Piłkarze Śląska trafili do szpitala. Zostali pobici, jest oświadczenie klubu
Sporo dzieje się ostatnio wokół piłkarskiego Śląska Wrocław. Niedawno klub otrzymał sporą karę finansową za zakończony walkowerem mecz z Wisłą Kraków. Teraz natomiast środowisko zszokowane jest doniesieniami dotyczącymi dwójki piłkarzy ekipy ze stolicy Dolnego Śląska. Patryk Sokołowski i Piotr Samiec-Talar kilkadziesiąt godzin temu zostali pobici i trafili do szpitala. Działacze z tego powodu wydali oświadczenie w mediach społecznościowych.

Do przykrego zdarzenia doszło dokładnie w nocy z 21 na 22 marca. Jako pierwsi donieśli o nim dziennikarze "gazetawroclawska.pl". Okazało się, że w szpitalu wylądowali Piotr Samiec-Talar oraz Patryk Sokołowski. Pierwszy z panów pełni funkcję kapitana drużyny. Koszmar wydarzył się w centrum miasta. "Wedle jednego ze świadków piłkarze bawili się w swoim gronie i nie wszczynali awantur. Mimo to do dwójki zawodników, którzy czekali już na taksówkę przed klubem, podszedł młody mężczyzna i zaczął ich wyzywać" - napisał autor artykułu.
"Nie wiem, czy ten człowiek był pod wpływem jakichś substancji, ale takie sprawiał wrażenie. Wyzywał nas, zaczepiał, aż w końcu zaatakował fizycznie. Mnie na szczęście nic poważnego się nie stało, ale Patryk oberwał znacznie mocniej i wylądował w szpitalu. Zostaliśmy zaatakowani kompletnie bez powodu, nie znaliśmy napastnika" - to już z kolei słowa Piotra Samca-Talara. Napastnik rzekomo nie jest powiązany ze środowiskiem kibiców Śląska.
Samiec-Talar i Sokołowski pobici w centrum Wrocławia. Dramat piłkarzy Śląska
Wspomniany wyżej Patryk Sokołowski według wstępnych informacji ma złamaną żuchwę. Tego typu uraz wyklucza go z gry na co najmniej kilka tygodni. Kto wie czy nie będzie to nawet koniec sezonu. "Obaj piłkarze znajdują się pod opieką medyczną oraz otrzymują pełne wsparcie ze strony Klubu. Ich zdrowie oraz bezpieczeństwo w tej chwili są dla nas najwyższym priorytetem" - przekazał Śląsk w oficjalnym komunikacie w mediach społecznościowych.
"Jednocześnie informujemy, że klub WKS Śląsk Wrocław SA pozostaje w stałym kontakcie z odpowiednimi służbami i współpracuje w celu wyjaśnienia okoliczności zdarzenia. Najważniejsi są jednak dla nas nasi zawodnicy, którym chcemy zapewnić odpowiednie wsparcie w tym trudnym czasie. Z uwagi na prywatność zawodników oraz dobro postępowania na tym etapie nie będziemy udzielać żadnych informacji" - dodali działacze pierwszoligowca.
Dla Śląska to kolejny cios po tym, gdy na klub została nałożona kara po skandalu związanym ze spotkaniem z Wisłą Kraków. Wrocławianie wygrali co prawda walkowerem, ale następnie Komisja Dyscyplinarna PZPN ogłosiła, że musi zapłacić milion złotych, o czym więcej piszemy TUTAJ.












