Piszczek zrównany z ziemią. Oto co zrobił w Tychach. Bez taryfy ulgowej
W połowie listopada zeszłego roku Łukasz Piszczek został ogłoszony szkoleniowcem GKS-u Tychy. Były reprezentant Polski nareszcie doczekał się samodzielnej pracy w projekcie, który będzie mógł kontrolować. Niestety początek jego trenerskiej kariery jest bardzo kiepski. Po siedmiu meczach śląska drużyna nie odniosła jeszcze zwycięstwa. Niektórzy eksperci nie gryzą się w język, oceniając pracę 40-latka.

Po zakończeniu kariery Łukasz Piszczek był grającym trenerem rodzinnego LKS-u Goczałkowice-Zdrój. Oprócz tego pełnił rolę asystenta Nuriego Sahina w Borussii Dortmund od lipca 2024 do stycznia 2025 roku. Niejednokrotne mówiło się, że na 66-krotnego kadrowicza czeka reprezentacja Polski. Wielu ekspertów widziało Piszczka na posadzie asystenta selekcjonera.
Ostatecznie sam 40-latek pragnął podjąć pracę jako pierwszy trener. Padło na GKS Tychy, który przejął kilka miesięcy temu, w listopadzie zeszłego roku. W debiucie jego zespół przegrał 1:2 ze Stalą Rzeszów na wyjeździe, choć mecz kończył... dziewiątkę. To spotkanie można było jeszcze potraktować jako wypadek przy pracy.
Czarne chmry nad Piszczkiem. Nie zostawił suchej nitki. W tle zwolnienie
Jednak wraz z upływem czasu wcale nie było lepiej. Obecnie Łukasz Piszczek jest już po siedmiu meczach w roli trenera GKS-u, w których piłkarze z Tych ponieśli aż pięć porażek i zanotowali dwa remisy. Bilans bramkowy? 6:16.
GKS szoruje po dnie tabeli I ligi, mając na koncie zaledwie 14 pkt. Pomijając sam moment zatrudnienia byłego reprezentanta Polski, zespół ostatnie zwycięstwo w lidze odniósł... 21 sierpnia - 2:1 z Puszczą Niepołomice. Najczarniejszy ze scenariuszy, przynajmniej na ten moment, wydaje się nieunikniony.
- Tam się nic nie zgadza. Gdyby Piszczek nie nazywał się Piszczek, pewnie już byłby zwolniony - powiedział Łukasz Gikiewicz w jednym z programów "TVP Sport". Z jego opinią zgodził się Bartłomiej Kalinkowski, były zawodnik m.in. Legii Warszawa, ŁKS-u Łódź czy Górnika Łęczna.
- Rzadko się z "Gikim" zgadzam i mało kiedy jestem tak radykalny w opiniach jak on, ale w tym wypadku muszę przyznać, że wyniki są efektem jakości gry. Trzeba mieć świadomość, że są rzeczy, które zrobi piłkarz Borussii Dortmund, a których nie zrobi gracz GKS Tychy. I nie chodzi tylko o umiejętności techniczne, ale też takie rzeczy jak rozumienie piłki i tempo przyswajania nowych rzeczy. Być może problemem jest to, że Piszczek ma inne standardy, jest przyzwyczajony do poziomu funkcjonowania zawodników Borussii. Nie może oczekiwać, że w Tychach będzie podobnie - tłumaczy w rozmowie ze Sport.pl.
Zdaniem 31-letniego eksperta nikt nie podważa trenerskiego fachu zasłużonego kadrowicza, jednak najwyraźniej w jego pracy coś nie funkcjonuje prawidłowo, skoro wyniki są aż tak tragiczne. - Do tego, że Piszczek zna się na piłce, nikogo nie trzeba przekonywać. Nie wierzę, że ktoś taki nie wie, jak ustawić drużynę, czy jaki dobrać model gry. Piszczek był świetnym piłkarzem, pracował z wieloma trenerami, sam też zebrał już doświadczenie i jako pierwszy szkoleniowiec, i jako asystent w Dortmundzie. Ale na razie to wszystko nie ma żadnego przełożenia na to, co się dzieje w Tychach - dodał.
W piątek o godz. 20:30 GKS Tychy zagra ze Stalą w Mielcu w 24. kolejce.














