Reklama

Reklama

Mateusz Szczepaniak chce wrócić do Ekstraklasy. Z Wartą Poznań

- Jeśli ktoś patrzy na to przez pryzmat ligi i klubu, to może uznać, że to sportowa degradacja. Ja tego tak nie odbieram, awans z Wartą byłby fajnym sukcesem - mówi napastnik lidera pierwszej ligi Warty Poznań Mateusz Szczepaniak. W poniedziałek starcie dwóch kandydatów do gry w Ekstraklasie - lider Warta Poznań podejmie czwartego Radomiaka.

29-letni piłkarz cztery sezony od 2015 roku spędził w Ekstraklasie, a ostatnią jesień w najwyższej klasie rozgrywkowej Cypru. W barwach Enosis Neon Paralimni zaliczył znakomity debiut, z dwiema zdobytymi bramkami, ale później było już znacznie gorzej. Zimą zamienił więc słoneczny Cypr na Poznań - trafił do Warty, którą prowadzi Piotr Tworek. Z Tworkiem Szczepaniak pracował kiedyś w Miedzi Legnica, teraz chcą osiągnąć sukces w Poznaniu.

- Tak, rozmawialiśmy o aspiracjach klubu. Mam też kontakt z chłopakami, którzy grali jesienią w pierwszej lidze i wiem, jaką Warta grała piłkę. Zanim tu przyszedłem, zorientowałem się, jakie Warta ma szanse. Bo punkty punktami, ale ważne są tez aspekty piłkarskie, jak ta drużyna funkcjonowała i grała, czy zasługiwała na zwycięstwa. Wszyscy jednym głosem mówili, że tak właśnie było. I to jej pierwsze miejsce wcale nie jest przypadkowe - twierdzi Szczepaniak.

Reklama

Tyle że Cracovia, Miedź Legnica czy Piast Gliwice, w których poprzednio grał 29-latek, to kluby inaczej zorganizowane. Warta nie ma takiego zaplecza, choć organizacyjnie przez ostatni rok i tak mocno się dźwignęła. Łukasz Trałka, przychodząc latem, mówił, że pierwsze dni dały mu dużo do myślenia. Dość szybko okazało się jednak, że jedność zespołu znaczy więcej niż pewne braki organizacyjne i gorsze zaplecze. - Jestem elastyczną osobą, nie mam jakichś wymagań. Grałem też w drugiej lidze polskiej i do pewnych rzeczy się przyzwyczaiłem. Nie jestem prima balleriną, nie będę wymyślał, że potrzebuję zimną wodę i jacuzzi. Są rzeczy ważniejsze od zaplecza klubu, a te wszystkie Warta spełnia w stu procentach - zapewnia zawodnik, który głęboko wierzy w awans do Ekstraklasy.

Warta po 20 kolejkach była liderem, ale na początku rundy wiosennej czekają ją ciężkie mecze - najpierw w Grodzisku Wlkp. z czwartym w tabeli Radomiakiem (poniedziałek, godz. 18), a później w Bielsku-Białej z trzecim Podbeskidziem (kolejny poniedziałek, 9 marca). Szczepaniak powinien być gotowy do gry w tych meczach, choć dwa tygodnie temu w sparingu z Chojniczanką doznał kontuzji mięśniowej. - Wszystko już w porządku. Na Cyprze trenowałem do 21 grudnia, więc miałem i tak krótszy odpoczynek od kolegów. Teraz go nadrobiłem. A w poniedziałek mogę grać, nie wiem, czy od pierwszej minuty, ale do ostatniej - twierdzi zawodnik, który w Ekstraklasie rozegrał 118 spotkań i zdobył 22 bramki.

- Zawsze pierwszy mecz jest zagadką. Ciężko powiedzieć, czy nasza forma już jest szczytowa. Wiem jednak, że zespół jest dobry i każdy z nas ma jeden cel, na którym się skupiamy. Jak coś nie będzie wychodziło na boisku, to każdy będzie drugiego pchał, by jednak wynik końcowy był dla nas korzystny - kończy.

Andrzej Grupa

1. liga: wyniki, tabela, strzelcy, terminarz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL