Szalony mecz Wisły Kraków. Nieprawdopodobne emocje w końcówce
Wisła Kraków prowadziła z Miedzią Legnica, później walczyła, by zdobyć choćby punkt, a ostatecznie zgarnęła pełną pulę! Lider I ligi pokonał Miedź Legnica 3:2 i zrobił kolejny duży krok w kierunku awansu. Dwie bramki zdobył Angel Rodado, a debiutanckie trafienie zaliczył Jordi Sanchez.

Bardzo ważne rzeczy wydarzyły się jeszcze zanim zawodnicy Wisły Kraków wyszli na murawę. Najpierw nadeszły złe wieści, bo Komisja ds. Rozgrywek Polskiego Związku Piłki Nożnej przyznała walkower Śląskowi Wrocław za nierozegranie ostatniego spotkania ligowego. Później jednak pojawiła się znacznie lepsza informacja, bo goniący Wisłę wicelider Chrobry Głogów dość niespodziewanie przegrał z Puszczą Niepołomice 1:2.
To oznaczało jedno - wygrana Wisły dawała jej nie tylko głęboki oddech po serii remisów, ale też poprawiała sytuację w tabeli. - Jestem optymistą, bo widziałem, jak zespół pracuje na treningach - przekonywał przed meczem trener Mariusz Jop.
Od pierwszej minuty przekonać kibiców chcieli też piłkarze. Wisła od początku przejęła inicjatywę i Miedź miała problemy z opuszczeniem nawet swojej połowy. Mimo to goście bronili się nieźle, ale w dziewiątej minucie popełnili grzech ciężki, czyli zostawili bez opieki Angela Rodado.
Krakowianie mieli rzut wolny, piłkę dość sytuacyjnie kopnął Wiktor Biedrzycki, a na 15. metrze czekał na nią już Hiszpan. Rodado kopnął z powietrza, z pierwszej piłki i za moment świętował swoje 20. trafienie w tym sezonie.
Do bramki w pierwszej połowie Rodado powinien także dołożyć asystę, ale po jego podaniu nie popisał się Jordi Sanchez, który w doskonałej sytuacji kopnął prosto w bramkarza.
Z czasem zaczęła rozkręcać się Miedź. Goście podeszli bliżej, próbowali też stałych fragmentów i stworzyli sobie świetną okazję. W 19. minucie Marcel Mansfeld stanął przed Patrykiem Letkiewiczem, ale uderzył fatalnie i nie trafił nawet w bramkę.
W pierwszej połowie Wisła miała sporą przewagę (m.in. 12 - 3 w strzałach), ale już w poprzednich spotkaniach krakowianie udowadniali, że jednobramkowe prowadzenie potrafiło być bardzo złudne. I identycznie było tym razem.
Piłkarze Jopa na drugą połowę nie wyszli się bronić, tylko atakować, ale szybko dali się zaskoczyć. W 52. minucie Jakub Serafin dośrodkował z rzutu wolnego, świetnie w polu karnym znalazł się Bartosz Kwiecień i strzałem głową umieścił piłkę w okienku bramki Wisły.
12 minut później sytuacja Wisły z niewesołej stała się bardzo trudna. Serafin uderzył z okolicy linii pola karnego, piłkę zdołał odbić Letkiewicz, ale przy dobitce Mateusza Bochnaka nie miał żadnych szans.
Wisła - Miedź. Ogromne emocje w końcówce
Wisła zaczęła atakować, ale robiła to mało przekonująco. Nie stwarzała seryjnie okazji, z trudem przedostawała się na pole karne rywali i coraz więcej wskazywało, że spotkanie może zakończyć się porażką gospodarzy.
W 82. minucie do remisu doprowadził jednak ten, po którym trudno było się tego spodziewać. Jordi Sanchez rozgrywał słabe spotkanie, ale po wrzuceniu piłki przez Lelievelda idealnie odnalazł się pod bramką i z bliska skierował piłkę do siatki.
Wisła poszła po pełną pulę i pięć minut później stadion przy Reymonta eksplodował. Sanchez trafił w słupek, ale z dobitką zdążył Angel Rodado i po szalonej końcówce Wisła zgarnęła trzy punkty.
PJ












