Reklama

Reklama

Widzew Łódź celuje w Ekstraklasę

W najbliższy weekend rozpoczynają się rozgrywki 1. ligi piłkarskiej. Widzew Łódź po wielkich zmianach ma zamiar włączyć się do walki o powrót do Ekstraklasy.

Nowy prezes, nowy trener, nowy sponsor techniczny i mocno zmieniona kadra - tak przed inauguracją pierwszoligowych rozgrywek wygląda zespół Widzewa. 

Od kilku lat osobą decydującą o losach zespołu z al. Piłsudskiego jest Sylwester Cacek, który jednak dopiero tego lata zdecydował się objąć fotel prezesa. I zapowiedział, że od tej pory już oficjalnie będzie odpowiadał za cały klub.

- Także za sport. Cały sztab sportowy będzie współpracował i konsultował się ze mną. Zdaję sobie sprawę, że to oni są fachowcami, ale to ja będę odpowiadał za poukładanie zespołu. Chodzi o to, żeby nie było gwiazd, ale żeby był zespół. Nie spadlibyśmy z ekstraklasy, gdyby w drużynie była spójność - powiedział Cacek po objęciu stanowiska prezesa.

Reklama

Na razie trudno ocenić, czy ta spójność będzie w trakcie pierwszoligowych rozgrywek. Wiadomo natomiast, że na tym szczeblu kadra Widzewa będzie znacząco różniła się od tej z Ekstraklasy.

Po spadku z klubem pożegnał się trener Artur Skowronek. W jego miejsce zatrudniono 64-letniego Włodzimierza Tylaka, który przez większość szkoleniowej kariery pracował z młodzieżą. Teraz stanął przed zadaniem zbudowania drużyny, która z powodzeniem podejmie walkę na zapleczu ekstraklasy.

Latem z Widzewa odeszli m.in. Mateusz Cetnarski, Marcin Kaczmarek, Marek Wasiluk, Marcin Kikut, Povilas Leimonas, Aleksejs Viszniakovs, Kevin Lafrance, Jonathan de Amo Perez, Alen Melunović, Yani Urdinov, Xhevdet Gela i Alex Bruno. To jednak nie koniec ubytków. W zespole z al. Piłsudskiego nie będzie grał także Princewill Okachi. Nowych pracodawców szuka również kilku innych graczy, m.in. Patryk Wolański, Patryk Stępiński i Eduards Viszniakovs.

Sprzedaż tego ostatniego była i nadal jest dla klubu jednym z priorytetów. Wpływy z transferów mają bowiem stanowić główny element ok. 4-milionowego budżetu, jakim w 1. lidze ma dysponować Widzew. Najwięcej pieniędzy klub chciał zarobić na sprzedaży Bartłomieja Pawłowskiego (odszedł do Lechii Gdańsk) i Eduardsa Visznzakovsa, który do tej pory nie znalazł jednak nowego klubu.

Pieniądze są potrzebne Widzewowi nie tylko na udział w rozgrywkach, ale również na spłatę rat sądowego układu z wierzycielami. Niedotrzymanie wyznaczonych terminów grozi bowiem przekształceniem układu w upadłość likwidacyjną. Część środków trzeba też zarezerwować na wynajem innego stadionu, gdyż na obiekcie przy al. Piłsudskiego Widzew będzie mógł grać tylko w rundzie jesiennej. W tym czasie mają się rozpocząć prace przy budowie nowego stadionu i do ich zakończenia (listopad 2016 r.) zespół będzie musiał grać w innym miejscu. Na razie nie wiadomo jednak gdzie.

Wiadomo natomiast, że kadrowe ubytki w zespole Tylaka uzupełniono zawodnikami z niższych klas rozgrywkowych. Latem kontrakty z Widzewem podpisali: obrońcy Michał Sołtysik (poprzednio Warta Zawiercie), Ukrainiec Wołodymir Pidwirny (poprzednio FK Sambor) i Jakub Czapliński (ze zlikwidowanej drużyny rezerw), pomocnicy Marcin Kozłowski, Arkadiusz Kasperkiewicz (obaj z rezerw), Konrad Wrzesiński (Motor Lublin) i Dawid Kwiek (Okocimski Brzesko) oraz napastnicy Mateusz Broź (Motor Lublin) i Damian Warchoł (rezerwy). Przed inauguracją rozgrywek kadra może się jeszcze powiększyć, bo na testach nadal jest kilku zawodników.

Ze względów oszczędnościowych w okresie przygotowawczym Widzew miał nie jechać na zgrupowanie, ale ostatecznie w ub. tygodniu udało się zorganizować kilkudniowy obóz w Świdniku, podczas którego rozegrał dwa sparingi: 2-1 ze Stalą Kraśnik i 3-0 z Avią Świdnik. Wyniki wcześniejszych meczów kontrolnych: z rezerwami Rubina Kazań (1-2), Jagiellonią Białystok (0-2), Wisłą Płock (0-5), Pogonią Siedlce (0-1) i Dolcanem Ząbki (4-2).

Ligowe rozgrywki Widzew zainauguruje w sobotę wyjazdowym meczem z GKS Katowice.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje