Jeszcze pięć lat temu Jerome Boateng był nietuzinkową personą w europejskim futbolu. Z Bayernem Monachium dwukrotnie wygrał Champions League i sięgnął po dziewięć tytułów mistrza Niemiec. Jego największym sukcesem pozostaje mistrzostwo świata z reprezentacją Niemiec z 2014 roku.
W bawarskiej ekipie spędził złotą dekadę 2011-21. Seryjne triumfy świecił m.in. u boku Roberta Lewandowskiego. Jest rówieśnikiem Polaka, kilkanaście dni temu skończył 37 lat.
Co za akcja Wisły Kraków, tego rywale się nie spodziewali. "Coś pięknego"
Jerome Boateng nie zagra w Wiśle Kraków. "Szukamy głodnych graczy"
Po rozstaniu z Bayernem Boateng próbował sił w Olympique Lyon i Salernitanie. W obu klubach nie zagrzał jednak miejsca na dłużej. W poprzednim sezonie był zawodnikiem austriackiego LASK Linz. Rozegrał jedynie 14 spotkań, na murawie przebywał łącznie przez 444 minuty.
Od 19 sierpnia pozostaje wolnym graczem. Niespodziewanie jego CV zostało przesłane do... Wisły Kraków. Do angażu jednak nie dojdzie. Podobnie jak w przypadku innych piłkarzy "z nazwiskiem" - Alexa Mendy'ego i Jese.
- Nie chcieliśmy iść w tym kierunku. Szukamy głodnych graczy, a w tym przypadku nie wiedziałem, czy im nadal chce się więcej. Oczywiście, jak widzisz CV z tak dużymi nazwiskami, to robi wrażenie. Ale my nie szukamy nazwisk, a ludzi, którzy chcą coś osiągnąć - tłumaczy w rozmowie z TVP Sport dyrektor sportowy krakowskiego klubu Vullnet Basha.
Po ośmiu kolejkach sezonu Wisła zasiada na szczycie I-ligowej tabeli. Ma dwa punkty przewagi nad Wieczystą Kraków i Śląskiem Wrocław. W najbliższy weekend zmierzy się w gościnie z Górnikiem Łęczna (niedziela, 14:30).














