Spięcie w derbach Krakowa, mocno się zagotowało. "To była frustracja"
Michał Pazdan poprowadził Wieczystą Kraków do zdobycia punktu w derbach Krakowa. Kapitan beniaminka nie ma raczej wątpliwości, że 13-krotni mistrzowie Polski awansują i liczy, że to samo zrobi jego drużyna. - Będzie się kotłować do samego końca - uważa Pazdan, który był także bohaterem kontrowersyjnej sytuacji.

- To był fajny mecz do oglądania, oba zespoły chciały rozgrywać piłkę od tyłu. Generalnie było to spotkanie na remis, ale fajnie, że kolejny raz kontrolujemy grę. Mamy zespół, który pokazuje, że umie grać w piłkę. Bo pięć miesięcy temu przyjechała tu inna drużna. Dziś się nie boimy, gramy w piłkę. Pokazaliśmy się z dobrej strony i to jest fajny prognostyk na przyszłość - analizował na gorąco Pazdan.
Kapitan Wieczystej po meczu wyglądał na zadowolonego z tego, co pokazał jego zespół. Z jednej strony beniaminek zimą zdecydowanie się wzmocnił, z drugiej efekty przynosi praca trenera Kazimierza Moskala. Z pięciu spotkań szkoleniowiec wygrał trzy i dwa zremisował.
- Z meczu na mecz lepiej wyglądamy. Walka o awans? Będzie się kotłować do samego końca. W tamtym roku zrobiliśmy trzecie miejsce w drugiej lidze i awansowaliśmy dzięki barażom. Wiem więc, że teraz walka też będzie trwała do samego końca. Inaczej nie może być, skoro masz sześć zespołów, które chcą awansować - wylicza Pazdan.
Były reprezentant Polski nie ma raczej wątpliwości, że rywalizacja będzie toczyła się o drugie miejsce dające awans, bo pierwsze jest już raczej zarezerwowane dla Wisły.
Mają taką przewagę, że powinni to utrzymać. To bardzo doświadczony zespół i mają sporo jakości. Wystarczy, że wygrają wszystkie mecze u siebie i mają awans. Zrobili sobie fajną przewagę, ale to nie był przypadek, bo bardzo dobrze grali. W końcu jest w tym klubie trochę spokoju, bo wcześniej tego brakowało – uważa Pazdan.
I liga. Kontrowersyjna sytuacja w derbach Krakowa
Podczas derbów spokojnie jednak nie było, a to głównie właśnie dzięki kapitanowi Wieczystej. Tuż po stracie bramki Pazdan ostro zaatakował przy linii bocznej Kacpra Dudę i otrzymał żółtą kartkę, choć wślizg był tak dynamiczny, że część kibiców oczekiwała nawet czerwonej.
- No było za ostro, trochę się zagotowałem i niepotrzebnie tak ostro zaatakowałem Dudę. Zdenerwowałem się, bo trzy razy mieliśmy piłkę wyżej i trzy razy ta piłka po prostu wracała. Zareagowałem niepotrzebnie. Zaraz po wślizgu zbiłem z młodym piątkę i pogadaliśmy. Mówię mu: ″Dobra, czasami tak jest″. To była reakcja na moją frustrację. Później musiałem pamiętać o tej kartce i tak się trochę trudniej gra, ale pomogło mi doświadczenie - wyjaśnia Pazdan.
Po derbach Krakowa Wieczysta cały czas traci do Wisły 11 punktów.
Z Krakowa Piotr Jawor













