników, natomiast co ja na to mogę poradzić? Ja będę robił swoje. Jeśli zapadną jakieś decyzje, to będą one poza mną. Życie trenera składa się z różnych faz, raz jest się u góry, raz na dole. Nie rozmyślam nad tym, bo to byłoby bez sensu. To nie ja podejmuję takie decyzje. Jeśli ktoś uzna, że inny trener zrobi to lepiej, to taka jest piłka - powiedział Moskal o swojej przyszłości cytowany przez "Przegląd Sportowy Onet".
W starciu z ŁKS-em Wieczysta nie mogła polegać na pauzującym za kartki Michale Pazdanie. Problem z obsadą linii defensywy beniaminka jest jednak szerszy. W zimowym okienku transferowym Wieczysta wydała 600 tysięcy euro za serbskiego obrońcę Aleksandara Djermanovicia. Minęły już dwa miesiące od zakontraktowania rosłego defensora, a ten nie zagrał w barwach nowego zespołu choćby jednej minuty.
Jak podaje "Przegląd Sportowy Onet" na przeszkodzie stoją problemy proceduralne. Klub wciąż nie może zarejestrować do rozgrywek zawodnika, który nie dysponuje obywatelstwem państwa członkowskiego Unii Europejskiej. Ten fakt sprawia, że 23-latek od początku lutego może tylko trenować z drużyną - Moskal nie jest w stanie nawet odesłać go do czwartoligowych rezerw, gdzie mógłby ograć się w tempie meczowym.
Wieczysta w następny weekend zagra na wyjeździe z Ruchem Chorzów. Na osiem spotkań przed końcem sezonu beniaminek wciąż pozostaje w grze nawet o bezpośredni awans, a tym bardziej o prawo gry w barażach.













