Reklama

Reklama

Prezes Arki Gdynia: Nie chcemy wymachiwać szabelką

Arka Gdynia rozpoczyna nowy sezon 1. ligi od wyjazdowego meczu z Dolcanem Ząbki. Mimo sporych zmian w kadrze zespołu, prezes klubu Wojciech Pertkiewicz zapowiada walkę o najwyższe miejsca.

Po nieudanym szturmie na Ekstraklasę - drużyna w ostatnich rozgrywkach uplasowała się na czwartej pozycji - w Arce "przewietrzono" szatnię. Odeszło 16, głównie doświadczonych i najlepiej opłacanych graczy. W ich miejsce pozyskano 14 nowych.

Reklama

"Założenie było takie, żeby szkielet zespołu stanowili doświadczeni piłkarze, a skład uzupełniła utalentowana młodzież, która już wcześniej udowodniła, że nieźle sobie radzi na ligowych boiskach. Mam nadzieję, że drużyna, która jest programem autorskim dyrektora sportowego Czesława Boguszewicza i nowego trenera Dariusza Dźwigały, będzie godnie w tym sezonie reprezentować Arkę" - zaznaczył na konferencji prasowej Pertkiewicz.

Z drużyny odeszli gracze, którzy strzelili aż 42 z 53 goli uzyskanych przez Arkę w poprzednim sezonie, m.in. Arkadiusz Aleksander (12 bramek, przeszedł do Olimpii Grudziądz), Michał Rzuchowski (6, Ruch Chorzów), Mateusz Szwoch (6, Legia Warszawa), Bartosz Ślusarski (5, PGE GKS Bełchatów), Tomasz Jarzębowski (4, Wigry Suwałki), Piotr Tomasik (4, Podbeskidzie Bielsko-Biała) i Kamil Juraszek (2, Drutex Bytovia Bytów). Ponadto wciąż kontuzjowany jest Brazylijczyk Marcus Vinicius, który zdobył cztery bramki.

Absencja tych zawodników widoczna była w sparingach - w ośmiu spotkaniach kontrolnych żółto-niebiescy tylko pięć razy zdołali pokonać bramkarzy rywali.

"Drużynę zaczęliśmy budować od tyłu. Nasza gra w obronie, na tle renomowanych rywali, wyglądała nieźle i moim zdaniem ten zespół czyni systematyczne postępy. Chcemy grać ładnie dla oka, ale przede wszystkim skutecznie. Na własnym stadionie, gdzie jest znakomita murawa, zamierzamy utrzymywać się przy piłce i narzucać rywalom swój styl, niemniej mamy też być elastyczni i prezentować futbol, jakiego w danym momencie będzie wymagała sytuacja. Takie są założenia, ale i tak wszystko zweryfikuje boisko" - przyznał Dźwigała.

Pomimo licznych zmian oraz dość wąskiej kadry, Arka nadal zamierza odgrywać w pierwszej lidze czołową rolę.

"Mamy niesamowicie oddanych oraz licznych kibiców i to też zobowiązuje. Celujemy w najwyższe miejsca, ale nie chcemy wymachiwać szabelką i składać deklaracji, że Arka wygra wszystkie mecze. Liga będzie bardziej wyrównana niż w poprzednim sezonie i jestem przekonany, że o niespodzianki postarają się drużyny, których nikt nie wymienia w gronie faworytów" - ocenił Pertkiewicz.

Ciężar zdobywania bramek spocznie na 32-letnim Pawle Abbotcie (ostatnio Zawisza Bydgoszcz), który ostatnio jednak nie grał z powodu kontuzji. Wspierać go mają dwaj 31-letni pomocnicy Antoni Łukasiewicz (Górnik Zabrze) i Grzegorz Lech (Stomil Olsztyn) oraz o rok od nich młodszy Hiszpan Antonio Calderon (Legionovia Legionowo). Z Legii, via Lechia Gdańsk, przyszedł boczny pomocnik Aleksander Jagiełło, natomiast bramkarzem numer jeden powinien być 23-letni Łukasz Skowron, którego trener Dźwigała zna z Jagiellonii Białystok.

Nie zabrakło także spektakularnych powrotów - po czterech latach w Arce ponownie będą występować środkowy pomocnik Bartosz Ława (Pogoń Szczecin) oraz prawy obrońca Łukasz Kowalski (Drutex Bytovia). Asystentem Dźwigały został natomiast były napastnik i wychowanek gdyńskiego klubu, 41-letni Grzegorz Niciński.

"W Ekstraklasie dominuje wyższa kultura gry, natomiast w pierwszej lidze trzeba się nastawić na walkę i nie można bazować tylko na technice. Nikt przed nami się nie położy i każde zwycięstwo trzeba będzie wybiegać oraz wywalczyć. Umiejętności w tym pomogą, ale bez cech wolicjonalnych zdadzą się na nic" - podsumował Ława.

Zobacz terminarz 1. ligi


Dowiedz się więcej na temat: 1. liga | Arka Gdynia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje