Reklama

Reklama

Warta Poznań. Dwukrotny mistrz Polski wykorzysta... niedziele niehandlowe

Po wielkich zawirowaniach z jesieni zeszłego roku, w efekcie których pierwszoligowa Warta Poznań uratowała się przed bankructwem, w klubie panuje względny spokój, a drużyna została wzmocniona. I ma jeden cel: utrzymać się w pierwszej lidze.

Poznań to piąte pod względem liczby mieszkańców miasto w Polsce, do tego zamożne. Pod względem sportowym, zwłaszcza sportów zespołowych, jest jednak pustynią. Największe zainteresowanie wywołuje oczywiście Lech, poza tym są jeszcze w najwyższej klasie rozgrywkowej koszykarki AZS (na ostatnim miejscu), a swoje miejsce próbuje wywalczyć Warta, która w zeszłym roku wróciła po latach na zaplecze ekstraklasy. Na przełomie sierpnia i września klub był w fatalnej sytuacji organizacyjno-finansowej: piłkarze nie chcieli jechać na mecz do Tychów i dopiero rezygnacja z funkcji prezesa Warty Izabelli Łukomskiej-Pyżalskiej sprawiła, że udali się ma Śląsk w dniu spotkania. Nowym właścicielem spółki piłkarskiej został Bartłomiej Farjaszewski, a sprawy finansowe zaczęły się stabilizować. - Na dziś w obszarze finansowym nie mamy żadnych problemów, możemy się skupić tylko na stronie sportowej. Środki są zabezpieczone by funkcjonować bez potknięć, których w przeszłości w Warcie nie brakowało - zapewnia Dawid Frąckowiak, od niedawna dyrektor sportowy klubu. - Ze strony organizacyjnej nie mamy na co narzekać. Skupiliśmy się na pracy, którą trener potrafi nam dobrze zafundować - śmieje się kapitan Warty Bartosz Kieliba.

Reklama

Wiosną Warta ma jeden cel - utrzymać się w pierwszej lidze. Po 21 kolejkach zajmuje 13. miejsce wśród 18 zespołów, ma cztery oczka przewagi nad znajdującym się na miejscu barażowym Stomilem Olsztyn. - Bardzo ważnym okresem będzie marzec, gdy zagramy z zespołami, które są w górnej części tabeli. Zawsze optymizm zależy od pierwszych wyników. Mamy nowych zawodników, kadra liczy 24 nazwiska, ode mnie zależy to, jak będą przygotowani - mówi trener Warty Petr Nemec, kiedyś pięciokrotny reprezentant Czechosłowacji i mistrz olimpijski z Moskwy z 1980 roku. Zimą Warta pozyskała sześciu zawodników, kadrę zasilił też dodatkowo jeden jej wychowanek. W poprzedniej rundzie problemem klubu była słaba skuteczność napastników, teraz powinno się to zmienić. Warta wypożyczyła z Arki Gdynia Michała Żebrakowskiego, który grał już w najwyższej lidze w Lechii Gdańsk i Arce, a także Huberta Sobola. Ten ostatni był w poprzednim sezonie królem strzelców Centralnej Ligi Juniorów, a w ostatnim grudniowym spotkaniu z Wisłą Kraków trener Lecha Adam Nawałka dał mu zadebiutować w Ekstraklasie. Do tego dochodzi jeszcze m.in. Ukrainiec Serhij Napołow z Chrobrego Głogów czy skrzydłowy Michał Jakóbowski, również wychowanek Akademii Lecha. - Mamy nadzieję, że podniesie to wartość sportową drużyny, a na pewno wzmocni rywalizację - zapewnia dyrektor Frąckowiak.

Właśnie transfer Sobola jest pewnym znakiem czasu - do niedawna współpracy między Lechem i Wartą po prostu nie było. 18-letni Sobol mógłby z trzecioligowymi rezerwami "Kolejorza" walczyć o awans do drugiej ligi, a od czasu do czasu może dostawać minuty w pierwszym zespole. Klub z Bułgarskiej uznał jednak, że więcej zyska na grze w pierwszej lidze, a dodatkowo będzie mógł być przez cały czas monitorowany. Taka współpraca wydaje się czymś naturalnym, dopóki Warta nie gra w Ekstraklasie - śmieje się dyrektor Frąckowiak. Mam nadzieję, że pozyskanie Huberta będzie pierwszym sygnałem, że idzie to w dobrym kierunku. Lech ma wielu zawodników, którzy mogliby pomóc Warcie na poziomie pierwszej ligi i zobaczymy, jak Hubert Sobol przetrze ten szlak - dodaje.

Oprócz walki o sportowe utrzymanie, Warta musi też stoczyć walkę o uzyskanie ligowej licencji na kolejny sezon. Jej obiekt został dopuszczony warunkowo, a przed latem klub musi postarać się o sztuczne oświetlenie i zadaszenie jednej trybuny. - Cieszymy się ze wsparcia, jakie udzielają nam władze Poznania. Mamy prawo wierzyć, że dalej będziemy mogli rozgrywać swoje spotkania w "Ogródku". W porozumieniu z POSiR klub prowadzi prace przygotowawcze w kierunku budowy sztucznego oświetlenia - przyznaje rzecznik prasowy Warty Piotr Leśniowski. - PZPN na pewno będzie wymagał od nas konkretnych terminów, w których te prace zostaną wykonane. Na pewno jest dość sprzyjający klimat, ale pewne rzeczy muszą zostać zrobione. Nie chcemy później drżeć w kwestiach licencji - dodaje dyrektor Frąckowiak.

Pierwszoligowe zmagania Warta rozpocznie sobotnim meczem wyjazdowym z Bytovią Bytów, a pierwsze spotkanie w "Ogródku" zagra w niedzielę 10 marca z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Niedzielny termin nie jest przypadkowy. - To krok, który naszym zdaniem może pomóc w podniesieniu frekwencji. Liczymy, że możliwość obejrzenia naszych spotkań będzie atrakcją dla rodzin, które szukają sposobu na spędzenie szczególnie tych niehandlowych niedziel - mówi rzecznik prasowy Warty Piotr Leśniowski.

Andrzej Grupa

Dowiedz się więcej na temat: Warta Poznań

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama