Reklama

Reklama

Podbeskidzie przegrywa z GKS-em Katowice. Goście czczą Barbórkę

Podbeskidzie Bielsko-Biała przegrało u siebie z GKS-em Katowice. Zdecydowała o tym świetna i emocjonująca pierwsza połowa, w której padły wszystkie bramki. Zarówno katowiccy piłkarze jak i kibice uczcili górnicze święto czyli Barbórkę.

Faworytami byli gospodarze, którzy nie przegrali trzech meczów z rzędu i zajmowali trzecie miejsce w tabeli dające baraże. GiekSa ucieka przed strefą spadkową. To często nie ma jednak znaczenia i tak było tym razem. W pierwszym meczu między tymi drużynami w Katowicach było 2-2 po wyrównującym golu GieKSy w ostatniej minucie. Tym razem podopieczni Rafała Góraka wygrali 2-1. 

Podbeskidzie - GKS: świetna pierwsza połowa, cios za cios

Podbeskidzie przejęło inicjatywę od początku meczu, goście wspierani przez bardzo liczną grupę własnych, głośno dopingujących kibiców, próbowali się odgryzać. W 15. minucie GieKSę ratuje słupek, riposta gości jest natychmiastowa; po minucie gola z boiska zdobywa Filip Szymczak, który z bliska dokłada. Podbeskidzie też reaguje najlepiej jak można: Kamil Biliński, najlepszy piłkarz listopada I ligi wyrównuje. Cios za cios!

Katowiczanie znowu mogli wyjść na prowadzeniu dzięki utalentowanemu Szymczakowi, tym razem TSP w ostatniej chwili uratowali wykopem obrońcy. Mecz był ciekawy, widać było, że obu drużyn zależy. Podbeskidzie miało świetną okazję w 40.minucie, ale Dawid Kudła świetnie odbił na róg mocne uderzenie Giorgiego Merebaszwilego, po chwili piłka kilkakrotnie odbijała się od nóg ofiarnie interweniujących obrońców gości, Bartosz Jaroszek odbił tę lecącą do bramki. Katowice miały mnóstwo szczęścia w tej i kilku innych sytuacjach. Setkę miał Biliński, który po ostrej centrze główkował z bliska, ale piłka minęła cel. "Podbeskidzie, Podbeskidzie" - zaniosło się po stadionie.

Wydawało się więc, że gol dla Podbeskidzia to kwestia czasu, tymczasem po niespodziewanej kontrze Filip Szymczak znowu popisał się skutecznym strzałem, aż Kudła poleciał mu pogratulować z własnego pola karnego! Co za połowa!

Reklama

GKS Katowice: oprawa kibicowska przypomina o święcie górników

Po przerwie Podbeskidzie robiło wszystko żeby wyrównać. Gra toczyła się głównie na połowie Katowic, kilka razy Kudła był w poważnych opałach, czasem znowu dopisywało mu szczęście. Goście atakowali z rzadka, choć Szymczak miał okazję na hat-tricka, ale w pierwszej sytuacji przeszkodził obrońca, w drugiej nogą odbił bramkarz.  

Zwycięstwo przypadło w Barbórkę czyli górnicze święto. Zawodnicy uczcili to zwycięstwem a kibice gości - oprawą. "Święta Barbaro, czuwaj nad nami".

Podbeskidzie Bielsko-Biała - GKS Katowice 1-2 (1-2)

Bramki:
0-1 Szymczak (16.), 1-1 Biliński (19.), 1-2 Szymczak (45.)

Podbeskidzie: Polacek - Wypych (56. Scalet), Julio Rodriguez, Mikołajewski - Gutowski (56. Janota), Kowalski-Haberek, Gach (85. Wełniak), Bieroński Ż (46. Frelek), Merebaszwili (77. B- Roman, Biliński

GKS: Kudła - Wojciechowski Ż, Janiszewski, Jędrych, Sadowski, Rogala - Woźniak (82. Kozłowski Ż), Jaroszek Ż (64. Urynowicz), Figiel, Szwedzik (64. Błąd) - Szymczak (77. Samiec-Talar)

Widzów: 3720.

Paweł Czado z Bielska-Białej


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje