Reklama

Reklama

Sandecja na drodze do Ekstraklasy! „Serducho, spokojna głowa, gra blisko siebie i kompakt”

Serducho, spokojna głowa, gra blisko siebie i "kompakt” - to słowa klucze trenera Sandecji Radosława Mroczkowskiego, który prowadzi zespół z Nowego Sącza po historyczny awans do Ekstraklasy. W piątek "Sączersi" pokonali na wyjeździe GKS Katowice 1-0.

Wyniki wczorajszych meczów na boiskach I ligi ułożyły się w ten sposób, że jedenastka z Nowego Sącza już we wtorek może świętować historyczny awans do Ekstraklasy. Po wczorajszej wygranej z GKS w Katowicach 1-0 piłkarze Sandecji długo cieszyli się na boisku z wygranej i świętowali trzy bezcenne punkty z grupą swoich fanów obecnych na stadionie przy ulicy Bukowej.

Reklama

- Pokazaliśmy się z bardzo dobrej strony - mówił Interii po spotkaniu jeden z kluczowych zawodników Sandecji Bartłomiej Dudzic. 

Mecz z trzecim w tabeli GKS-em był jednym z kluczowych spotkań dla drużyny trenera Radosława  Mroczkowskiego w końcówce sezonu, tym bardziej, że w perspektywie są kolejne ciężkie wyjazdy: do Podbeskidzia i - na zakończenie rozgrywek - do Miedzi Legnica. 

Wygrana 1-0, po trafieniu Michala Pitera-Buczko w końcówce spotkania, przy jednoczesnej porażce Zagłębia Sosnowiec w Legnicy, daje Sandecji wielką szansę na ekstraklasową promocję. Na cztery kolejki przed zakończeniem rozgrywek zespół z Nowego Sącza ma już siedem punktów przewagi nad najgroźniejszymi rywalami!

- Musimy spokojnie, a jednocześnie bardzo ambitnie zagrać te cztery pozostałe spotkania. Nawet na sekundę nie może się wkraść w nasze poczynania rozluźnienie, bo to mogłoby nas zgubić. Na pewno tak jednak nie będzie, dalej będziemy grać konsekwentnie - podkreśla Dudzic, który wczoraj należał do najlepszych na boisku. 

Były gracz Cracovii ma na koncie 118 meczów w Ekstraklasie i 9 goli. W piątek był bardzo szczęśliwy po wygranej na Bukowej w Katowicach. 

- To był dla nas bardzo ważny mecz i cieszymy się z tych trzech punktów. Pokazaliśmy się z bardzo dobrej strony, tym bardziej,  że Katowice to bardzo wymagający rywal. Było to dobre widowisko zarówno z jednej, jak i z drugiej strony. Mimo, że padła jedna bramka, to cały czas coś się działo. To spotkanie pokazało, że mecze w I lidze stoją na dobrym poziomie - ocenia doświadczony ligowiec. 

Jeśli we wtorek Sandecja wygra u siebie ze Zniczem, to piłkarze, trenerzy, działacze i kibice w Nowym Sączu będą mieli szansę na świętowanie awansu.  Co było czy jest kluczem do tego historycznego wyczynu? Historycznego, bo przecież w historii polskiej piki Ekstraklasy w Nowym Sączu dotąd nie było...

- Przede wszystkim "serducho", spokojna głowa, gra blisko siebie i kompakt. Z tego teraz słyniemy i bardzo dobrze to wygląda. Szybko wracamy do ustawienia i bardzo szybko przechodzimy do ataku, to klucz do naszych wyników. Oprócz tego kolektyw i to, że mamy takich chłopaków, spośród których każdy za drugim w ogień wskoczy! Widać to na boisku, oddajemy serducho, do tego oczywiście dochodzą spore umiejętności, które pokazujemy na boisku. Myślę, że to jest klucz - tłumaczy dosadnie Dudzic, który po trzech latach przerwy, ze swoimi przyjaciółmi z boiska ponownie może zagrać w Ekstraklasie.

Michał Zichlarz 

 

Dowiedz się więcej na temat: Radosław Mroczkowski | Sandecja Nowy Sącz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje