Piszczek nie mógł już tego kryć. Potwierdził, o tych słowach będzie głośno
Na zapleczu Esktraklasy nie brakuje uznanych i rozpoznawalnych marek, a jedną z nich bez wątpienia jest GKS Tychy. Od kilku miesięcy ekipą ze Śląska kieruje Łukasz Piszczek, który w ostatnich dniach miał okazję udzielić wielu wywiadów i podzielić się swoimi przemyśleniami na różne tematy. Echem może odbić się przede wszystkim jego podejście do wyników i pracy trenera. Przebija się z niego przede wszystkim mocne stanowisko byłego reprezentanta Polski.

Kiedy w lipcu 2024 roku Łukasz Piszczek obejmował stanowisko asystenta Nuriego Sahina w Borussii Dortmund, wielu kibiców mogło spodziewać się, że już niebawem zasłużony były reprezentant Polski sam będzie miał okazję prowadzić jakiś rozpoznawalny klub w Polsce.
Do tego ostatecznie doszło w lipcu tego roku, kiedy władze GKS-u Tychy postanowiły dać szansę Piszczkowi i powierzyć mu zadanie utrzymania zespołu w 1. lidze. Zamiast klubowego dresu, mógł jednak przyodziać dres reprezentacji Polski, z którą był łączony w roli asystenta. Teraz, w rozmowie z "Kanałem Sportowym" wrócił do tego czasu i wyjaśnił, że dla niego większe znaczenie ma obecnie prowadzenie swojego projektu.
Łukasz Piszczek o efektach pracy trenera. "Nie będę miał sobie nic do zarzucenia".
- Po tej pracy w Borussii już nie chciałem się decydować na pracę asystenta - mimo, że praca w reprezentacji to jest duża nobilitacja, ale ja chce się skoncentrować na pracy pierwszego trenera i nie chodzi mi o to, żeby być pierwszym trenerem w reprezentacji, tylko zdobywać umiejętności w prowadzeniu grupy, zarządzaniu grupą - coś, co na pozycji trenera, uważam, jest bardzo istotne - wyznał.
To jednak nie koniec, bo okazuje się, że Łukasz Piszczek zupełnie inaczej patrzy na kwestię wyników idących za pracą trenera, o czym opowiedział z kolei w rozmowie z "TVP Sport".
- To, jak to będzie odbierane tak naprawdę na zewnątrz - przy jakimkolwiek powodzeniu lub niepowodzeniu - na mnie nie ma to naprawdę żadnego wpływu. Są wzloty i upadki i to nie definiuje mnie, jako osoby i trenera, czy w danym momencie będę miał wynikowy sukces lub nie. Jeśli ktoś ocenia to w ten sposób, to jest to oczywiście jego prawo, ale ja znam swoją wartość - tłumaczył.
Tylko i wyłącznie codzienną pracą tutaj będę mógł się obronić (...) Jeśli ja będę tu wykonywał dobrą pracę, a wyniki się nie zlożą, to ja nie będe miał sobie nic do zarzucenia. Wiem, że robię wszystko, jak chciałbym pracować w danym momencie
Obecnie GKS Tychy szykuje się do rundy wiosennej, w której będzie miał jeden cel - utrzymanie w 1. lidze. Śląska ekipa w tabeli zajmuje na ten moment 16. miejsce i ma 4 punkty straty do pierwszej bezpiecznej pozycji. W 19. spotkaniach Tyszanie wywalczyli zaledwie 13 punktów.













