Reklama

Reklama

Piłkarze Arki Gdynia chcą w końcu wygrać u siebie

Arka Gdynia fatalnie spisuje się w rozgrywkach pierwszej ligi piłkarskiej. Gdynianie dotąd nie wygrali na własnym boisku. - Najwyższy czas odczarować nasz stadion - powiedział pomocnik żółto-niebieskich Antoni Łukasiewicz.

Arka Gdynia fatalnie spisuje się w rozgrywkach pierwszej ligi piłkarskiej. Gdynianie dotąd nie wygrali na własnym boisku. - Najwyższy czas odczarować nasz stadion - powiedział pomocnik żółto-niebieskich Antoni Łukasiewicz.

Piłkarze Arki wierzą, że w sobotnim meczu z beniaminkiem pierwszej ligi Pogonią Siedlce uda im się odnieść pierwsze w tym sezonie zwycięstwo w Gdyni.

Klub z Trójmiasta jest w tym sezonie zdecydowanie pod kreską - po 12 ligowych meczach zajmuje 15. miejsce w tabeli z dorobkiem zaledwie 11 punktów.

- W Arce nie ma ludzi przypadkowych. Przed rozpoczęciem rozgrywek mieliśmy sporo powodów do optymizmu, jednak życie brutalnie to zweryfikowało. Każdy z nas ma spore rezerwy i chodzi o to, aby wreszcie je uwolnić. Jesteśmy zablokowani psychicznie, dlatego czas najwyższy uwierzyć w swoje umiejętności i zacząć funkcjonować jak prawdziwy zespół - dodał Łukasiewicz.

Reklama

Arka wraz z Widzewem Łódź to jedyne drużyny, które nie zdołały odnieść jeszcze zwycięstwa przed własną publicznością. Gdynianie mają nadzieję, że uda im się przerwać tę kiepską passę w sobotniej konfrontacji z beniaminkiem pierwszej ligi Pogonią Siedlce, która rozpocznie się o 17.30.

- Najwyższy czas odczarować nasz stadion. Zdecydowanie wcześniej powinniśmy zacząć u siebie wygrywać, ale różne rzeczy stawały nam na przeszkodzie. Dużo o tym mówiliśmy, jednak za każdym razem czegoś brakowało. Moim zdaniem klucz do zwycięstwa tkwi tylko i wyłącznie w naszym głowach - ocenił.

31-letni były zawodnik Górnika Zabrze przekonuje, że po zremisowanym 1-1 ostatnim spotkaniu w Bytowie z Druteksem Bytovią, w zespole pojawiło się światełko w tunelu. - Pod koniec meczu straciliśmy bramkę, ale zdołaliśmy się podnieść i doprowadzić do wyrównania. Pierwszy krok do poprawy naszej sytuacji już zrobiliśmy. W konfrontacji z Pogonią musimy zdecydowanie postawić drugi, dłuższy i wywalczyć wreszcie w Gdyni trzy punkty - skomentował.

Trener Grzegorz Niciński, który po remisie w dziewiątej kolejce w Gdyni 1-1 z Chojniczanką Chojnice zastąpił na stanowisku pierwszego szkoleniowca Arki Dariusza Dźwigałę, przekonuje, że mecz z 14. w tabeli Pogonią (również ma na koncie 11 punktów) nie będzie dla jego drużyny spacerkiem. Tym bardziej, że z powodu kontuzji nie zagrają napastnicy Paweł Abbott i Michał Szubert oraz pomocnik Jacek Kusiak.

- Spodziewamy się ciężkiego spotkania, bo zespół Siedlec nastawi się z pewnością na skomasowaną obronę i musimy znaleźć sposób na jej rozmontowanie. Na pewno wyjdziemy na boisko niezwykle zmotywowani, bo chcemy wreszcie przerwać serię meczów bez zwycięstwa. Zdajemy sobie sprawę, że musimy nie tylko stwarzać sytuacje, ale również je wykorzystywać. Najlepiej na początku, aby ta potyczka dobrze się dla nas ułożyła. Poza tym należy ustrzec się takich błędów, jakie przydarzyły nam się w poprzednich konfrontacjach z Wigrami Suwałki i Bytovią - podsumował 41-letni szkoleniowiec.

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy